(staram się wyrazić aprobatę dla nowych butów żony NK paradującej przede mną...
Mario
Nigdy za tym nie przepadałem - wysoki obcas to skrzywiona noga w kostce i śmieszny widok. Taki mam zawsze obrazek w głowie... Ale te mi się podobają. Pasują do ciebie :)
Żona NK
Dzięki. Ty to jesteś zawsze miły.
Mario
(bo to nic nie kosztuje i za mało mamy tego w życiu)
Żona NK
Nie to co ten jołop...
(tu szturcha znacząco małżonka grzebiącego w lodówce w poszukiwaniu kolejnego piwa)Nigdy za tym nie przepadałem - wysoki obcas to skrzywiona noga w kostce i śmieszny widok. Taki mam zawsze obrazek w głowie... Ale te mi się podobają. Pasują do ciebie :)
Żona NK
Dzięki. Ty to jesteś zawsze miły.
Mario
(bo to nic nie kosztuje i za mało mamy tego w życiu)
Żona NK
Nie to co ten jołop...
NK
Bycie miłym to domena obcych facetów. A Mario nie śpi z tobą. Nie patrzy na ciebie z rana. Nie męczy się z tobą na co dzień. Dlatego jest miły :)
Żona NK
To se kurwa zmień. A ja sie z nim chajtnę i będzie chwalił moje buty i mnie :)
Mario
(hola hola aż tak miły chłopak to ze mnie nie jest...)
NK
Aż TAK miły to chyba nie jest :)
(po 2 godzinach i 4 piwach)Bycie miłym to domena obcych facetów. A Mario nie śpi z tobą. Nie patrzy na ciebie z rana. Nie męczy się z tobą na co dzień. Dlatego jest miły :)
Żona NK
To se kurwa zmień. A ja sie z nim chajtnę i będzie chwalił moje buty i mnie :)
Mario
(hola hola aż tak miły chłopak to ze mnie nie jest...)
NK
Aż TAK miły to chyba nie jest :)
Żona NK
Pokaż mu tą swoją pierwszą ukochaną.
Mario
?
NK
(udając niewzruszonego)
Aaaa tak... Zaraz ci pokaże...
Żona NK
Znalazła go na naszej-klasie. Pierwsza miłość mojego szanownego małżonka.
(czuć jad w głosie)
NK
(uśmiechając się niezauważalnie)
Niektórzy się nie zmieniają...
Mario
(trzeba rozładować sytuację)
Albo wybierają odpowiednie zdjęcia.
Żona NK
Właśnie! No pochwal się Mariowi swoją laską sprzed lat!
NK
Coś nie mogę znaleźć...
Mario
(taa....)
Żona NK
(taa....)
Ja to nie rozumiem tej naszej-klasy. Nie ma mnie tam i nigdy nie będzie...
(rozumiem - jedna z tych co to szydzą z samego faktu rejestracji na n-k.pl i z obrzydzem wypowiadają się nawet o samej idei portalu - jednocześnie namiętnie przeszukując zasoby bazy i zdjęcia znajomych - głównie tych nie swoich...)Pokaż mu tą swoją pierwszą ukochaną.
Mario
?
NK
(udając niewzruszonego)
Aaaa tak... Zaraz ci pokaże...
Żona NK
Znalazła go na naszej-klasie. Pierwsza miłość mojego szanownego małżonka.
(czuć jad w głosie)
NK
(uśmiechając się niezauważalnie)
Niektórzy się nie zmieniają...
Mario
(trzeba rozładować sytuację)
Albo wybierają odpowiednie zdjęcia.
Żona NK
Właśnie! No pochwal się Mariowi swoją laską sprzed lat!
NK
Coś nie mogę znaleźć...
Mario
(taa....)
Żona NK
(taa....)
Ja to nie rozumiem tej naszej-klasy. Nie ma mnie tam i nigdy nie będzie...
Żona NK
Dobra chłopaki - zapalę z wami i idę spać...
NK
Ok
(alleluja...)
Mario
(alleluja)
Żona NK
(taa...)
Dobra chłopaki - zapalę z wami i idę spać...
NK
Ok
(alleluja...)
Mario
(alleluja)
Żona NK
(taa...)
(***)
(NK oczywiście doskonale wiedząc że wspomnianej osóbki należy szukać na ostatniej stronie listy jego znajomych pokazuje mi ciekawe portretowe foto - uśmiechnięta brunetka w różowym golfie daje ostentacyjnie buziaka małemu królikowi)
NK
No i masz...
Mario
Taa...
Mario
Majtki z misiem.
NK
Z królikiem.
Mario
Z misiem.
NK
Z jakim kurwa misiem? I jakie majtki?
Mario
Z misiem w środku. Nieważne... Tak mi się skojarzyło...
NK
Umówiłem się...
