niedziela, 28 września 2008

Medley

Ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem. Jedna mówi: Chcę stąd wyjść, druga mówi: Ja zostaję. Wiem, że to jest męczące nie tylko dla mnie, lecz dla tych, którzy ze mną przebywają. Mówią Nie mogę znieść tych twoich humorów i zmian - pewnie racje mają. Bo we mnie jest orkiestra, która grać razem nie daje rady. Jedna część, zadowolona, przyjmuje z pokorą wszystkie zmiany. Druga na to: Pieprzę, ja nie nadążam, wysiadam. Czasami więc zdarza się, że nie wiem czego chcę. Jedna część mówi: Jest tak dobrze, druga: Jest tak źle. Tyle sprzecznych myśli, by czas pozszywać i wyciąć to, co złe, niczym chirurg wycina wyrostek. Patrzę czasami na moje dłonie - lewa młoda, jakby wiecznie wypoczęta. Prawa: pomarszczona, spocona i wiecznie napięta, jak sytuacje w których wychodzi złość, bo wygrywa z tą drugą stroną. Wypowiadam wtedy słowa, które bolą...

Ona mówi: Usiądź wygodnie, ja polepię i zlepię w jedną część. Tu muszę naderwać, tu muszę zszyć byś mógł we mnie odtąd żyć.

Więc jestem jeden, czy jest nas dwóch? Rozmawiam ze sobą siedząc na kanapie i nie ma nici porozumienia. Już wiem, dlaczego moja twarz tak szybko się zmienia. Jest nas dwóch, dwoje czy troje? Bo niczym w kalendarzu daty tak szybko zmieniają się moje nastroje. Ty pytasz: Co jest? co jest? A trzeba mnie złożyć od nowa, część po części, jak klocki. Pozszywać do kupy, bo na razie chcę zarzucić nogi na stół. I nie robić nic. I tylko czekać, aż ta druga część przyniesie mi zakupy. Lecz nie mogę rozerwać się, choćbym bardzo chciał - jedna część chce leżeć, druga namawia, bym wstał. Jedna chce spać, a druga robi wszystko, bym nocy się bał. Ktoś mi mówi wczoraj, że widział mnie w mieście, jak gadam sam do siebie. Ja odpowiadam, że wypuszczam z gęby różne odgłosy. Najpierw mówię: Idę tam, a później: Nie, nie, nie idę. Ja mam dosyć...

Ona mówi: Usiądź wygodnie, ja polepię i zlepię w jedną część. Tu muszę naderwać, tu muszę zszyć byś mógł we mnie odtąd żyć.

Tyle sprzecznych zdań, przeczących sobie nawzajem, wypowiadam w tak krótkim czasie. Nie dowiesz się, co myślę, przyglądając się mej mimice - ona nie zdradzi nic- nie - nie zdradzi nic. Jest mnie dwóch, może trzech - tylko Ty możesz temu zaradzić. Poukładaj mnie kawałek po kawałeczku, poukładaj mnie proszę. Bo taki podzielony na części, jestem zupełnie do niczego - poskładaj, tak jak dziecko składa klocki Lego. Jeden do drugiego, drugi do trzeciego, a wtedy usiądę wygodnie w fotelu zakładając nogi na stół. I polepiony solidnie, by nigdy nie było takiej siły, która znów podzieli mnie na pół. Będę się czuł jak nowo narodzony, jak z zarzutów oczyszczony, sam z sobą pogodzony. Stanę przed Tobą - o tak - od dołu do góry przez Ciebie polepiony. Ja się nie zmienię, więc poukładaj mnie, a ja zapuszczę w Tobie korzenie.

B. Waglewski


5 komentarzy:

  1. http://pl.youtube.com/watch?v=Fc-NlMjmK4g&feature=related

    OdpowiedzUsuń
  2. Też często mam takie odczucia.Myślę ,że wiele osob moż czuć podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie tym jednym różnimy sie od zwierząt myślimy analizujemy i jestesmy zdolni do podejmowania decyzji nie wszyscy ale ogromna większość ...co wcale nie znaczy ze ja tez:):)
    ta układanka nie bardzo mi przypadła do gustu w częściach jesteś bardziej interesujący może rozbity lecz jednak....
    poniedzialkowo cieplutko buziam....:*

    OdpowiedzUsuń
  4. mam tak rozwalone myśli , że nie jestem wstanie tego przeczytać .
    wybacz..

    OdpowiedzUsuń