Mijałem dziś faceta w Renault. Rozpoznałem go od razu - plotka głosi, że "brał się" za moją żonę na poważnie. Przynosił kwiaty do biura, słał wiadomości i "sponsorował" jedzenie. Widziałem, że zwrócił uwagę na moją głośną muzykę ryczącą przez otwarte szyby marszcząc brwi z dezaprobatą. Minęliśmy się w jakieś... 3 sekundy. Pierwszy błyskiem myśli było: Ciekawe czemu kupił Renault... Potem pomyślałem o Mayan Theatre.
Zaskakuję sam siebie. Niemal codziennie.
wtorek, 2 września 2008
3 sekundy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
a to ci sponsor zapchlony, trzeba było mu charknąć przez szybkę renaulta!teraz to ja ciebie rozumiem doskonale
OdpowiedzUsuńwiesz co, czytam tu i ówdzie różne blogi, przede wszystkim piszą kobiety, kochanki, byle kochanki, przyszłe kochanki, nibykochanki itd.Bardzo uderza Twój blog.Jak druga strona lustra.
OdpowiedzUsuńja to kochanką nie jestem i nie będę ...
OdpowiedzUsuń.. wolę mój dach otarty można udać przestrzeń
cicho sza
To jak z kawału o facecie, któremu żona "przyprawiła rogi". Jak to nie masz w co się ubrać? (otwiera szafę) czerwona sukienka, czarna, spodnie, o cześć Edek w krótkich spodniach w styczniu?, Tu znów jakaś bluzka...
OdpowiedzUsuńZwróciłeś większą uwagę na samochód niż na niego- to sygnał tzw. "oswojenia się z tematem"...
Czy to dobrze czy źle, nie wiem- dla Ciebie chyba zdrowiej.
Te nibykochanki i byle kochanki trochę mnie przeraziły. Nie każdy tak chce i musi ale mam nadzieję że to raczej chęć pokazania różnorodności niż klasyfikacja.
Pozdrawiam.
fragment od słowa "Ciekawe" -
OdpowiedzUsuńBy - zaskoczona również
(oczywiscie proszę nie tlumaczyc co to jest Renault i Mayan Theatre:))
cal, przebiegnij się po blogach, zauważ jaka ich różnorodność, feeria barw, wszystkie tęsknią, walczą, czekają, wypatrują , wpatrują się w monitor, czekają na smsa, na meila...Może od takiego z tego renaulta.Ohyda trochę, nie?
OdpowiedzUsuńWidać gdzie się kończy Twoje postrzeganie różnorodności. Feeria kolorów i inne takie a wszystko wrzucone przez Ciebie do worka zatytuowanego "ochyda".
OdpowiedzUsuńNiech Ci będzie... Niech będzie że ochyda.
Z osobami o zawężonym poczuciu różnorodności raczej się nie spieram.
nie mam zamiaru się spierać.Te xresowe 3 sekundy otworzyły mi trochę oczy na drugą stronę lustra.I znowu ferujesz wyroki- "zawężone", to co piękne w życiu bywa podszyte syfem.
OdpowiedzUsuńBywa. Zgadzam się. Ale "bywa" to nie znaczy "jest"
OdpowiedzUsuńNa szczęście
jak się pogrzebie w tej urodzie życia, to zawsze dokopiesz się do gówna
OdpowiedzUsuńZnasz z autopsji? Ja się nie dokopałam.
OdpowiedzUsuńAle ja może aż tak bardzo się nie babram tylko po prostu żyję.
kłótliwa jesteś trochę, to niebezpieczne
OdpowiedzUsuńA gdzie tam niebezpieczne.
OdpowiedzUsuńJeszcze nikomu od tego głowy nie urwało :)
uważaj na swoją;)
OdpowiedzUsuńUuuuuu..... aż ciarki przeszły.
OdpowiedzUsuńSpokojnie- jak dotąd jest na swoim miejscu. I nie sądzę żeby taki stan rzeczy uległ zmianie.
No to wszystko przed Tobą Cal, naprawdę rozkosznie jest od czasu do czasu stracic głowę:)
OdpowiedzUsuńA te znowu....
OdpowiedzUsuńXres.... miłego dnia .:)
Zależy z jakiego powodu.
OdpowiedzUsuńAle fakt- niektórym by się przydało. To łagodzi radykalność poglądów i własne zdanie przestaje byś święte.
Może spróbuj?