Mario
Pierdolisz... Ty??
NK
Zadzwoniła. Tak tylko pogadać, ale miło było i pomyślałem sobie, że przecież można się spotkać, znowu pogadać...
Mario
Taa... Przez telefon trzeba se było pogadać.
NK
Przez telefon to sam sobie gadaj!
Mario
Ja już i tak z telefonem się zaprzyjaźniłem bardziej niż kiedyś...
Mario
Pojedziesz?
NK
Pojadę.
Mario
Nie pojedziesz.
NK
Pojadę.
Mario
Nie pojedziesz.
NK
A ty byś pojechał?
Mario
Ja?? Nie porównuj mnie do siebie.
NK
Ok.
Mario
Ważysz nieodpowiednie rzeczy na nieodpowiedniej wadze. Rozpędziłeś się :) Czego szukasz?
NK
A jak ci się zdaje?
Mario
Niska pobudka.
NK
Dobra jak każda inna. Mam potrzeby - może większe niż inni :)
Mario
Faktycznie... :)
(dobrze, że nie wiesz, że u mnie to nie kwestia "ilości" tylko... - zrobiłbyś "oczy"...)
NK
Potrzebuję codziennie. Taki jestem. Inaczej później się zachowuję - cały dzień potrafi być inny.
Mario
Przynieś piwo. Chcesz, czy potrzebujesz?
NK
I to i to. Co to za różnica??
Mario
Zasadnicza. Jak potrzebujesz - to ci wszystko wszystko jedno gdzie, z kim i jak. Jak chcesz... - to inaczej - wtedy wiadomo "z kim" i "jak".
NK
Pieprzysz.
Mario
(widzę jak tańczy z jakimś facetem - bredzi jej coś do ucha, a ona słucha z uśmiechem...)
Nie. Nie widzisz różnicy?
NK
Widzę - piwa nie masz. A ty nie widzisz.
Mario
(ciągle tańczy - i widzi, że ja widzę; i ja wiem, że ona patrzy specjalnie...)
To przynieś.
NK
Znajdź coś do słuchania.
Mario
(czemu tak patrzy? chce mnie "nakręcić" - wie, że to mnie "nakręca"; małpa... uśmiecham się krzywo, bo mam ściśnięte szczęki... przekrzywiam głowę swoim zwyczajem żeby rozluźnić kark... ale patrzę dalej jak podpuszcza tego faceta... czuję się nieswojo, ale nie reaguję bo... coś w tym jest)
NK
Małpki. Prosz... :)
Mario
Małpki...
(wiem kim jest facet - przypomina pszennoburaczanego nastoletniego Jurija Shatunova... ma metroseksualny wygląd i gówniarskie maniery i mam ochotę go "spławić" w najgorszy dla niego sposób - nie zwracając na niego uwagi, tylko rzucając jej wymowne spojrzenie - i żeby przyszła wtedy, kiedy chcę - po prostu odwróciła się i przyszła do mnie - ale nie robię tego...)
NK
Brak mi wielu rzeczy. Niby rozmawiam z *** i ona wie o tym - ale wiesz jak to jest. Chyba nie słucha albo nie chce słuchać. Myśli o innych rzeczach. Tak jej dobrze.
Mario
Po jakimś czasie mniej się słyszy - nawet jeśli ci się zdaje że słuchasz drugiej osoby to i tak to filtrujesz i dopasowujesz trochę do własnej wygody. Tak już jest - po długim czasie razem. Nie wierzę, że nie rozumie i nie słucha, co do niej mówisz. Tyle tylko, że... nie słucha dokładnie - nie tak jak kiedyś. Ty pewnie też nie słuchasz tak samo. Pomyśl o tym.
(facet jest coraz bardziej rozbawiony, chce ją gdzieś zabrać! a ona jest zainteresowana i ostentacyjnie śmieje się z tego co jej szepcze w tańcu - napędza mnie psychicznie, czuję że ściska mnie coś między złością a chęcią ukarania jej za tą prowokację...)
Napijmy się.
NK
Tak. Za króliki.
Mario
Za misie.
NK
Niech ci będzie :)
No i masz...
Mario
Taa...
Mario
Majtki z misiem.
NK
Z królikiem.
Mario
Z misiem.
NK
Z jakim kurwa misiem? I jakie majtki?
Mario
Z misiem w środku. Nieważne... Tak mi się skojarzyło...
NK
Umówiłem się...
Mario
Pierdolisz... Ty??
NK
Zadzwoniła. Tak tylko pogadać, ale miło było i pomyślałem sobie, że przecież można się spotkać, znowu pogadać...
Mario
Taa... Przez telefon trzeba se było pogadać.
NK
Przez telefon to sam sobie gadaj!
Mario
Ja już i tak z telefonem się zaprzyjaźniłem bardziej niż kiedyś...
