Po dłuższym czasie prowadzenia bloga nie chce się wręcz już pisać o tym samym. Choć to co nas gnębi powinno być najważniejsze. Wydaje mi się, że to jedna z niedogodności prowadzenia monologu w formie bloga - to przecież web-log myśli i nie zastąpi rozmowy. Dlatego są listy. Ale w listach i tak prowadzę monolog - to tylko inna forma web-loga. Może nieco bardziej prywatna i ukierunkowana na konkretnego adresata. Mam nadzieję, że adresat się nie obrazi, że nie spytałem o zgodę.
A***:
Masz rację podobno odpowiedzialność to jedyna rzecz jaka różni nas od zwierząt - tylko pytanie kiedy ta odpowiedzialność opuści gniazdo nie będzie już zbyt późno - na zmianę czegokolwiek...
W zamyśle można brać rękoma cały obraz siebie i żyć albo gnic i pozwolić dryfować bez sensu.
Zmieniałam xxx razy miejsce zamieszkania - ile było w tym przekory losu, tego nie wiem - ale nie żałuje, bo coś co umarło i nie dało sie wskrzesić nie może mnie ograniczyć jedynie do odpowiedzialności.
Miłego...
xRes:
To tez kwestia tego co Cie trzyma a co nie. Bywa, że trzymają mnie w miejscu najdziwniejsze rzeczy...
Ja wiem, że trzeba być rozsądnym i mieć jakąś gradację tego co jest ważne a co jest złudne, patrzeć w przyszłość (jak w przypadku dochowania się dzieci - lepiej zostawić i uświadomić im prawdę o świecie i nas samych czy zostać i udawać przed samym sobą?). To trudne sprawy i każdy myśli, że trzeba postępować po ludzku - ale to nie jest łatwe! Jest tyle pytań na które nie znam odpowiedzi - a nie zwykłem wariacko ryzykować, czy działać bez przemyślenia. WSZYSTKO muszę mieć najpierw przemyślane.
Zauważyłem, że z czasem najbardziej zacząłem obawiać się samotności - nie jestem może towarzyski i straszny gbur ze mnie - lubię spędzać czas sam - ale ma się to nijak do samotności w życiu, takiej na długie lata. Tego bym z pewnością nie zniósł. I boję się tego... Zaryzykowałbym stwierdzenie, że ludzie którzy świadomie mówią, że lepiej im samym ze sobą są: albo za młodzi żeby to pojąć, albo za głupi albo emocjonalnie upośledzeni (ze skrzywieniem społecznym w parze). Widziałem nawet kilka takich blogów... - opuściłem je czym prędzej... Jakoś dziwnie mi było je czytać. Myślę, że każdy w końcu dojdzie do wniosku że świat jest do dupy, jeśli nie będzie miał mu nikt zrobić przysłowiowej jebanej herbaty wieczorem. Wszystko czym wypełniamy sobie czas jest nic nie warte jeśli nie kryje się za tym drugi człowiek. I nie może to być przechodzień/znajomy czy tym podobna ulotna część naszego życia.
Jak mówisz o tylu zmianach w swoim życiu - przeprowadzki, itd... myślę sobie że może po prostu natknęłaś się wtedy na samych "znajomych"? Ja też nie miałbym ochoty na mieszkanie ze "znajomymi" (nie - nie wytapetowałbym im mieszkania tak jak Ty :))) ). Może nie każdy rozumie, że obietnica zajebistego seksu to nie jest to, co utrzyma nas przy życiu!? Wszystko się przecież kiedyś kończy. Seks też.
A na samym "końcu nas" jest tylko ta pierdolona herbata - zrobiona z uśmiechem.
piątek, 6 lutego 2009
Z listów do... (Vol. 1)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Chciałam napisać coś równie błyskotliwego, ale chyba po prostu pójdę zrobić sobie herbatę... sama...
OdpowiedzUsuńiXu... doskonale rozumiem Cię... boję się tej samej samotności... dokładnie tego...
OdpowiedzUsuń"Samotność jest jak deszcz.
OdpowiedzUsuńZ morza powstaje, aby spotkać zmierzch;
z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
w rozległe niebo nieustannie wrasta.
Dopiero z nieba opada na miasta.
Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,
kiedy ulice biegną witać ranek,
i kiedy ciała, nie znalazłszy nic,
od siebie odsuwają się rozczarowane;
i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:
samotność płynie całymi rzekami." R. M. Rilke
Do samotności można przyzwyczaić się, ale nie można być szczęśliwym
Jeżeli na końcu zostaje ta pierrdolona herbata to ja się wypisuje...bo jeżeli mam być z człowiekiem tylko z przyzywczajenia to nie, dziękuje!!!
OdpowiedzUsuńNo moja kochana Zandi, ja wiedziałam, że kto jak kto, ale Ty za takie teksty to byś się do gardła rzuciła. uwielbiam tę twoją zapalczywość;)
OdpowiedzUsuńTylko że tu chyba nie chodziło o to, że na koniec wraz z herbatą zostanie tylko przyzwyczajenie, Zandii...
OdpowiedzUsuńPo obejrzeniu "Ciekawego przypadku Benjamina Buttona" oraz po odejściu mojej Babci wiem, że jest taki wiek, gdzie na nic innego nie ma już sił/możliwości. I wtedy, gdy nie możesz wstać, mówić, iść do łazienki - czułe słowo, czyjaś obecność i właśnie ta pierdolona szklanka herbaty są tym, co trzyma przy życiu.
Kate, obstawiam, ze Zandi to wie, ale powiedz mi... która z nas ma się tak buntować, jak nie Zandi?:) No przecież ona jest chodzącą przeciwnością losu:)
OdpowiedzUsuńZandii "chodzącą przeciwnością losu"???
OdpowiedzUsuńZnasz przypowieść o bąku?
Otóż naukowcy dowiedli, że - biorąc pod uwagę masę korpusu bąka i powierzchnię lotną jego skrzydeł - bąk wedle wszelkich praw fizyki nie powinien latać.
Ale bąk o tym nie wie.
I lata.
Błagam, nie rób z Zandii takiego bąka! ;DDD
powiem tak :
OdpowiedzUsuńto że ktoś chce zmienic swoją herbatę na sok malinowy nie oznacza , że coś jest nie tak...
to , że ktoś czasem pędzi nie jest gorsze od tego jak tkwi się wciąż w tym samym miejscu jeżeli jest ono bezsensem ..
wszystko musi byc wyważone jak odpowiednia ilośc esensji cukru i cytryny ..
tak to jest z życiem ...
Xmenie nie ważne czasem jak , ale z kim ...
Samotnośc doskiwera każdemu z większą lub mnieszją ilościa goryczy w zależności od odbieranych bodźców ..
czasem trzeba podjąc decyzję nawet jak się nie wie co dalej ..
Czasem mam uczucie, że jestem skazana na samotność. Nie że jestem w tej chwili, nie że chcę czy lubię ją. Bo tak nie jest. Ale tak jakby moja droga pomimo starań prowadziła do niej. Czasami próbuję się oswoić z tą myślą. A czasami wmawiam sobie, że sami wpędzamy się w samotność, a więc wystarczy tego nie robić.
OdpowiedzUsuńBo masz rację, kiedyś seks, dziś dla mnie ważny, przestanie nim być i najważniejszą i jedyną potrzebą będzie bliskość psychiczna drugiego człowieka.
Zbudować związek jest bardzo ciężko. Zbudować dobry związek to harówka. Zbudować idealny związek - to syzyfowa praca...
OdpowiedzUsuńA na końcu?
Na końcu zawsze pozostaniemy sami, tak jak byliśmy na początku i w środku tej drogi. Lepiej sobie to uzmysłowić, zanim zamęczymy partnerów swoim nieustającym pragnieniem bliskości.
To smutne.
Ale tak to właśnie wygląda.
Katka - jeszcze nie czas u Ciebie na herbatę robioną samotnie.
OdpowiedzUsuńAnge - czy to oznacza, że czujemy się blisko starości? Wolę myśleć, że jednak jeszcze czas - wolę myśleć, że dopiero półmetek.
Ptaszka - pięknie trafiłaś - "samotność płynie rzekami o poranku". U mnie głównie o poranku. Nawet przywykłem.
Zandii - opatrznie mnie zrozumiałaś.
