wtorek, 2 września 2008

3 sekundy

Mijałem dziś faceta w Renault. Rozpoznałem go od razu - plotka głosi, że "brał się" za moją żonę na poważnie. Przynosił kwiaty do biura, słał wiadomości i "sponsorował" jedzenie. Widziałem, że zwrócił uwagę na moją głośną muzykę ryczącą przez otwarte szyby marszcząc brwi z dezaprobatą. Minęliśmy się w jakieś... 3 sekundy. Pierwszy błyskiem myśli było: Ciekawe czemu kupił Renault... Potem pomyślałem o Mayan Theatre.
Zaskakuję sam siebie. Niemal codziennie.

44 komentarze:

  1. a to ci sponsor zapchlony, trzeba było mu charknąć przez szybkę renaulta!teraz to ja ciebie rozumiem doskonale

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz co, czytam tu i ówdzie różne blogi, przede wszystkim piszą kobiety, kochanki, byle kochanki, przyszłe kochanki, nibykochanki itd.Bardzo uderza Twój blog.Jak druga strona lustra.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja to kochanką nie jestem i nie będę ...
    .. wolę mój dach otarty można udać przestrzeń

    cicho sza

    OdpowiedzUsuń
  4. To jak z kawału o facecie, któremu żona "przyprawiła rogi". Jak to nie masz w co się ubrać? (otwiera szafę) czerwona sukienka, czarna, spodnie, o cześć Edek w krótkich spodniach w styczniu?, Tu znów jakaś bluzka...

    Zwróciłeś większą uwagę na samochód niż na niego- to sygnał tzw. "oswojenia się z tematem"...
    Czy to dobrze czy źle, nie wiem- dla Ciebie chyba zdrowiej.

    Te nibykochanki i byle kochanki trochę mnie przeraziły. Nie każdy tak chce i musi ale mam nadzieję że to raczej chęć pokazania różnorodności niż klasyfikacja.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. fragment od słowa "Ciekawe" -
    By - zaskoczona również
    (oczywiscie proszę nie tlumaczyc co to jest Renault i Mayan Theatre:))

    OdpowiedzUsuń
  6. cal, przebiegnij się po blogach, zauważ jaka ich różnorodność, feeria barw, wszystkie tęsknią, walczą, czekają, wypatrują , wpatrują się w monitor, czekają na smsa, na meila...Może od takiego z tego renaulta.Ohyda trochę, nie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać gdzie się kończy Twoje postrzeganie różnorodności. Feeria kolorów i inne takie a wszystko wrzucone przez Ciebie do worka zatytuowanego "ochyda".

    Niech Ci będzie... Niech będzie że ochyda.
    Z osobami o zawężonym poczuciu różnorodności raczej się nie spieram.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie mam zamiaru się spierać.Te xresowe 3 sekundy otworzyły mi trochę oczy na drugą stronę lustra.I znowu ferujesz wyroki- "zawężone", to co piękne w życiu bywa podszyte syfem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bywa. Zgadzam się. Ale "bywa" to nie znaczy "jest"

    Na szczęście

    OdpowiedzUsuń
  10. jak się pogrzebie w tej urodzie życia, to zawsze dokopiesz się do gówna

    OdpowiedzUsuń
  11. Znasz z autopsji? Ja się nie dokopałam.

    Ale ja może aż tak bardzo się nie babram tylko po prostu żyję.

    OdpowiedzUsuń
  12. kłótliwa jesteś trochę, to niebezpieczne

    OdpowiedzUsuń
  13. A gdzie tam niebezpieczne.
    Jeszcze nikomu od tego głowy nie urwało :)

    OdpowiedzUsuń
  14. uważaj na swoją;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uuuuuu..... aż ciarki przeszły.

    Spokojnie- jak dotąd jest na swoim miejscu. I nie sądzę żeby taki stan rzeczy uległ zmianie.

    OdpowiedzUsuń
  16. No to wszystko przed Tobą Cal, naprawdę rozkosznie jest od czasu do czasu stracic głowę:)

    OdpowiedzUsuń
  17. A te znowu....
    Xres.... miłego dnia .:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zależy z jakiego powodu.

    Ale fakt- niektórym by się przydało. To łagodzi radykalność poglądów i własne zdanie przestaje byś święte.

    Może spróbuj?

