czwartek, 20 marca 2014

Krzysztof i ja

Kurrrwa - już marzec. Krym przechodzi na rubla (Sonety krymskie Mickiewicza nabierają przez to nowej barwy), drugi sezon House of Cards okazał się być niestety ostatnim, BVB często przegrywa - wiele się dzieje. Zapuściłem się piśmienniczo, ale brak czasu to jest jednak coś, co się przydarza. Zawsze mówiłem, że jak ktoś nie ma czasu to znaczy, że się nie umie zorganizować - ale muszę zrewidować poglądy. Są jednak takie momenty, że nie da się zrobić wszystkiego. Panna Niekonkretna wytknęła mi ostatnio, że nie opublikowałem niczego z wiekopomnej okazji własnych urodzin (co robiłem dotąd regularnie). Może i racja. Ale co tu komentować - wystarczy załączyć fotografię prezentu urodzinowego:


Rewelacyjna lektura. Nie przeczytałem całości, bo to w połowie raczej taki poradnik bardziej niż proza, do sporadycznej konsultacji - tym ciekawsze, że wyprodukował go znany polski prozaik (jak go określił pewien Wójcik z Lublina). Streszczenie: http://bit.ly/1er4sjt


Generalnie - jak człowiek się starzeje to urodziny przestają być "wydarzeniem". Powszednieją. W granicy czterdziestki nie ma żadnej magii. Ot po prostu wygląda się inaczej niż na zdjęciach sprzed 20 lat. Może jak dożyję sześćdziesiątki to czar urodzin wróci - to on jeszcze żyje? Taka jest kolej rzeczy.

Prezent dostałem od Niekonkretnej. Bardzo jej dziękuję. Nie zastosuję się do porad wyczytanych w tym swoistym (nie boję się użyć tego trudnego słowa) almanachu, bo ani nie wożę zapasowego garnituru w samochodzie, ani nie przypadły mi do gustu propozycje żywieniowe Krzysztofa Ibisza. Kurwa mać no nie wyglądam jak Ibisz - niestety.