I*** - ponad 25 lat znajomości...
I*** (28-12-2007 15:22)
jesteś?
Mario (28-12-2007 15:22)
jestem kotku :)
I*** (28-12-2007 15:22)
No i jak tam rodzinne święta u ciebie?
Mario (28-12-2007 15:23)
Rodzinne święta - zajebiście - aż się żona na mnie obraziła, tak mi zajebiście było
I*** (28-12-2007 15:24)
Przecież ona zawsze obrażona - a z jakiego powodu tym razem?
Mario (28-12-2007 15:25)
W pierwszy dzień świąt piłem wódkę ze szwagrem - więc obraziła się też teściowa przy okazji bo stwierdziła że humoru nie mam
Mario (28-12-2007 15:26)
a następnego dnia żona mnie spytała znacząco: no to o kim tak myślałeś przez cały dzień, że taki smutny byłeś?
I***(28-12-2007 15:26)
no widzisz to trzeba było z humorem pić a ty co, tak na smutno, no tak nie można
Mario (28-12-2007 15:27)
No ale starałem się właśnie z humorem pić! Po to poszedłem do szwarga - żeby sobie humor poprawić
Mario (28-12-2007 15:27)
Ale coś mi chyba słabo wyjszło :) - i tylko żonie zepsułem humor zamiast sobie poprawić na lepszy
Mario (28-12-2007 15:28)
lepiej napisz jak tobie święta minęły
I*** (28-12-2007 15:29)
moje to na jedzeniu, piciu , oglądaniu telewizji, smarowaniu krost dziecka, myciu naczyń itd...
Mario (28-12-2007 15:31)
A skąd takie słabe samopoczucie psychiczne u ciebie? świąteczna samotność czy myślisz za dużo?
I*** (28-12-2007 15:32)
oooo myślę dużo, rozmawiam sama ze soba dużo, twardy orzech do zryzienia mam z tym wszystkim...
Mario (28-12-2007 15:33)
no podaj jakieś wnioski jeśli doszłaś do jakichś - chętnie posłucham bo jakoś do żadnych dojść nie mogę - może tobie się udało...?
I*** (28-12-2007 15:37)
nie i pewnie szybko mi się nie uda , stwierdziłam ze kładę laskę na to wszystko, zobaczę co mój mąż powie, jeśli coś w ogóle powie, postanowiłam go nie zaczepiac i zobacze czy z jakąś inicjatywą wyjdzie czy nie...
Mario (28-12-2007 15:38)
W zasadzie to niedługo się dowiesz - w końcu spotkacie się za dwa tygodnie...
Mario (28-12-2007 15:39)
u mnie najgorsze jest to że nie mogę znieść wieczorów w domu - nie mogę znieść bo jakoś tak samo z siebie mi się w środku gotuje i gnębi mnie ciągle jakiś niepokój - a wyjść za bardzo nie ma gdzie, więc to takie błędne koło, które samo się napędza w pizdu... trudno to wytrzymać
Mario (28-12-2007 15:40)
nawet teraz to czuję - szkoda że nie wyszło to nasze spotkanie dzisiaj bo miałem egoistycznie nadzieję że mi to poprawi samopoczucie - a tu nici...
I*** (28-12-2007 15:41)
wierzę ci, jesteście wszyscy w domu a tu ani rozmowy aniw ogóle nic, to straszne, mojego męża na razie ma więc ja nie ubolewam
I*** (28-12-2007 15:43)
stresuje mnie tylko matka bo ciągle mnie pilnuje, a z kim rozmawiam, gdzie idę, o której wrócę, itd...
Mario (28-12-2007 15:41)
Naprawdę tak cię pilnuje??
Mario (28-12-2007 15:44)
Pewnie się boi że znowu się ze mną spotkasz zamiast się męża trzymać...
I*** (28-12-2007 15:45)
no, już wiedziała rano że dzwoniłeś i mówi: po co? co wy tam gadacie? ja tego nie wytrzymam - słowa mojej mamy - ludzie będą gadać, wstyd będzie, itd ....
Mario (28-12-2007 15:46)
Ale jaja... strasznie ją to męczy w takim razie - już mnie pewnie przeklęła w myślach tysiąc razy - że jej córkę bałąmucę, kiedy mąż wyjechał...
I*** (28-12-2007 15:47)
wtedy na drugi dzień człowieku co ja miałam... że jestem niemoralna bo kiedyś ciebie nie chciałam, a teraz mi się na jakieś romanse zebrało, dziecka trzeba pilnowac a nie latac po nocy że mi twoja teściowa jak mnie spotka na miescie to w twarz mi napluje bo ona się nie liczy z ludźmi...