Mario
Pojedziesz?
NK
Pojadę.
Mario
Nie pojedziesz.
NK
Pojadę.
Mario
Nie pojedziesz.
NK
A ty byś pojechał?
Mario
Ja?? Nie porównuj mnie do siebie.
NK
Ok.
Mario
Ważysz nieodpowiednie rzeczy na nieodpowiedniej wadze. Rozpędziłeś się :) Czego szukasz?
NK
A jak ci się zdaje?
Mario
Niska pobudka.
NK
Dobra jak każda inna. Mam potrzeby - może większe niż inni :)
Mario
Faktycznie... :)
(dobrze, że nie wiesz, że u mnie to nie kwestia "ilości" tylko... - zrobiłbyś "oczy"...)
NK
Potrzebuję codziennie. Taki jestem. Inaczej później się zachowuję - cały dzień potrafi być inny.
Mario
Przynieś piwo. Chcesz, czy potrzebujesz?
NK
I to i to. Co to za różnica??
Mario
Zasadnicza. Jak potrzebujesz - to ci wszystko wszystko jedno gdzie, z kim i jak. Jak chcesz... - to inaczej - wtedy wiadomo "z kim" i "jak".
NK
Pieprzysz.
Mario
(widzę jak tańczy z jakimś facetem - bredzi jej coś do ucha, a ona słucha z uśmiechem...)
Nie. Nie widzisz różnicy?
NK
Widzę - piwa nie masz. A ty nie widzisz.
Mario
(ciągle tańczy - i widzi, że ja widzę; i ja wiem, że ona patrzy specjalnie...)
To przynieś.
NK
Znajdź coś do słuchania.
Mario
(czemu tak patrzy? chce mnie "nakręcić" - wie, że to mnie "nakręca"; małpa... uśmiecham się krzywo, bo mam ściśnięte szczęki... przekrzywiam głowę swoim zwyczajem żeby rozluźnić kark... ale patrzę dalej jak podpuszcza tego faceta... czuję się nieswojo, ale nie reaguję bo... coś w tym jest)
NK
Małpki. Prosz... :)
Mario
Małpki...
(wiem kim jest facet - przypomina pszennoburaczanego nastoletniego Jurija Shatunova... ma metroseksualny wygląd i gówniarskie maniery i mam ochotę go "spławić" w najgorszy dla niego sposób - nie zwracając na niego uwagi, tylko rzucając jej wymowne spojrzenie - i żeby przyszła wtedy, kiedy chcę - po prostu odwróciła się i przyszła do mnie - ale nie robię tego...)
NK
Brak mi wielu rzeczy. Niby rozmawiam z *** i ona wie o tym - ale wiesz jak to jest. Chyba nie słucha albo nie chce słuchać. Myśli o innych rzeczach. Tak jej dobrze.
Mario
Po jakimś czasie mniej się słyszy - nawet jeśli ci się zdaje że słuchasz drugiej osoby to i tak to filtrujesz i dopasowujesz trochę do własnej wygody. Tak już jest - po długim czasie razem. Nie wierzę, że nie rozumie i nie słucha, co do niej mówisz. Tyle tylko, że... nie słucha dokładnie - nie tak jak kiedyś. Ty pewnie też nie słuchasz tak samo. Pomyśl o tym.
(facet jest coraz bardziej rozbawiony, chce ją gdzieś zabrać! a ona jest zainteresowana i ostentacyjnie śmieje się z tego co jej szepcze w tańcu - napędza mnie psychicznie, czuję że ściska mnie coś między złością a chęcią ukarania jej za tą prowokację...)
Napijmy się.
NK
Tak. Za króliki.
Mario
Za misie.
NK
Niech ci będzie :)
(widzę kątem oka jak cień za drzwiami porusza się szybko i zatrzymuje się nagle - daję wzrokiem znak NK że jego żona nie wytrzymała "ciśnienia" i postanowiła posłuchać o czym to rozmawia 2 facetów wieczorem przy piwie... - NK uśmiecha się znacząco)
Mario
Jak twoja klima? Napełniłeś? Gorąco się zbliża. Skiśniesz w samochodzie.
(no i wychodzą razem! ubierają się - on nieporadnie pomaga jej nałożyć cienki płaszcz - zerkam "wrogo" w jej stronę i posyłam jej uśmiech w kąciku ust, a ona oddaje mi go - w jej oczach i twarzy widzę, że... - czekam chwilę, dopijam szybko to co zostało w szklance i wychodzę za nimi; widzę jak w oddali idą powoli w dół ulicy, stoję i patrzę, odpalam papierosa...)
NK
Jeszcze nic nie zdziałałem. Cholera nie wiem gdzie to zrobić. Pieprzone francuskie samochody. A ty jak? Zmienisz w końcu?
Mario
Może w tym roku się uda...
