poniedziałek, 18 lutego 2008

Pozytywnie o pesymistach

Chcąc - nie chcąc - koleżanka Allpha jednak osiągnęła cel rzucając hasło: Napiszcie coś pozytywnego o sobie - bez ściemy - żadnych płaczów - samo wychwalanie siebie. Podobno ma przyjść tu z wiaderkiem, żeby po tej słodyczy móc sobie ulżyć i nie nabrudzić. Nie zdążyłem co prawda z terminem, ale - Allpha też nie (!!!) - mam nadzieję, że jednak weźmie udział w konkursie, który sama wymyśliła. Też nie miałem zamiaru nic pisać, bo rzeczywiście - nadmiar pozytywnej myśli spowodowałby, że i mnie przydałoby się wiaderko. No, a poza tym - jak tu pić, jeśli szuka się dobrych stron - jedno drugiemu w naturalny sposób nie sprzyja. No ale ktoś - nie wiedząc nawet o tym - "pogroził mi" palcem, więc.. Wezmę wiaderko.

1. Mam fajną fruzyrę.
Hahaha (zaśmiała się Calvinia). A tak. Jest fajna - NIGDY nie jestem rozczochrany. NIGDY się nie czeszę. Lata noszenia długich włosów zrobiły swoje - czuję się wolny, a producenci szamponów nie zbiją na mnie fortuny. Nie - nie jestem łysy. Pozostały mi resztki "godności" :)

2. Jestem szybki.
Jak komisarz Ryba w Kilerze. Jak Tommy Lee Jones w Ściganym. Szczególnie rano - kiedy zaśpię. Ale nadaję się na kochanka - błyskawicznie się ubieram. Nikt nie znajdzie mnie nagiego w szafie i nie spytam z głupią miną: Dzień dobry. Czy zastałem Jolkę? Bo już dawno będę daleko. Jak Szybki Lopez... (ulubiony dowcip: Szybki Lopez kocha się z mężatką. Nagle pukanie do drzwi. Szybki Lopez błyskawicznie ubiera się i czmycha przez okno. Mężatka przerażona otwiera drzwi, patrzy... a tam Szybki Lopez)

3. Jestem uczciwy.
To poważne. Uczciwość jest dla mnie bardzo ważną cnotą (nie taką malutką cnotką, którą się czasem chowa do kieszeni, kiedy sytuacja jest niewygodna). Pewnie dlatego nigdy nie zostanę milionerem :) Uczciwi lepiej sypiają (jeśli zasypiają na trzeźwo). Uczciwi czują się ze sobą lepiej. Uczciwi nie mają sobie nic do zarzucenia na polu fair-playground.

(tu Allpha powoli sięga po wiaderko, Mario udaje, że jest twardy)

4. Jestem sprawiedliwy.
Jak cholera. Wymagam tego strasznie - szczególnie od syna. Takie zboczenie - ale ktoś musi pokazywać drogę, która nie skrzywia osobowości, nie przechyla na boki. Chwalę za dobre uczynki - karcę za błędy. Tradycjonalista świecki.

5. Bywam gentlemanem.
Zawsze się staram. Ale różnie to bywa. Krótko mówiąć: siedzę w autobusie. Wchodzi "matrona". Niecałe 50 lat tak na oko. Myślę sobie - nie wstanę, żeby ustąpić miejsca, bo się kobita obrazi (już tak miałem kiedyś - naprawdę). No to siedzę - ale słyszę, że mówi: Żadnych gentlemanów... Wypada odrzec: Gentlemani są, tylko wolnych miejsc nie ma... Siedzę dalej.

6. Jestem szczery.
Ooooo - czuły punkt. Szczególnie, jak już raz ktoś cię parszywie oszukał. Szczególnie ktoś bliski. Kolejne zboczenie. Przybiera formę obsesji. Ale pozytywnie oddziałuje na poziom asertywności, której mi brakowało. Jeśli jesteś ładna, zapewne ci to powiem. Jeśli uważam, że jesteś brzydka - nie powiem wprost (patrz pkt 5), ale będę omijał temat urody fizycznej. Jeśli jesteś durna - z pewnością powiem ci, że PIERDOLISZ BZDURY (patrz pkt 5).

7. Jestem "myślący".
Wszystko wielokrotnie analizuję, by uniknąć wpadki. Brak spontaniczności nadrabiam małą ilością błędów. No chyba, że się "wkurwię". Wtedy... Nie chcecie wiedzieć, co wtedy. Ale zauważyłem, że to przez brak cierpliwości, który ostatnio mnie dopadł. Ma to aspekt pozytywny, ale nie będę się nad tym rozwodził (rozwodził - fajne słowo :))) - dobra! pozytywnie miało być!!)

(Allpha widząc jak się męczę odstawia wiaderko na bezpieczną odległość - myśli sobie: polegnie chłopaczyna)

8. Jestem empatą.
Oddam cały swój czas, żeby cię pocieszyć, jeśli jest ci źle, a ty zwrócisz się do mnie. Nawet jeśli właśnie mam okazję dobić fantastycznego "targu" - odłożę telefon i będę udawał, że nie ma mnie w biurze - po to, żeby móc cię wysłuchać. Opowiesz mi, co złego cię spotkało - a ja będę chciał ci to wynagrodzić.

(zaniepokojeni czytelnicy kręcą się na krzesełkach - niektórzy zaczynają patrzeć na wiaderko koło Allphy nieco tęsknym wzrokiem...)

9. Umiem się poświęcić bezinteresownie.
Jeśli poczuję, że kocham - oddam za ciebie życie.

(nie wytrzymali...)

***

Chryste Panie - chyba padło mi na mózg, że napisałem takiego posta i te wszystkie rzeczy. Bo to jest tak, że mówienie o tym odbiera temu wszystkiemu wiarygodność. A to już staje się irytujące patrząc na to w perspektywie punktu 6.
A może to przez brak alkoholu we krwi?
Może ktoś ogłosi jakiś zdrowszy konkurs? Taki mniej "gastryczny"..?