Czas czas czas - mało czasu! Końcówka roku jest tak prędkopędna, że nie ma okazji czegokolwiek napisać w skupieniu. Człowiek nawet je produkty mrożone, bo posiłek przygotowywany dłużej niż 10 minut stanowi niepowetowaną stratę czasu. Najlepiej więc jakiś Hortex Steam - 6-7 minut i z mikrofalówki wychodzi zestaw witamin szczęścia. Czyli chuja warte smakowo, ale da się pożywić organizm. Niestety nie zapowiada się na zmiany do końca roku. Może to i lepiej, bo święta przemkną niepostrzeżenie - i tak przestałem je lubić kilka lat temu. Dziś niedziela, więc można zwolnić - do nadrobienia parę odcinków trzeciego sezonu "Bez tajemnic", ale też na jedzenie nie za dużo czasu. Dobra rzecz wychodzi, jak weźmiemy kajzerkę, obetniemy wierzch, wydrążymy środek, a tam włożymy kolejno: starty ser, pokrojoną wędlinę dowolnego sortu, plasterek pomidora, wbijemy na to jajko i przykryjemy znowu serem nie zapominając uprzednio posolić - i do piekarnika na 15-20 minut. Fajna rzecz jak się ma wolne 30 minut. W międzyczasie umysł uwolni mi Niekonkretna swoim konkretnym postem, Paranoid przyjemną fotografią i Agnieszka zgrabnym kawałkiem. Człowiek to się jednak przyzwyczaja do swoich przyzwyczajeń... Pozdrawiam Was mocno dziewczyny.
A skoro o dziewczynach mowa to seksu mi brak. I tak bym nie miał na niego czasu, ale świadomość jego braku jednak istnieje i pogłębia jeszcze bardziej ten brak - bardziej, niż sam jego faktyczny brak. Zresztą - co to za różnica - jestem tak zmęczony, że i tak by mi nie stanął.
niedziela, 17 listopada 2013
Nie ma czasu taczki załadować
Subskrybuj:
Posty (Atom)