I*** (28-12-2007 15:49)
O kurwa - no to współczuję... - to może ja ją opieprze albo coś jej powiem przynajmniej na ten temat..?? niech trochę pojmie że niełatwo tak życ i da ci trochę "na luz"...
I*** (28-12-2007 15:50)
że wstyd to jest wszystko dla niej bo jej ludzie będą gadac, bo w pierdolniku przyszło nam życ niestety i ja mam się z tym pogodzic, ze ty na pewno masz inne sprawy a wychodząc ze mną to na złość żonie robisz i specjalnie chcesz żeby cię ludzie widzieli ze mną...
Mario (28-12-2007 15:52)
No kurwa takich perdetów to mam nadzieję że nie słuchasz - że na złość robię żonie, itd...
I*** (28-12-2007 15:52)
no - właśnie teraz weszła, niby pod pretekstem przyniesienia córce banana...
I*** (28-12-2007 15:54)
w ogóle postanowiła z twoją matką przedyskutować kwestię, że u ciebie w małżeństwie to nie bardzo coś, że to niemożliwe że każdy sobie rzepkę skrobie że trzeba się dzieckiem zając a nie chodzić tak bez sensu
Mario (28-12-2007 15:56)
no masz ci los - jeszcze mi będą małżeństwo naprawiać - jakby dziecko było jakieś samotne i opuszczone. Kurwa mać...
Mario (28-12-2007 15:56)
Jeszcze twojemu mężowi nie daj boże przekaże wieści żeby się "zdalnie" wziął za ciebie bo "coś się święci" - i dopiero będzie obora przez ten mój pomysł żeby się umówić...
I*** (28-12-2007 15:57)
no tak to wygląda mniej więcej...
I*** (28-12-2007 15:57)
co ona mi dała przez cały dzień to świat nie widział...
Mario (28-12-2007 15:59)
przykro mi że musisz teraz znosić to wszystko
I*** (28-12-2007 16:00)
trzeba było się w młodości za niego brać a nie teraz gdy mąż i dziecko, wtedy to sobie nie odpowiadaliście a teraz to co to jest w ogóle a nie daj boże sąsiadki się dowiedzą to ona oczami będzie świecicc bo mi się amorów zachciało
I*** (28-12-2007 16:02)
to ja ciebie przepraszam że to tak wygląda może z czasem się coś zmieni a może trzeba będzie oszukiwać jak gówniarz i kraść chwile...
Mario (28-12-2007 16:02)
może ja nie będę cię po prostu ciągnął nigdzie - bo ty mi pewnie po prostu nie chcesz odmówić spotkania bo masz miękkie serce a później żałujesz że poszłaś i potem jeszcze musisz parę dni takich wywodów słuchać - powiedz szczerze - jak będzie najlepiej?
I*** (28-12-2007 16:04)
tu nie chodzi o moje serce bo jakbym chciała to bym nigdzie nie poszła tylko na razie nieche sytuacji zaogniać. zobaczymy jak to dalej będzie a ty w soboty pracujesz?
Mario (28-12-2007 16:05)
nie - czemu pytasz?
I*** (28-12-2007 16:06)
szkoda bo ja mam kurs w w L*** w sobotę i niedzielę to na kawie byśmy się spotkali
I*** (28-12-2007 16:06)
bez stresu i tłumaczenia przynajmniej
Mario (28-12-2007 16:08)
no niestety - w soboty daję sobie na luz - byłoby dziwne gdybym nagle pojechał do biura bo od bardzo wielu weekendów nie pracowałem w sobotę...
Mario (28-12-2007 16:08)
ale może wybierzesz się na zakupy na tygodniu albo coś takiego...?
I*** (28-12-2007 16:09)
trudno - a myślałam że pracujesz
(-)
I*** (28-12-2007 16:19)
nie wiem naprawdę jak to będzie dalej jak ja ubolewam że sama nie mieszkam
Mario (28-12-2007 16:19)
właśnie...
(-)
Zawsze wiem, kiedy I*** formułuje myśli w słowa na bieżąco i pisze, co w danej chwili czuje - robi wtedy błędy gramatyczne i ortograficzne - zanim wkleję tu nasze rozmowy, zawsze je poprawiam - w końcu dziewczyna ma 2 fakultety...
A*** - ponad 25 dni internetowej znajomości...(-)
A*** (1-01-2008 19:51)
Londyn.... to wieczna mgła .. nie ma słońca zbyt wiele...
Mario (1-01-2008 19:51)
dość to prozaiczne... i pewnie dziwne - ale ja taki klimat właśnie lubię - lubię jak pada, jak jest wilgotno i brzydko
A*** (1-01-2008 19:52)
tak, mgła... śmieją się ze mnie że jak pada deszcz to ja żyję .... jak jest słońce to spałabym całymi dniami...
