środa, 10 lutego 2010

Zastępczo

Oczywiście, że nie śpię (nie Ange - nie śpię). Jestem tak nieznośnie zajęty. Milion spraw do zrobienia przytłacza mnie - każda z nich waży kilogram - więc arytmetyka pomoże wam zrozumieć "wagę" problemu. Przepraszam tych, którzy zaglądają do mnie i widzą post sprzed miesiąca - licznik odwiedzin mówi, że wychodząc zawiedzonym i tak powracają. Na przyszłość postaram się lepiej. Tymczasem - może nie przeczytacie dziś tego co napiszę - ale chociaż przeczytajcie to, co czasem czytam.

Wiadomości ze świata: "Van Gogh rzeczywiście nazywał się van Gogh"

Po ponad dwudziestu latach badań grupa historyków sztuki z uniwersytetu w Heidelbergu znalazła dowody na to, jak naprawdę nazywał się genialny malarz. „Możemy mówić o pełnym sukcesie”, powiedział w wywiadzie dla kwartalnika „Van Gogh” Thomas Wolf, kierujący zespołem badawczym.

„Nasza praca polegała głównie na eliminowaniu domniemanych nazwisk artysty. Nazwisko Nixon wykluczyliśmy niemal natychmiast, podobnie jak Chang Kai-Shek. Więcej czasu zabrało nam stwierdzenie, czy van Gogh nie nazywał się przypadkiem Goretzky, ale i to szczęśliwie udało nam się wyeliminować. Nigdzie też, w żadnych przekazach nie natrafiliśmy na nazwisko Baumel lub Schimmelstein”, ciągnął dalej Wolf. 


Imponują dotychczasowe sukcesy - ten wspaniały zespół badawczy stwierdził już, że Picasso w rzeczywistości nazywał się Picasso, a Dali – Dali. 


















Autoportret malarza nie zmylił badaczy.

3 komentarze:

  1. buahahaha trzymaj mnie! brzuch mi pęknął! nie z pączków... jeszcze ;)
    ale z niesamowitej pracy o jakiej poczytałeś ;) hahahah doooobre :))

    a... i wybaczam Twoją nieobecność usprawiedliwioną ;) ależ już popraw się :)

    pozdrawiam pracusiu
    oby Ci dobrze było

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie zaciekawiły dwie sprawy: poważna i niezbyt poważna.
    Po pierwsze: ciekawe, czy xRes nazywa się xRes? Niektórzy twierdzą, że prawdziwe jego imię brzmi tiRex. W mniej przyjaznych kręgach przypisuje mu się imię reXio.
    Cóż, czas i inwencja badaczy pokaże...
    Teraz poruszę mniej poważny temat: kocham się platonicznie we wszystkich artystach z manią maniakalno - prześladowczą, popieprzonym życiem i chorobami wenerycznymi;) Całkiem przypadkiem van Gogh takim był.
    Przypadkiem?

    OdpowiedzUsuń
  3. 20 lat badań? I to nie zespół polski przypadkiem? ;)

    OdpowiedzUsuń