czwartek, 26 lutego 2009

O kurwa mać jak zapierdala czas

Pamięta ktoś taki utwór o tytule jak nagłówek posta? Ech... Kiedyś to były zespoły muzyczne...

Pamiętam dokładnie urodziny rok temu - dostałem kilka ciepłych życzeń i było mi miło. Pamiętam śpiewane po Marylinowsku Happy birthday to You.... (dziękuję kochanie - dziś znowu to usłyszałem :) ). Napisałem wtedy posta - jakoś tak w specjalnych momentach chce się coś napisać, nawet jeśli nie ma się nic do powiedzenia. Dla zainteresowanych link - http://nocturne-d.blogspot.com/2008/02/po-iloci-korkocigw-w-domu-poznacie-ich.html - to było jeszcze na Onecie (przeniosłem tu posta - oczywiście bez komentarzy).

Dziś znów jest 26 luty i kolejne urodziny. Niewiele zmieniają - choć jestem bardziej "spolegliwy na to co przyniosło życie". Wystarczy trzymać się dewizy "nie my jesteśmy najważniejsi". Człowiek lepiej czuje się psychicznie i łatwiej znieść wszystko - myśląc, że jestem taki fajny i nie myślę tylko o sobie.

Ale ja nie o tym chciałem. Nie chcę marudzić i smęcić - każdy z nas ciągnie swojego "gluta" z którym się męczy - brak miłości, brak zrozumienia, brak perspektyw, brak alkoholu. Chciałem powiedzieć, że lubię tandetę. Uwielbiam. Bywam rasowym burakiem i strasznie mi się to podoba. Mój szwagier to wie - jest taki sam - dlatego dał mi w prezencie to:



To są takie fantastycznie tandetne puchate kosteczki, które zaczepia się przy lusterku w samochodzie. I one sobie dyndają mówiąc jestem fajny chłopak i mam przyjemny samochodzik - come on bejbe light my fire - albo coś równie mądrego. Uważam, że to cholernie zabawne :) Kiedy się spotykamy zawsze pytamy: a wyszorowałeś fullwypas kosteczki madafaka? Co prawda kompletnie nie przystaje to do kogoś, kto chce coś "załatwić", no bo jak tu robić interes z kimś, kto ma burackie kosteczki w samochodzie rodem z początku lat 80-tych... Ale co tam. Najwyżej będę je ściągał, kiedy będę w garniturze.
Jestem tandetny tak jak one. I tandetne są moje uczucia.

***
27.02
Dorzucę sobie pieśń okolicznościową - z dedykacją od siebie dla siebie. Czasem słucham też pieśni optymistycznych a ta wyjątkowo dobrze mnie nastraja.
Szczególnie:
Don't let the trials of life change who you are tonight
Stay seventeen each time you get one year older


21 komentarzy:

  1. Sto lat, sto lat!!!:)
    Poczucia spełnienia na każdym kroku, uśmiechu, jasnych myśli i ciepła dookoła:*****

    A Happy birthday to Ci mogę zaśpiewać a'la Marylin Monroe:D

    OdpowiedzUsuń
  2. wszyyyyyyyyyyyyyystkiego naj iXu :)))

    oj jak ja lubię kiedy człowiek umie się bawić! i bynajmniej nie są Twoje kosteczki tandetne tylko odlotowe :D
    i każdy kto ma poczucie humoru to zajarzy :)

    a dla profesjonalizmu rzeczywiście do garnituru zdejmij futrzaki tylko tuż przed schowaniem nie zapomnij pogłaskać ;)

    wesołego nowego roku :))
    i szczęśliwych chwil multum :*

    (a co! cholera urodziny masz
    buziak się należy ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ange - dziękuje za życzenia i buziaka :)
    Z kosteczkami masz rację!!! Będę głaskał zanim schowam :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. 36? :)

    Nastał ciężki czas dla Ryb, nic tylko pić ;) Ja za tydzień więc znam ten ból, dziś idę trenować. Wypiję za Twoje zdrowie i szczęście, te dwa załatwią całą resztę marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszego xres:-)
    A te kostki to kolejny przykład, aby nie sądzić ludzi po pozorach:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. A to w prezencie:-)
    http://www.youtube.com/watch?v=vyqgjCKm9nQ

    OdpowiedzUsuń
  7. Mojra - tak! Masz rację - to ciężki czas dla wszystkich Ryb. Mam nadzieję, że Twój wczorajszy trening się udał. No i że nie zapomniałaś o cichym toaście za mnie ;)

    Ptaszka - dziękuję :) Uwielbiam początek w tym kawałku...
    Odbiję piłeczkę - http://www.youtube.com/watch?v=rPEMQFjk8X4 - moja ulubiona wersja YouAndYourFriend DireStraits. Nigdy nie słyszałem piękniejszej gitary. Ten kawałek od 3 min. 30 s. po prostu... "breaks my heart".

    OdpowiedzUsuń
  8. Tandetnego najlepszego i ja ci życzę:)
    Nic bardziej szmirowatego nie przychodzi mi do głowy;)
    A tak na pocieszenie w kwestii upływu...
    http://www.youtube.com/watch?v=qu7Y-Ww6s0w&feature=related

    OdpowiedzUsuń
  9. Madame - dzięki. W kwestii muzycznej - nie zapominaj że ja mam 17 lat a Ty mi tu... :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja cię tu sprowadzam na ziemię:)
    Zdajesz sobie sprawę ile frustracji erotycznych przeżywają pryszczaci
    17 - letni panowie?
    Bardzo proszę byś wybrał sobie jakiś bardziej pod tym kątem "spełniony" wiek...
    Może 34?;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Heh - wiesz, tak między Bogiem a prawdą to jeśli miałbym porównać 34 i 17 pod wspomnianym przez Ciebie względem to ZDECYDOWANIE wybieram 17 ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkiego dobrego z okazji narodzin :)
    czego Ci może życie życzyć i spełnic .. chyba jedynie spokoju , oddechu czystym powietrzem ...i życia ...
    Cmokasy ..

    OdpowiedzUsuń
  13. No naprawdę nie ma za co. Mogę sie nawet poświęcić i obalić coś na twoje zdrowie;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Katka - śmiało! zrób tak - nie tyle za moje co za swoje własne zdrowie i szczęście. Będzie Ci lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Natchnąłeś mnie tym kawałkiem z koncertu na kolejny wpis:-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Picie mi nie służy. W dużych ilościach. Bo w małych to nawet nie jest źle;) No to po żołądkówce, a co tam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Katka - to pewnie szybko się upijasz, co? ;) No i masz cienką granicę "przesady" :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No właśnie nie. Głowę mam bardzo mocną i mało ekonomiczną. Ale mam chory żołądek i mi nie wolno.

    OdpowiedzUsuń