czwartek, 1 lipca 2010

"Sztuka zmagania się z życiem"

Książka to jest taki... synonim spokoju. Ktoś, kto czyta musi przecież być albo spokojny - albo na tyle zdesperowany w poszukiwaniach spokoju, że opanuje emocje, by móc się wystarczająco skupić.

Ludzie zawsze się przejmują czymś, co ich czeka. Często trudno im zachować spokój, pozostać w teraźniejszości, nie troszczyć się o przyszłość. Na ogół nie są zadowoleni z tego, co posiadają; bardzo ich obchodzi to, co będą mieć. Pies potrafi prawie całkiem pozbawić energii własną psyche i spowolnić przemianę materii, kiedy oczekuje czegoś z niepokojem, tak jak David Blaine, który podjął próbę bicia rekordu w powstrzymywaniu oddechu na dnie basenu - po prostu zmienia się tempo otaczającego świata. W zwyczajnym psim dniu potrafię bez wysiłku przewidzieć wiele godzin ciągiem. Ale tamtego dnia odczuwałem niepokój.  Byłem nerwowy i zmartwiony, rozkojarzony i zakłopotany. Chodziłem wkoło, nie mogłem sobie znaleźć miejsca. Nie przywiązywałem do tego wagi, domyślałem się, że to efekt naturalnej ewolucji mojej duszy, dlatego robiłem, co mogłem, żeby przetrwać.


***

Kierowca musi się pogodzić ze swoim losem. Musi się pogodzić z tym, że popełnił pewne błędy. I że parę razy źle ocenił sytuację i podjął pochopną decyzję. Gdy kierowca znajdzie się w opresji na skutek niepomyślnego zbiegu okoliczności, musi pogodzić się z tym wszystkim i być gotowy zapłacić za to pewną cenę. M u s i  opuścić tor.
Ach! Szaleństwo!
Pomyślmy o kierowcach, którzy nie ukończyli wyścigów, ponieważ zbyt gwałtownie szarpnęli kierownicę, dokonali niewłaściwych korekt i na oczach wszystkich ich auta zaczęły się obracać wokół własnych osi. Narazić siebie na coś takiego - okropność...
Zwycięzca, mistrz - pogodzi się z losem. Pojedzie dalej po brudnej nawierzchni. Zrobi, co w jego mocy, by się utrzymać na optymalnym torze jazdy. Stopniowo pokieruje samochód na asfalt, o ile to tylko będzie bezpieczne. Owszem, znajdzie się o kilka miejsc niżej w klasyfikacji generalnej. Owszem, straci. Ale przecież pozostanie na torze. I przy życiu.
Wyścig trwa długo. Lepiej jeździć w granicach własnych możliwości i ukończyć wyścig za innymi, niż rozbić się z powodu zbyt brawurowej jazdy.

***

Coś jednak wiem o ściganiu się w czasie deszczu. Wiem, że potrzebne jest zachowanie równowagi. Potrzebne są też umiejętność przewidywania i cierpliwość. Wiem dokładnie, co musi umieć kierowca, aby w deszczu odnosić sukcesy. Ale ściganie się w czasie deszczu wymaga także udziału umysłu! I posiadania własnego ciała. Wiary w to, że samochód jest tylko dopełnieniem ciała, deszcz dodatkiem do toru, a niebo załącznikiem do deszczu. Musisz wierzyć, że nie jesteś tylko sobą, lecz jesteś wszystkim. A wszystko jest tobą.

Garth Stein
"Sztuka ścigania się w deszczu"