Właśnie wróciłem - jestem pod wrażeniem. Mam świadomość, że to tylko światła i miejsce gdzie chowamy zmarłych. Ale... i tak działa. Poświęcam tylko jeden dzień w roku na prawdziwe myślenie o "nich". Może dlatego to zawsze takie niezwykłe.
Tego dnia kiedy świat chowa się z mroku, najjaśniejszym miescem jest cmentarz. I tylko wtedy można poczuć tam ciepło tęsknoty i miłości. Dziwnie w porównaniu z tym jak na codzień ponuro kojarzy nam się to miejsce. A jest jeden taki cmenatrz, na który wchodząc bez względu na porę dnia czy roku czuję się wyjątkowo spokojnie. I nie wiem czy dlatego, że lezy tam najważniejsza dla mnie osoba, ale chciałabym być tam i ja, kiedy już mnie nie będzie :)
od trzech notek nie komentuję, bo przy pierwszej - unikałam komantzra z gatunku dobra rada, przy drugiej - temat omawiania z facetem zakrawionego tamponu i wieszania go na drzewie, czy wkladania w siebie jakos mnie nie pociaga, a obecna notka jest dla mnie natenczas zbyt trudna emocjonalnie. no i chocbym chciala...w kazdym razie mialam dobre chęci.
Robię to samo, odwiedzam cmentarz po zmierzchu lub przed.
OdpowiedzUsuńWłaśnie wróciłem - jestem pod wrażeniem. Mam świadomość, że to tylko światła i miejsce gdzie chowamy zmarłych. Ale... i tak działa. Poświęcam tylko jeden dzień w roku na prawdziwe myślenie o "nich". Może dlatego to zawsze takie niezwykłe.
OdpowiedzUsuńTego dnia kiedy świat chowa się z mroku, najjaśniejszym miescem jest cmentarz. I tylko wtedy można poczuć tam ciepło tęsknoty i miłości. Dziwnie w porównaniu z tym jak na codzień ponuro kojarzy nam się to miejsce.
OdpowiedzUsuńA jest jeden taki cmenatrz, na który wchodząc bez względu na porę dnia czy roku czuję się wyjątkowo spokojnie. I nie wiem czy dlatego, że lezy tam najważniejsza dla mnie osoba, ale chciałabym być tam i ja, kiedy już mnie nie będzie :)
ja tam się cmentarzy obawiam .. kiedyś przecież mnie tam położą ..
OdpowiedzUsuńod trzech notek nie komentuję, bo przy pierwszej - unikałam komantzra z gatunku dobra rada, przy drugiej - temat omawiania z facetem zakrawionego tamponu i wieszania go na drzewie, czy wkladania w siebie jakos mnie nie pociaga, a obecna notka jest dla mnie natenczas zbyt trudna emocjonalnie. no i chocbym chciala...w kazdym razie mialam dobre chęci.
OdpowiedzUsuńRozumiem "trudność" By. Pozdrawiam Cię.
OdpowiedzUsuń