(do anonima oczywiście)
To nie ja mam aureolę nad głową:)
OdpowiedzUsuńNo tego się akurat domyślam ;)
OdpowiedzUsuńAnonim - nie jestem drugą stroną lustra. Raczej... własnym sumieniem. Spotkanie z Renault było raczej anegdotą i zastanowieniem nad własną reakcją - nie okupiłem go "morderstwem w oczach (niestety/na szczęście?) A co dopiero "charknąć przez szybkę" :))
OdpowiedzUsuńCichoSza - wiesz że ja Ci dobrze życzę, ale nie sposób nie powiedzieć - nigdy nie mów nigdy. Życie nas codziennie weryfikuje i ustawia w coraz to innym szeregu. Ja ostatnio zmieniam szeregi na takie, na które patrzyłem zawsze z niekłamanym przerażeniem.
By - Ty też mnie zaskoczyłaś w swoim poście. Nazw nie tłumaczę - zainteresowani wygooglają :)
Cal - już ja widzę Twoją minę... Kawał o Edku lubię (chociaż wolę "dzień dobry czy zastałem Jolkę?" :) ). Ale masz rację - czuję się chyba zdrowiej. Wspominam raczej ze zgryźliwym żartem w tle - nie z łzą w oku. Tak naprawdę to fascynuje mnie w duchu przemijanie rzeczy i czas, który biegnie swoim torem i kładzie nam pod nogi rzeczy, o których nie myśleliśmy, że się zdarzą, uczucia o których nie wiedzieliśmy, że są w nas i ktoś nam pomoże jeszcze je ożywić, kiedy zaczynały już rozkładać się i śmierdzieć przeradzając we frustrację. I przełożyć na czyny. To bardzo ożywcze. Zwolnić ucisk w gardle i wyzwolić chęć pokazania jakim się jest naprawdę. Powiedzieć, co nas tłumi i czego chcemy/chcielibyśmy. I sprawdzić czy ktoś to jest w stanie zaakceptować. Zadać pytanie: "Co Ty na to?"
wiem że nigdy nie mów nigdy , a ja wiem bo w tej sytuacji nigdy się nie znalazłam dla szacunku ogólnego .
OdpowiedzUsuńtrójkąty są bardzo męczące...
lepiej coś skończyc niż zaczniesz od nowa...
ja kończę swój bieg:)
ale życie różne scenariusze pisze w tóżnych głównych rolach ...
a moja znasz ją ...
dostałabym nominację..
Szacunek ogólny? To pojecie tak przerażająco względne... Wierz mi - wyrwałbym sobie serce gdyby tzw. szacunek ogólny był coś w życiu warty. Ja wierzę w zasady. Lubię je mieć. To łatwe, bo sam je ustalam. Mam w dupie czy są akceptowalne czy nie. Powiem Ci: pieprzę drobnych opryszków, kłamców "pod publikę", "szczekaczy" z półki z napisem "mało-istotny-ale-szczekam-bo-mi-bozia-głos-dała-i-neostradę" i tych, co krytykują, a jutro zrobią to czego się nie spodziewali, że umieją. Mam wielki szacunek dla Ciebie - bo znam Twoją historię. Pozdrawiam Cię.
OdpowiedzUsuńxres, z lustrem nie chodzi o ciebie, o samo zjawisko raczej
OdpowiedzUsuńtak? nie wyczytałam zaskoczenia. wyczytałam zrozumienie.
OdpowiedzUsuńBy
Anonim - rozumiem - chciałem tylko przez swoje słowa zadać pytanie - czy jestem reprezentatywny? Chyba nie. Nie wszyscy są tacy jak ja. Nie wszyscy odwracają się tak szybko jak ja. Pytanie do samego siebie: czy to ujmuje sensu temu, co czułem do żony? Chyba nie. Może po prostu mam ukierunkowaną wrażliwość. Albo raczej: nadwrażliwość - jestem przewrażliwiony. Tu trzeba zaznaczyć jedną rzecz - którą mówię w perspektywie tego, co wyczytałem u kogoś innego - moja żona jest bardzo ładną dziewczyną. Taka pozostała. Nawet dla mnie :)
OdpowiedzUsuńBy - żeby była jasność - jeśli chodzi Ci o zrozumienie wyczytane u Ciebie w poście - to owszem, ale nie zmienia to faktu ze byłem zaskoczony porównaniem, którego użyłaś, a które jest mi... bliskie. Ma w sobie ładunek, który jest bardzo wysoko nad tym, co ludzie określają mianem rozsądku. Jest bardzo czyste i pierwotne. Uwielbiam to uczucie.
Wydaje mi się,że Xres nie jest po drugiej stronie lustra.Tak wycztałam to z wcześniejszych notek.Ok,może ma swoje zasady,ale kto ich nie ma? Było Ci źle jak go zobaczyłeś,ale nic nie zrobiłeś,bo po co...też bym tak postąpiła.Tym bardziej,że ccyb nie jesteś pewny,że tak naprawdę coś między nimi było-prawda?
