9.40
Uruchamiam aplikację ZłapTAXI i klikam numer ulubionej korporacji taksówkowej. Dziękuję - za 3-4 minuty. Dobry czas. Ciepło jest.
- Witam, jedziemy pod zamek
- Ano witam - prosta droga, kontuzja?
- No trochę kontuzja właśnie - biały człowiek, by poszedł pewnie na piechotę, co?
- Nie - nie ma reguły.
Ciepło... I ESKA Rock w radio.
- No i co tam naleciało?
- 9.30.
- Dzięki - kłaniam się.
- Szacunek panu.
10.30
Może wsiądę z postoju - Mercedes stoi. Pewnie zapłacę jak turysta. Chuj tam.
- Witam - można?
- Słucham?
(nieważne kartofelku - już wsiadłem)
- Jedziemy na Aleję XXX pod wypożyczalnię Beverly Hills.
- Jedziemy.
...
- Ciepło co? Podobno 25 stopni ma być - do końca tygodnia tego.
- Ano słyszałem właśnie - no ale klima jest więc da pan radę :)
- E tam panie kochany - kogo stać? Nie włączam. Tyle paliwa idzie, że nie wiem - wlejesz pan po 5.20 i co to za porządki? Kto to widział, żeby tyle płacić?
- A ile taka klima w takim aucie pożera? Ze 30% paliwa zaleci?
- Heheh - panie kochany nie wiem bo nie włączam :)
- Heheh - no tak...
- Jak na postoju 1.5 godziny stoję czasem - to by mi wypiło dopiero.
- No, ale trzeba się cieszyć - pogoda się na zrobiła to i ludzie wyłażą i może jeździć będą więcej...
- E tam.. To jedziemy pod wypożyczalnię ślubną? Tak?
- Nie nie - Boże broń - Beverly Hills - filmy tam wypożyczają...
- Aaa... - ja mam panie lat ponad 60 i filmów nie wypożyczam...
- No to... jak na myjkę tunelową przy dwupasmówce.
- Aaaa - no, to wiem.
...
- No i co tam naleciało?
- 17.
(ja pierdole ale przepłaciłem - nie brać z postoju nie brać z postoju nie brać z postoju nie brać z postoju nie brać z postoju nie brać z postoju nie brać z postoju nie brać z postoju )
15.40
Nie - żadnych z postojów. ZłapTAXI. 6-7 minut.
Ciągle ciepło. Może zapalę prawdziwego papierosa? Niby rzucam, ale jeden na dzień...
- Witam - a nawet ponownie witam!
- Ano witam - małe miasto jednak, co?
- Ano małe - pod Zamek jedziemy ponownie.
- Jedziemy.
Tylne amortyzatory do wymiany jak cholera.
- Pan poczeka - chwile mnie nie ma i jestem - wyniki tylko odbiorę z laboratorium.
- Dobrze.
Volvo ma swój urok jednak - nawet przy zużytych amortyzatorach czarowność w nim tkwi bezsprzeczna. Jak w "Rosomaku" Gabi Andrychowicz z ChiliZET - stary, ale jary.
- 2 dyszki
- Do widzenia nie mówię, bo jeszcze będę jechał chyba.
- :)
17.30
ZłapTAXI.
Znowu Volvo jakieś.
- Witam - jedziemy proszę pana w okolice XXX - ale gdzie to nie wiem sam więc nie powiem :)
- Nie zgubimy się.
- Mam nadzieję :) Jak będziemy na miejscu to zobaczymy.
...
Cichy jakiś. Może kończy robotę. I radio działa jak kierunkowskaz - działa, nie działa, działa, nie działa...
- 15 poproszę. Chyba, że gdzieś dalej wypuścić.
- Nie nie - dojdę.
(niestety na piechotę dojdę, a nie w sensie innym...)
19.00
ZłapTAXI
Seat Alhambra.
- Witam
- Witam witam - a ja wiozę pana i kończę - a co! :)
- Hehe - no to tak jak ja - dojedziemy i kończę :)
- Tylko sobie tu kliknę, bo zaraz mi coś dowalą...