    (do anonima oczywiście)

    OdpowiedzUsuń
  19. To nie ja mam aureolę nad głową:)

    OdpowiedzUsuń
  20. No tego się akurat domyślam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonim - nie jestem drugą stroną lustra. Raczej... własnym sumieniem. Spotkanie z Renault było raczej anegdotą i zastanowieniem nad własną reakcją - nie okupiłem go "morderstwem w oczach (niestety/na szczęście?) A co dopiero "charknąć przez szybkę" :))
    CichoSza - wiesz że ja Ci dobrze życzę, ale nie sposób nie powiedzieć - nigdy nie mów nigdy. Życie nas codziennie weryfikuje i ustawia w coraz to innym szeregu. Ja ostatnio zmieniam szeregi na takie, na które patrzyłem zawsze z niekłamanym przerażeniem.
    By - Ty też mnie zaskoczyłaś w swoim poście. Nazw nie tłumaczę - zainteresowani wygooglają :)
    Cal - już ja widzę Twoją minę... Kawał o Edku lubię (chociaż wolę "dzień dobry czy zastałem Jolkę?" :) ). Ale masz rację - czuję się chyba zdrowiej. Wspominam raczej ze zgryźliwym żartem w tle - nie z łzą w oku. Tak naprawdę to fascynuje mnie w duchu przemijanie rzeczy i czas, który biegnie swoim torem i kładzie nam pod nogi rzeczy, o których nie myśleliśmy, że się zdarzą, uczucia o których nie wiedzieliśmy, że są w nas i ktoś nam pomoże jeszcze je ożywić, kiedy zaczynały już rozkładać się i śmierdzieć przeradzając we frustrację. I przełożyć na czyny. To bardzo ożywcze. Zwolnić ucisk w gardle i wyzwolić chęć pokazania jakim się jest naprawdę. Powiedzieć, co nas tłumi i czego chcemy/chcielibyśmy. I sprawdzić czy ktoś to jest w stanie zaakceptować. Zadać pytanie: "Co Ty na to?"

    OdpowiedzUsuń
  22. wiem że nigdy nie mów nigdy , a ja wiem bo w tej sytuacji nigdy się nie znalazłam dla szacunku ogólnego .
    trójkąty są bardzo męczące...
    lepiej coś skończyc niż zaczniesz od nowa...
    ja kończę swój bieg:)
    ale życie różne scenariusze pisze w tóżnych głównych rolach ...
    a moja znasz ją ...
    dostałabym nominację..

    OdpowiedzUsuń
  23. Szacunek ogólny? To pojecie tak przerażająco względne... Wierz mi - wyrwałbym sobie serce gdyby tzw. szacunek ogólny był coś w życiu warty. Ja wierzę w zasady. Lubię je mieć. To łatwe, bo sam je ustalam. Mam w dupie czy są akceptowalne czy nie. Powiem Ci: pieprzę drobnych opryszków, kłamców "pod publikę", "szczekaczy" z półki z napisem "mało-istotny-ale-szczekam-bo-mi-bozia-głos-dała-i-neostradę" i tych, co krytykują, a jutro zrobią to czego się nie spodziewali, że umieją. Mam wielki szacunek dla Ciebie - bo znam Twoją historię. Pozdrawiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
  24. xres, z lustrem nie chodzi o ciebie, o samo zjawisko raczej

    OdpowiedzUsuń
  25. tak? nie wyczytałam zaskoczenia. wyczytałam zrozumienie.
    By

    OdpowiedzUsuń
  26. Anonim - rozumiem - chciałem tylko przez swoje słowa zadać pytanie - czy jestem reprezentatywny? Chyba nie. Nie wszyscy są tacy jak ja. Nie wszyscy odwracają się tak szybko jak ja. Pytanie do samego siebie: czy to ujmuje sensu temu, co czułem do żony? Chyba nie. Może po prostu mam ukierunkowaną wrażliwość. Albo raczej: nadwrażliwość - jestem przewrażliwiony. Tu trzeba zaznaczyć jedną rzecz - którą mówię w perspektywie tego, co wyczytałem u kogoś innego - moja żona jest bardzo ładną dziewczyną. Taka pozostała. Nawet dla mnie :)
    By - żeby była jasność - jeśli chodzi Ci o zrozumienie wyczytane u Ciebie w poście - to owszem, ale nie zmienia to faktu ze byłem zaskoczony porównaniem, którego użyłaś, a które jest mi... bliskie. Ma w sobie ładunek, który jest bardzo wysoko nad tym, co ludzie określają mianem rozsądku. Jest bardzo czyste i pierwotne. Uwielbiam to uczucie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wydaje mi się,że Xres nie jest po drugiej stronie lustra.Tak wycztałam to z wcześniejszych notek.Ok,może ma swoje zasady,ale kto ich nie ma? Było Ci źle jak go zobaczyłeś,ale nic nie zrobiłeś,bo po co...też bym tak postąpiła.Tym bardziej,że ccyb nie jesteś pewny,że tak naprawdę coś między nimi było-prawda?