Kate - dziękuję za ten komentarz i za zrozumienie tego co chciałem powiedzieć. Nie chodziło mi o catering tylko o czułe słowo kogoś bliskiego sercu.
Allpha - jak się pedzi za szybko to można się obudzić z ręką w gównie i zadziwić poźniej głośno: kurwa - przecież to taki smród, jak mogłem wcześniej nie zauważyć??
Podziwiam Twoją odwagę, ale ja nie podejmuję decyzji nie wiedząc co dalej - nie umiem żyć bez perspektywy ułożonej w głowie i przeanalizowanej. Nie ma to nic wspólnego z racjonalizmem bynajmniej. Po prostu potrzebuję czasu żeby nabrać wiary.
Mojra - Twoja droga się jeszcze nie skończyła - jesteśmy w większości wszyscy gdzieś "po środku". Potrzebujemy odmiany - czasem tylko nie jesteśmy w stanie jej sobie sami zapewnić. Może to tchórzostwo, może opieszałość a może nieudacznictwo życiowe. Nazwij to jak chcesz.
Madame - BARDZO bym chciał tak do tego podejść. Uzmysłowić sobie to o czym mówisz. To by ułatwiło życie na co dzień. Ale nie mogę. Nie umiem. Wierzę w różne rzeczy i to się nie zgadza z Twoją teorią.
Może ja mam odwrotnie. Teraz źle, samotnie i pod górkę...? Wiem, że tak jest. Teraz zbieram doświadczenia i trudy. Za kilka la, gdy dojrzeje we mnie świadomość pewnych rzeczy wszystko się zmieni.
OdpowiedzUsuńWidzę to tak ...
OdpowiedzUsuńpędzenie a rozsądne podejmowanie decyzji to różnica ..
jedni robią to szybciej inni się zastanawiają jeszcze inni udają przez całe życie , że się zastanawiają ..
i w każdym aspekcie można się obudzic z ręką w gównie ...
Nigdy nie można zakładac jak coś się skończy bo to nie ma sensu .
Jednak należy podjąc świadomie decyzję bez odwracania się wstecz.
To jest to co różni od pochopnych decyzji.
Każda moja decyzja nie była popchnięta impulsem , a raczej dojrzewała we mnie świadomością widzenia pewnych rzeczy bez oszukiwania własnego ja .
Każdy z nas X może pewnego dnia obudzic się się z tą ręką , albo zachłysnąć się herbatą ...
tego nikt nie wie..
myślę , że jak ma się wiele do stracenia jest trudniej ale czy warto ..
Lepku "chodząca przeciwność losu" ???? hmmm...o co Ci chodzi?
OdpowiedzUsuńXRes, jeżeli opatrznie Cię zrozumiałam to wybacz...czasami mi się to zdarza:))
nie iXu to raczej potrzeby bycia szczęśliwym wspólnie, bo co to za szczęście samotnie...
OdpowiedzUsuńUderzyła mnie opcja podana przez CichoSzę... że herbatą też można się zachłysnąć...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że będzie się to zdarzać możliwie jak najrzadziej...
Bo to dopiero byłoby smutne...
Zandi, chodzi mi o to, że jak każdy jest na tak to Ty dla samej przekory będziesz na nie;)
OdpowiedzUsuńLepku, fakt, czasami z przekory i ciekawości świata jestem na nie, ale w większości przypadków poprostu myślę inaczej niż większa większość...i Ty doskonale znasz moje obszary na "nie"!!
OdpowiedzUsuńOj, znam:) I za to Cię uwielbiam:)
OdpowiedzUsuńa iXu co raz częściej zapada w sem zimowy :P Misiu jeden... ;)
OdpowiedzUsuńZnowu pusty jestem...
OdpowiedzUsuńAle nie śpię :)
jakoś w to nie wieżę :P
OdpowiedzUsuńnie Ty... :)
do A: za późno nie będzie, do roli zwierząt łatwiej wrócić, niż stac się człowiekiem.
OdpowiedzUsuńdo xres: jak jest herbata, rodzi się odpowiedzialność.
koło się zamknęło.
czasem bywamy jak próżnia pusta ..
OdpowiedzUsuńmimo to mam nadzieję że trzymasz się w tej próżni..
Różnie bywa - ale staram się.
OdpowiedzUsuń