A*** (1-01-2008 19:53)
możesz mi opisać siebie .. .. ? przepraszam jeżeli jestem zbyt bezpośrednia ale taka jestem :)
Mario (1-01-2008 19:53)
ja jestem zmęczony kiedy świeci słońce - kiedy pada - wtedy zakładam ulubiony płaszcz i mokrym łbem idę na spacer - albo wymyślam ze akurat musze isc do sklepu i obchodzę wszystkie sklepy na osiedlu zeby tylko sie przejść i kupić papierosy
A*** (1-01-2008 19:54)
no to już wiemy palimy ... straszne ale jak sobie dymek ucieka, taki szary, dziwne że człowiek się tak uzależnia - tak na prawdę psychicznie
(-)
Mario (1-01-2008 20:04)
jestem taki jak przeczytałaś w moich notkach - za dużo myślę, a za mało robię
Mario (1-01-2008 20:04)
zdecydowanie za dużo rozmyślam - pewnie dlatego tak często rozmijam sie z prawdą
A*** (1-01-2008 20:05)
............ ja dużo myślę, za dużo czasem ... pozwalam im płynąć bezwolnie
A*** (1-01-2008 20:05)
to pomaga .. a czy robię ? czasem, już jak się dławię .. to wywala ze mnie
A*** (1-01-2008 20:06)
zresztą chyba nie jestem skomplikowana w obyciu, raczej w środku ...
A*** (1-01-2008 20:06)
a tak od siebie... kim się czuje Mario?
Mario (1-01-2008 20:07)
ja jestem tylko kimś kto siedzi przy stole w kuchni, patrzy w ściane i pali papierosa - a w tle tego obrazka leci sobie Sanvean Lisy Gerrard
Mario (1-01-2008 20:08)
tak naprawde to nie dziwię się, ze żona mnie "opuściła" - taki obrazek może się w końcu znudzić
A*** (1-01-2008 20:08)
to tak wygląda z zewnątrz...... jakbym patrzyła na siebie... a w środku .. czasem chciałabym przestać myśleć..
(-)
A*** (1-01-2008 20:13)
Dwoje ludzi spotyka się, widzi to co chce widzieć .. mówią to co chcesz usłyszeć i barwią wbrew sobie ... a potem żyjesz i rozwijasz się .. potem albo drogi idą razem albo rozdwajają sie to się tak ładnie nazywa rozwijanie się ...
A*** (1-01-2008 20:13)
więc ja mam przestrzeń ...
Mario (1-01-2008 20:14)
masz rację - dlatego pewnie teraz mam taką obsesję szczerości...
A*** (1-01-2008 20:14)
czasem gdy jestem w miejscu publicznym .. to mam takie obrazy w głowie co by było gdyby ...... nagle na środku zacząc wrzeszczeć kręcic się i smiać ... biegać jakby anioł dodał mi skrzydeł ... dlaczego byłabym nienormalna ... z ogółu?
A*** (1-01-2008 20:15)
tak .. obsesja .. nie raczej wole mówic .. nie .. nie chce, nie podoba mi sie .. żeby nie było złudzeń bo po co ...
A*** (1-01-2008 20:15)
byc kimś kim się nie jest.. cholera i to ja mam ciężki charakter
A*** (1-01-2008 20:17)
czy gdybym poprosiła o zdjęcie wysłałbyś mi je?
Mario (1-01-2008 20:17)
nie zmieściłabyś się w normie społecznej gdybyś tak odstawała od reszty - ja nawet nie chcę odstawać ale przez nadmiar szczerości nic mi się nie udaje - ludzie mówią ze się zmieniłem, że jestem okropny, ze stałem się opryskliwy itd - więc tak też jest źle
Mario (1-01-2008 20:17)
tak - wysłałbym - pod warunkiem ze dostałbym również twoje :-)
A*** (1-01-2008 20:18)
hm............ mam ojca a raczej miałam który mówił to co mu ślina na język przyniosła ... to rodzaj prawdy bolesnej ..............potem gdy rok z nim nie rozmawiałam zmienił się .. dba o moje uczucia ... a ja .. kiedyś byłam taka jak on ............... więcej wrogów niż ... a teraz mówię nie, ostrożnie, ale tak aby prawda BYŁA .. ale nie raniła ..
Mario (1-01-2008 20:20)
więc widzisz - prawda jest niedobra a kiedy 2 ludzi się spotyka, to chyba nic nie ubarwiają sobie nawzajem, przekazują tylko kawałki prawdy...