(kończę papierosa i spoglądam w niebo, zupełnie ciemne, patrzę przez chwilę i mówię w myśli: "wracaj już do cholery... wracaj natychmiast..." - i od razu widzę jej postać w oddali - jak idzie do mnie powoli, specjalnie bez pośpiechu, żebym nie mógł jej dotknąć za szybko... nie odrywając od niej wzroku wyjmuję telefon i wzywam taksówkę - przyjedzie nim ona dojdzie do miejsca w którym stoję...)
NK
Ale wyparzyłeś już coś?
Mario
Tak... Pokazywałem ci chyba nawet. Myślę o jakimś leasingu albo coś w ten deseń. Zawsze to jakiś grosz...
(uśmiecha się lekko mimo mojej "kamiennej" twarzy - łapię ją dłonią za głowę i ściskam włosy - szepczę: "nie ujdzie ci to... dziś będziesz musiała mocno przeprosić za tego pryszczatego gnojka" Przekrzywia głowę i mówi: "Wiem. Powiedz, jak go nie znosisz. I powiedz co zrobisz". Zamiast odpowiedzieć ściskam jeszcze mocniej w garści jej włosy i po chwili mówię: "Nie chcę go więcej widzieć - a ty przeprosisz tu i teraz." Wciągam ją do bramy, a kierowca taksówki, który pojawił się w międzyczasie, nadstawia ciekawsko uszy i po chwili słyszy jak ona mówi mi: "Kocham Cię, kotku". A ja odpowiadam: " Ja Ciebie też. Bardzo." A potem słychać już tylko westchnienia. Raz głośne. Raz ciche. A potem...
NK
No tak. Kończmy. Jutro muszę wstać rano...
Mario
Ok...
(ubieram się i wkładam słuchawki do uszu)Jak twoja klima? Napełniłeś? Gorąco się zbliża. Skiśniesz w samochodzie.
(no i wychodzą razem! ubierają się - on nieporadnie pomaga jej nałożyć cienki płaszcz - zerkam "wrogo" w jej stronę i posyłam jej uśmiech w kąciku ust, a ona oddaje mi go - w jej oczach i twarzy widzę, że... - czekam chwilę, dopijam szybko to co zostało w szklance i wychodzę za nimi; widzę jak w oddali idą powoli w dół ulicy, stoję i patrzę, odpalam papierosa...)
NK
Jeszcze nic nie zdziałałem. Cholera nie wiem gdzie to zrobić. Pieprzone francuskie samochody. A ty jak? Zmienisz w końcu?
Mario
Może w tym roku się uda...
(kończę papierosa i spoglądam w niebo, zupełnie ciemne, patrzę przez chwilę i mówię w myśli: "wracaj już do cholery... wracaj natychmiast..." - i od razu widzę jej postać w oddali - jak idzie do mnie powoli, specjalnie bez pośpiechu, żebym nie mógł jej dotknąć za szybko... nie odrywając od niej wzroku wyjmuję telefon i wzywam taksówkę - przyjedzie nim ona dojdzie do miejsca w którym stoję...)
NK
Ale wyparzyłeś już coś?
Mario
Tak... Pokazywałem ci chyba nawet. Myślę o jakimś leasingu albo coś w ten deseń. Zawsze to jakiś grosz...
(uśmiecha się lekko mimo mojej "kamiennej" twarzy - łapię ją dłonią za głowę i ściskam włosy - szepczę: "nie ujdzie ci to... dziś będziesz musiała mocno przeprosić za tego pryszczatego gnojka" Przekrzywia głowę i mówi: "Wiem. Powiedz, jak go nie znosisz. I powiedz co zrobisz". Zamiast odpowiedzieć ściskam jeszcze mocniej w garści jej włosy i po chwili mówię: "Nie chcę go więcej widzieć - a ty przeprosisz tu i teraz." Wciągam ją do bramy, a kierowca taksówki, który pojawił się w międzyczasie, nadstawia ciekawsko uszy i po chwili słyszy jak ona mówi mi: "Kocham Cię, kotku". A ja odpowiadam: " Ja Ciebie też. Bardzo." A potem słychać już tylko westchnienia. Raz głośne. Raz ciche. A potem...
NK
No tak. Kończmy. Jutro muszę wstać rano...
Mario
Ok...
Mario
Wiesz co? Myślałem dziś o małpach... I o tym czego ludziom w życiu brakuje. I doszedłem do wniosku, że jestem chyba zboczony.
NK
Spoko. Ja też się trochę upiłem :)
Mario
(a ja nie)
Wiesz co? Myślałem dziś o małpach... I o tym czego ludziom w życiu brakuje. I doszedłem do wniosku, że jestem chyba zboczony.
NK
Spoko. Ja też się trochę upiłem :)
Mario
(a ja nie)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz