Maluje się. Około 20 minut. Ładnie - robi to od 20 lat. Makijaż podkreśla jej styl i jednocześnie jest koniecznością w związku z kłopotami z cerą twarzy. Nigdy nie wychodzi z domu bez makijażu.
Za kilka minut słyszę świst lakieru wydobywającego się z opakowania. Dużo - zapuszcza znowu włosy. Potem antyperspirant - tania porada dla skrywanej potliwości. Obrzydliwy - ale sprawdza się jako neutralizer. Potem markowy dezodorant. 150 ml wypuszczane w przestrzeń w 14 dni. Na łóżku czekają 2 pary spodni. Jedne wydają mi się dobre - drugie są dość stare. Myślę: "Pobiegnę na stację BP w bokserkach jeśli je założy". Nie... te założone jakieś dziwne... Wymiana. Chwila zastanowienia. Długie westchnięcie. Kolejna wymiana. Dobre. (Oczywiście - nie muszę nigdzie biegać). Ale bez pończoch coś jest nie tak. Tak... W pończochach lepiej. Chyba. Wchodzi na wannę i w akrobatycznej pozycji ogląda tyłek w wysoko zawieszonym lusterku łazienki. Mam nadzieję, że winyl nie spowoduje ześlizgnięcia się i połamania nóg. Będzie kłopot. A wypiłem już piwo.
Spodnie ok, ale koszula przestała pasować. Wymiana. Jest ok. Cisza.
Zakłada buty. Niedobre. Za krótkie. Założone spodnie sięgają lekko przed kostki. Wybiera inne. Kozaki. Słuszny wybór. Gruba podeszwa i lekko sportowy wygląd. Ubiór odmładza o wiele, wiele lat. Umie się ubrać. Wysokie tony zgrzytu zamka torebki. Perfumy - sygnały wysyłane w 4 rozpyleniach - po 2 na każde ucho.
Checkpoint.
Całość zajmuje 53 minuty. Lady Nina - where did all the romance go?
Nie wiem czemu, ale zawsze wtedy myślę o tej starej piosence sprzed wielu lat. Tragikomiczny oryginalny Marillion zawsze trafiał do mnie. Zdaję sobie sprawę, że często byłem żałosny puszczając głośno wymowne kawałki zdając sobie sprawę, że i tak tylko ja rozumiem o czym wyje wokalista. Ucz się synu języków. Musisz. Nie znasz dnia ani godziny.
Lady Nina - I'd love to take you home with me.
But I love my wife. And my family.
I've got a good job, responsibilities... And I need to keep respect from society.
I know you never act with me. I know that you're in love with me.
So how do I compare to the sailors of the ships of the night?
Was I all right??
Did you come tonight, Lady Nina, to make your marks?
You've made your marks...
Nie chce mi się tłumaczyć całego tekstu. Brzmi mi tylko w głowie końcówka - finał wydarzeń:
Ebony flowers pinned to a velvet cushion in a red light...
And Edith Piaf sings a lullaby for the night...
Just making marks. Just making marks...
sobota, 4 października 2008
Lady Nina
Subskrybuj:
Posty (Atom)