A*** (1-01-2008 20:20)
wiesz sztuką jest istnieć ... i móc spojrzeć sobie w twarz a nie przybierać maski na podobieństwo innych i wiem że żyje się ciężej ... może jestem okropna może odstaję nie przypodobam się ilości ale jak umrę to ze świadomością że to byłam ja a nie ktoś inny
A*** (1-01-2008 20:21)
myślę ............. że to nie kawałki ale wtedy nawet gdy mówisz prawdę to ta 2 osoba ma woskiem zalepione oczy i przytakuje, a tak naprawdę nie wie do czego .. to jakby głuchy tańczył w rytm drżeń pod stopami nie słysząc taktów
A*** (1-01-2008 20:23)
wolałabym kochać prawdę niż kłamcę ale nie wiem jaka jest twoja żona może woli żyć w iluzji...
(-)
A*** stawia dużo kropek w swoich wypowiedziach. Polubiłem to. Mam wtedy idiotyczne złudzenie, że Ona myśli, a ja słyszę...
Zgubiłem się między prawdą, a robieniem sobie psychologicznego makijażu. W obsesji szczerości i prawdy o sobie samym przechylam się na różne strony - czasem na stronę "prawdy za wszelką cenę". Ale to marna droga - przecież wtedy proza życia zabijałaby nas, zanim jeszcze zdążylibyśmy złączyć siły, np. wiążąc się w małżeństwo. Bo kiedy wyrobić sobie te jedne z najprzyjemniejszych wspomnień, o których myśli się z rozrzewnieniem: nasza pierwsza randka, nasza pierwsza przegadana noc, pierwsze objęcia pełne... czego? Przegotowanej wody emocji? Przesłodzonej półprawdy? Ale przecież takie półprawdy to są nasze kolorowe pióra, które pokazujemy potencjalnemu partnerowi. Przez kilka dobranych słów wielki samiec stroszy piękny ogon, a samiczka przytakuje z maślanym uśmiechem. A po 10 latach myśli się o tym przy szklance portera - z rozrzewnieniem oczywiście...
Niech ktoś zaryzykuje i odpowie: czy w którejś z tych rozmów zrobiłem przymiarkę do tańca godowego? Nie powiedziałem prawdy lub nagiąłem trochę samego siebie, by lepiej wypaść? Obu rozmówczyniom powiedziałem: "Jesteś śliczną dziewczyną". To prawda, w obu przypadkach, ale co One sobie pomyślały? Może: "Eee tam, zaczyna słodzić chłopaczyna ale niech tam - wypada powiedzieć: dziękuję". No i powiedziały: "Dziękuję". Obie. Dobre wychowanie, czy naprawdę było to miło usłyszeć więc powstało szczere "dziękuję"? A może: "A niech tam - będzie miło"...
A ja? Czy rzeczywiście lubię jak pada i wychodzę na spacer w deszczowe dni? A może tak naprawdę nie znoszę deszczu a woda lecąca z nieba wywołuje u mnie skojarzenia farmaceutyczne: Rutinoskorbin trza-by zażyć bo będę przeziębiony, niech to szlag... Może napisałem tak do A*** bo wiem, że lubi spacery we mgle i chciałem trochę nagiąć prawdę? A czy miałbym odwagę opieprzyć matkę I***, że nie daje jej żyć? Czy też powiedziałem tak, bo wiedziałem, że na pewno nie poprosi mnie o to i "zagrałem tylko na jej czułej strunie"?
Tłumaczę ciągle sam siebie - mówiąc w "kosmos internetu" - proszę o zrozumienie i szukam wytłumaczenia dla własnych porażek i kłamstw. Nawet tych przyszłych, nawet tych, które dopiero popełnię: może dziś w nocy na GG, może jutro wieczorem w rozmowie telefonicznej, moża za tydzień podczas spotkania z I***... Przepraszam Cię, I*** - na pewno nie poszedłbym do twojej matki, żeby ją opieprzyć - nie mam aż tyle odwagi cywilnej. Przepraszam Cię, A*** - ostatni raz chodziłem "po deszczu" z pół roku temu - teraz jestem tak wszystkim zmęczony, że wolę patrzeć w ścianę paląc papierosa i pijąc portera - przy muzyce we własnej kuchni...
Przepraszam każdą śliczną dziewczynę, z którą kiedykolwiek - umyślnie lub nie - zrobiłem przymiarkę do tańca głuchych. I tak pewnie skończyłbym po 10 latach ze szklanką portera w kuchni. A na dnie tej szklanki widziałbym nas - jak tańczymy nasz taniec głuchych w rytm drżeń pod stopami nie słysząc taktu...