OdpowiedzUsuńZ tą urodą to jest tak panie Xres, że patrzymy przez różne "szkiełka w oku" wrzucone przez Królową Śniegu.
OdpowiedzUsuńMarta - tak jak pośrednio już wspomniałem - nie było mi źle :) Objaśniłbym Ci coś, ale... nie zrobię tego :) Może kiedyś.
OdpowiedzUsuńBlp - Twoja "Królowa Śniegu" jest pijana - moja patrzyła na moją żonę kiedy ta się starzała przez kilkanaście lat. Ale była zawsze trzeźwa.
Xres? - kończy się zdania:) Co chciałbyś mi objaśnić? Nie ma kiedyś,jest teraz.Mów.
OdpowiedzUsuńxres, wiesz że to fajne że piszesz "moja żona" i wciąż Ci się podoba, bo może nie wszystko stracone, może taki jakiś kryzys przejściowy, a pan z renowki po prostu cos rekompensował przez chwilę
OdpowiedzUsuńOczywiście, że może jeszcze być dobrze. Takie szanse istnieją w każdym małżeństwie.
OdpowiedzUsuńxRes skad wiesz jaka jest moja?
OdpowiedzUsuńXres szacunek ogólny chodziło mi o TĄ sytuację .. a Ty mi od razu pojechałeś od :)
OdpowiedzUsuńChyba się nie zrozumieliśmy ..kiedy miałabym zostać kochanką miałabym wizję jak jestem na tamtym miejscu kobiety i cierpię ...żony a może i matki , dlatego nie wybrałabym tej drogi ...
:))))się nie denerwuj
Marta - nie powiem :) Koniec pieśni.
OdpowiedzUsuńAnonim - skoro rekompensował to niech dokończy - ja tam lubię jak ludzie są szczęśliwi - swojej żonie również życzę szczęścia - za wiele razem przeżyliśmy żeby jej źle życzyć.
Blp - nie mam bladego pojęcia jaka jest Twoja (poza informacjami dostępnymi na Twoim blogu). Strzelam.
CichoSza - nie denerwuję się na Ciebie :) Tylko widzę, że nie można być pewnym siebie. Właściwie nigdy. Cała nasza moc to deklaracje rzucane w chwilach - a chwile - to tylko chwile. Trwałość jest wykreślona z etymologii tego słowa.
Wszyscy - ja pierdole - jaka jest zlewa u mnie teraz... Coś fantastycznego.
hehehe:):)
OdpowiedzUsuńna początek dzień dobry:) musi być bo dziś piątek ja uwielbiam piątki:)
fajne podejście do "rywala" ja chyba nie potrafię tak albo jeszcze mi tego życie nie zweryfikowało:):)zboczymy jeszcze troszkę pożyje to kto wie:P:P:P
charkać przez szyby buuuuu jakoś nie przemawia już bardziej pokazanie środkowego palca i języka to akurat często robie:)
aj jak tak czytam to jestem pyza zadufana sama w sobie i mam swoje cholerne zdanie które zawsze albo prawie jest święte:) i już no to lecimy w ten piątek
Nie jestem pewna siebie .. znam się już tyle lat , że wiem :)
OdpowiedzUsuńAkurat co do owej sytuacji co do reszty... hm.. czas pokaże:)
Miłego piątku łobuzie
Dziękuję i wzajemnie :)
OdpowiedzUsuńChciałabym wtrącić swoje 3 grosze, ale złoty słabo stoi i jakoś nie mam odwagi :)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia
ann_ - wal śmiało. Najwyżej się obrażę :) Ale szybko mi przejdzie.
OdpowiedzUsuńCzasem układam skrupulatnie scenariusze, próbując zaplanować każdy gest i przewidzieć każdy ruch. Dobrze wiem jak powinnam i jak chcę się zachować. Rzeczywistość płata figla i myśli rozpierzchają się na inne tematy, a sama nie reaguję w ogóle.
OdpowiedzUsuńObrazić? W życiu :) Raczej chciałam napisać, że jestem jak ten w Renault... i mój facet też jest tym w Renoult (chociaż jeździ Citroenem :)) Jestem częścią rzeczonej ohydy, czas się do tego przyznać przed samą sobą.
OdpowiedzUsuńNie jestem wyjątkowa...
Jestem kochanką.
a tak se wpadłam powiedzieć dobry wieczór wiem zdania nie powinno sie zaczynać sie od "a" i nie mówi sie se tylko sobie ale ja tak wole:)
OdpowiedzUsuńcmokam w czółko i oddalam sie na swoje bagna:) cieplutko pozdrawiam :*
Brakuje mi Twoich słów :)
OdpowiedzUsuń