    OdpowiedzUsuń
  28. Z tą urodą to jest tak panie Xres, że patrzymy przez różne "szkiełka w oku" wrzucone przez Królową Śniegu.

    OdpowiedzUsuń
  29. Marta - tak jak pośrednio już wspomniałem - nie było mi źle :) Objaśniłbym Ci coś, ale... nie zrobię tego :) Może kiedyś.
    Blp - Twoja "Królowa Śniegu" jest pijana - moja patrzyła na moją żonę kiedy ta się starzała przez kilkanaście lat. Ale była zawsze trzeźwa.

    OdpowiedzUsuń
  30. Xres? - kończy się zdania:) Co chciałbyś mi objaśnić? Nie ma kiedyś,jest teraz.Mów.

    OdpowiedzUsuń
  31. xres, wiesz że to fajne że piszesz "moja żona" i wciąż Ci się podoba, bo może nie wszystko stracone, może taki jakiś kryzys przejściowy, a pan z renowki po prostu cos rekompensował przez chwilę

    OdpowiedzUsuń
  32. Oczywiście, że może jeszcze być dobrze. Takie szanse istnieją w każdym małżeństwie.

    OdpowiedzUsuń
  33. xRes skad wiesz jaka jest moja?

    OdpowiedzUsuń
  34. Xres szacunek ogólny chodziło mi o TĄ sytuację .. a Ty mi od razu pojechałeś od :)
    Chyba się nie zrozumieliśmy ..kiedy miałabym zostać kochanką miałabym wizję jak jestem na tamtym miejscu kobiety i cierpię ...żony a może i matki , dlatego nie wybrałabym tej drogi ...
    :))))się nie denerwuj

    OdpowiedzUsuń
  35. Marta - nie powiem :) Koniec pieśni.
    Anonim - skoro rekompensował to niech dokończy - ja tam lubię jak ludzie są szczęśliwi - swojej żonie również życzę szczęścia - za wiele razem przeżyliśmy żeby jej źle życzyć.
    Blp - nie mam bladego pojęcia jaka jest Twoja (poza informacjami dostępnymi na Twoim blogu). Strzelam.
    CichoSza - nie denerwuję się na Ciebie :) Tylko widzę, że nie można być pewnym siebie. Właściwie nigdy. Cała nasza moc to deklaracje rzucane w chwilach - a chwile - to tylko chwile. Trwałość jest wykreślona z etymologii tego słowa.
    Wszyscy - ja pierdole - jaka jest zlewa u mnie teraz... Coś fantastycznego.

    OdpowiedzUsuń
  36. hehehe:):)
    na początek dzień dobry:) musi być bo dziś piątek ja uwielbiam piątki:)
    fajne podejście do "rywala" ja chyba nie potrafię tak albo jeszcze mi tego życie nie zweryfikowało:):)zboczymy jeszcze troszkę pożyje to kto wie:P:P:P
    charkać przez szyby buuuuu jakoś nie przemawia już bardziej pokazanie środkowego palca i języka to akurat często robie:)

    aj jak tak czytam to jestem pyza zadufana sama w sobie i mam swoje cholerne zdanie które zawsze albo prawie jest święte:) i już no to lecimy w ten piątek

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie jestem pewna siebie .. znam się już tyle lat , że wiem :)
    Akurat co do owej sytuacji co do reszty... hm.. czas pokaże:)

    Miłego piątku łobuzie

    OdpowiedzUsuń
  38. Chciałabym wtrącić swoje 3 grosze, ale złoty słabo stoi i jakoś nie mam odwagi :)

    Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  39. ann_ - wal śmiało. Najwyżej się obrażę :) Ale szybko mi przejdzie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Czasem układam skrupulatnie scenariusze, próbując zaplanować każdy gest i przewidzieć każdy ruch. Dobrze wiem jak powinnam i jak chcę się zachować. Rzeczywistość płata figla i myśli rozpierzchają się na inne tematy, a sama nie reaguję w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  41. Obrazić? W życiu :) Raczej chciałam napisać, że jestem jak ten w Renault... i mój facet też jest tym w Renoult (chociaż jeździ Citroenem :)) Jestem częścią rzeczonej ohydy, czas się do tego przyznać przed samą sobą.

    Nie jestem wyjątkowa...

    Jestem kochanką.

    OdpowiedzUsuń
  42. a tak se wpadłam powiedzieć dobry wieczór wiem zdania nie powinno sie zaczynać sie od "a" i nie mówi sie se tylko sobie ale ja tak wole:)
    cmokam w czółko i oddalam sie na swoje bagna:) cieplutko pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń