sobota, 27 lutego 2010

Nobody said it was easy - it's such a shame for us to part

Skończyłem 36 lat. Dostałem laurkę. To lepsze niż kapcie sprzed roku.
Lata biegną, a piosenka wciąż ta sama.

środa, 10 lutego 2010

A jednak się kręci

Tę słynną sentencję odwołuję do swojego posta z 3 stycznia br. Żyć bez kobiet nie można.

Zastępczo

Oczywiście, że nie śpię (nie Ange - nie śpię). Jestem tak nieznośnie zajęty. Milion spraw do zrobienia przytłacza mnie - każda z nich waży kilogram - więc arytmetyka pomoże wam zrozumieć "wagę" problemu. Przepraszam tych, którzy zaglądają do mnie i widzą post sprzed miesiąca - licznik odwiedzin mówi, że wychodząc zawiedzonym i tak powracają. Na przyszłość postaram się lepiej. Tymczasem - może nie przeczytacie dziś tego co napiszę - ale chociaż przeczytajcie to, co czasem czytam.

Wiadomości ze świata: "Van Gogh rzeczywiście nazywał się van Gogh"

Po ponad dwudziestu latach badań grupa historyków sztuki z uniwersytetu w Heidelbergu znalazła dowody na to, jak naprawdę nazywał się genialny malarz. „Możemy mówić o pełnym sukcesie”, powiedział w wywiadzie dla kwartalnika „Van Gogh” Thomas Wolf, kierujący zespołem badawczym.

„Nasza praca polegała głównie na eliminowaniu domniemanych nazwisk artysty. Nazwisko Nixon wykluczyliśmy niemal natychmiast, podobnie jak Chang Kai-Shek. Więcej czasu zabrało nam stwierdzenie, czy van Gogh nie nazywał się przypadkiem Goretzky, ale i to szczęśliwie udało nam się wyeliminować. Nigdzie też, w żadnych przekazach nie natrafiliśmy na nazwisko Baumel lub Schimmelstein”, ciągnął dalej Wolf. 


Imponują dotychczasowe sukcesy - ten wspaniały zespół badawczy stwierdził już, że Picasso w rzeczywistości nazywał się Picasso, a Dali – Dali. 


















Autoportret malarza nie zmylił badaczy.