Cały dzień Song to the Siren (This Mortal Coil) snuło mi się po ścianach biura. Wpełzło potem za mną do samochodu i teraz czai się za fotelem. Włączcie sobie… - http://pl.youtube.com/watch?v=tuxYIUsKDx0– żeby pojąć w czym rzecz. Walentynki są okazją o której wszyscy piszą,a jak nie piszą, to wspominają, że dziś „są”, a jak nie wspominają, towiedzą, że dziś są… I mnie – starego „pryka” też dopadły. Klasycznie –jak w „arii na strunie G” Bacha, jak u Allphy, która napisała na blogu:ale tak poważnie ... dziś mamy SZANSĘ... na łaskawość jeżeli ktoś popadł w odepchnięcie w otchłań...czeluści zimnego prześcieradła , procentów alkoholowych iinternetowych znajomości .. coż za dyrdymały...
Może i dyrdymały. Ale to trochę taka szansa. Nie każdy ją wykorzystuje– nie każdy chce wykorzystać. 14 lutego to nie tylko ŚwiętoLicealistów, jak sam zwykłem mówić. Walenty jest też patronemzmęczonych i zblazowanych, bo ci właśnie chętnie czczą jego święto. Niewypada nie pisać o Walentynkach – szczególny dzień, więc i ja napiszę.
Oto Walentynki wg Maria:
7.38
Kurwa zaspałem. Kurwa nie znoszę tego. Nie zdążę zawieźć syna doszkoły, nie zdąży się ubrać i zjeść śniadania, nie znoszęspóźnialskich, a sam się spóźniam. To będzie niedobry dzień…
8.03
Zdążyłem. Nie spóźnił się. Ja oczywiście nieogolony i bez porannej kawy– ee tam, i tak nie planuję oficjalnych spotkań, gdzie wypada być„panem ładnym”. 4 papierosy po drodze do biura i ponad 170 km/h naprostej – lubię jeździć w rytm muzyki z K-Pax… a potem piszą owariatach na drodze…
8.20
Wreszcie w pracy. Nie będzie dziś „sajgonu” – żadnych wycieczek pomieście, żadnego załatwiania cholera wie czego… Odchylam sięmaksymalnie w fotelu i mam ochotę tak pozostać, bo włączam Song to theSiren.
Song to the Siren włóczy się za mną. Cały pierdolony dzień. Mówi do mnie w kółko:
I tak już zostaje do wieczora – chwile rozmowy i krótkich komentarzypoprawiają samopoczucie, ale nie permanentnie. Song to the Sirenzatacza coraz mniejsze koła.
Żona pisze:
Uciekłem szybko do innego pokoju. Chciałem z Nią pogadać, ale – jaknastolatek – trochę się obawiałem, bo ciężko wydusić z siebie cośmądrego, kiedy ma się taki debilny nastrój i… Oczywiście jedyną mądrąrzeczą, jaką jestem w stanie zrobić w tych okolicznościach to głupawyśmiech.. Wchodzi wspólnik, którego wzrokiem informuję jednoznacznie:Wypier… - a ten opuszcza biuro z przerażoną miną… Położyłem w rozmowiewielu „zawodowych” oponentów – ale chyba z 10 lat nikt nie dzwonił domnie, żeby mi powiedzieć: Hej – to ja… Pewnie dlatego „poległem”. Ale odbierzesz, jak zadzwonię, prawda..?
Długo o tym myślałem… o różnych rzeczach. Zostałem sam z synem w domu,posprzątałem „syf” w kuchni, którego nie znoszę, zmyłem stertę naczyń iz poczuciem spełnienia i lepszego nastroju zasiadłem do instalacjiUnreal III dla syna… Ale różne dziwne myśli nie opuszczały mojej głowy,więc otworzyłem „klapkę” laptopa i wzniosłem toast do swojej tapety nadesktopie. Otóż i ona:

Odbijam się w niej co wieczór, rozwodnionym przez późnowieczornyalkohol wzrokiem. Pomyślałem, że to był dzień, jak co dzień. I bardzobym chciał mieszkać sam – tylko z synem. Dla tzw. świętego spokoju.Pomyślałem też, że może napiszę posta – o tym, jak minął mi dzień 14lutego – dzień, o którym nie wypada nie wspomnieć… Chciałbym teżwieczorem zamienić z Nią kilka słów – bo miło mi się z Nią rozmawia. Noale dziś Walentynki – każdy coś tam sobie planuje, więc może lepiejwrócę do myśli o napisaniu posta…
Jednak udało się porozmawiać.
Mario 0:01:52 jestem fajny tylko na GG ;)
*** 0:02:11 napisz, że właśnie ktoś ci powiedział że jesteś fajny i to zburzyło twoją całą myśl na dzisiaj wieczór