wtorek, 2 września 2008

3 sekundy

Mijałem dziś faceta w Renault. Rozpoznałem go od razu - plotka głosi, że "brał się" za moją żonę na poważnie. Przynosił kwiaty do biura, słał wiadomości i "sponsorował" jedzenie. Widziałem, że zwrócił uwagę na moją głośną muzykę ryczącą przez otwarte szyby marszcząc brwi z dezaprobatą. Minęliśmy się w jakieś... 3 sekundy. Pierwszy błyskiem myśli było: Ciekawe czemu kupił Renault... Potem pomyślałem o Mayan Theatre.
Zaskakuję sam siebie. Niemal codziennie.