Zastanawiam się od jakiegoś, dłuższego już czasu, nad miłością tzw. dojrzałą. Cokolwiek to kurwa znaczy. Chyba znaczy różnie - zależnie od wieku. Dojrzała chyba oznacza taką, które spełnia nasze oczekiwania. A teraz osiągnąłem wiek, w którym nabrało to znaczenia zupełnie nowego - nie znanego mi wcześniej. Najpierw jest seks - przynajmniej u facetów. W młodym wieku liczy się tylko seks. Seks seks seks seks seks seks seks seks - pewnie kwestia ułożenia kart przez naturę w talii zmierzającej do reprodukcji. Potem... jest znowu seks - 20-25 lat to czas seksu oczywiście, ale tez i jakiegoś docierania do sedna sprawy. No, ale poprzez seks tylko i wyłącznie można do niego dotrzeć. A potem jest znowu seks - niby 10 lat później, ale priorytety podobne. A potem chyba następuje myślenie, że najważniejszy jest seks mimo, że nie jest juz tak ważny. Przestaje być najważniejszy - ale myśli się dalej, że jednak jest. Dalej jest już chyba brak seksu, ale do tego jeszcze nie dotarłem (dzięki Bogu i partii - jak mawia sarkastycznie mój ojciec). Ale czuję się na rozdrożu - nagość i brak skrępowania zaczynam utożsamiać z pewną dojrzałością. Zaczynam przyjmować seks jak potrzebę, którą zaspokajamy - bądź nie zaspokajamy - ale chyba bardziej sobie cenię fakt wspólnej zupełnie nieskrępowanej nagości wraz ze wszystkimi zboczeniami jej dotyczącymi, niż sam akt zaspokojenia poprzez wydalenie płynów fizjologicznych w kierunku.... częstokroć bliżej nieplanowanym :) Koniec końców wiem, że w pewnym momencie życia, w pewnym wieku - nawet kiedy uprawiamy seks, zmierzamy wszyscy - bez wyjątku - w jednym kierunku - żebyśmy nie zostali sami. Bardzo się boję zostać sam. To strasznie skomplikowane i nieprzyjemnie trudne do wyjaśnienia. Nie da się tego "wyłożyć". Mam nadzieję, że nie zostanę sam - wytrysk jest tu zupełnie bez znaczenia. "Tylko mnie kochaj." Jak w tej piosence:
I never walked near the edge
Used to fear falling
I never swam far from shore
Never tried the secret door
But when you give me love
When you give me love
I have no fear of heights,
No fear of the deep blue sea,
Although it could drown me,
I know it could drown me
I didn't wander in the woods
Used to fear the darkness
I didn't like getting deep
I was scared of what I couldn't keep
But when you give me love
When you give me love
I have no fear of heights,
No fear of the deep blue sea,
Although it could drown me,
I know it could drown me
No fear of the fall
No fear if it's with you that I fall
'cause nothing could break us,
No, nothing could break us, now
niedziela, 16 stycznia 2011
O wytryskach spermy
Subskrybuj:
Posty (Atom)