- Nie ma pośpiechu - pojedziemy na ul. YYY.
- Już już już... już... i jedziemy! A potem halibut i piwko!
- Heh - no i ja chyba podobnie postąpię - no ale bez rybki dzisiaj.
- A to niedobrze - jadł pan halibuta? Pycha! Piękny koniec dnia.
- Halibuta akurat nie - ja to raczej łososiowy jestem.
- A też lubię bardzo. Bo widzi pan u mnie to w rodzinie głównie ryby - mama tak wychowała. Mięso zwierząt to może dla mnie nie istnieć. Kupiłem proszę pana ostatnio w Realu węgorza wędzonego - jadł pan?
- A jakże - proszę pana na rybach to ja się akurat znam :)
- Uwierzysz pan że 75 zł za kilo sobie liczą teraz? Skandal. A ja znam smak węgorza z dawnych lat - nie to samo proszę pana nie to samo... I jeszcze 75 zł za kilo.
- No to kolacja z porcją 300 gram wyszła drogo.
- A jakże! Nie kupię więcej - nie dość, że cena to i smak nie ten.
- I jeszcze zaścianek taki - jak pan chce węgorza kupić na przykład w słoiczku i sie uraczyć to niech pan nie szuka węgorza. Bo to się pikling nazywa.
- Nie widziałem nigdy...
- No naprawdę - pikling. Ale to węgorz. Tylko pikling nazwali. Czasem bywa w marketach - we wtorki w Realu. Dlatego kończę i jadę zaraz - może dostanę.
- No nie próbowałem, ale chyba mnie pan namówił :)
- Najlepsze to takie jednak nad morzem są - ci co to chodzą po plaży i sprzedają...
- Ha! A ja za miesiąc może nad morze się akurat wybiorę!
- Oooo to pojesz pan! Warto! Ja to i karpie też lubię. Tradycyjne i wędzone i w occie.
- Proszę pana - ja mam rodzinę we wsi ZZZ - tam są stawy hodowlane takie...
- Aaaa - no znam znam oczywiście.
- No i oni mi czasem świeże karpiki podsyłają...
- Oooo to bajka - mnie czasem pytaję, że przecież to nie wigilia - no ale karpie lubie w każdej postaci i już! No i piwko do tego....
- No i żeś mi pan smaku narobił... :)
- Hehehe - no należy się na koniec dnia - tak czy nie?
- No ba!
- No! :)
...
- No to co tam naleciało?
- 14.50
- No i tanio wyszło nawet.
- No panie jak halibut i piwo czeka to jak ma wyjść jak nie tanio? :)
- No też racja. No to... miłego wieczoru panu życzę, bo jak taka perspektywa to... musi być miło :)
- Ano dziękuję i wzajemnie panu. Kłaniam się.
- I ja również.
Zawrócił 100 metrów dalej na podwójnej ciągłej i przejeżdżając koło mnie zatrąbił długo i głośno - i pomachał mi radośnie na do widzenia.
Przemiły człowiek - może się jeszcze spotkamy, by porozmawiać o rybach.
Straciłem prawo jazdy przez jazdę w stanie nietrzeźwym. Na pewno się spotkamy - małe miasto i ciepło jest teraz.
środa, 18 maja 2011
Taxi
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ale dialogi:) Dotrwałam do końca. A węgorz to zdecydowanie za drogi;)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam to 2x...zaniepokoiło mnie przedostatnie zdanie, bo wszystkie te dialogi do niego jakby zmierzają. xRes, chyba robisz sobie jaja...z tym prawkiem?
OdpowiedzUsuńParanoid - prawda? Przesada - ale łakomstwo wygrywa :)
OdpowiedzUsuńMadame - "Piłeś - nie jedź. Nie piłeś - wypij". Przestrzegam przed jazdą na tzw. kacu. Walczę z tym, żeby nic nie zostało "w papierach" - nie jest łatwo - nie polecam.