W wieku wczesnoszkolnym mamy różne marzenia na temat własnych upodobań i przyszłości. Ja zawsze miałem 2 - będę zawodowym żołnierzem lub kucharzem. A najlepiej oboma na raz. Jak, nie przymierzając, Steven Seagal, który w wielu "bylejakich" filmach grał cenionego i bynajmniej nie "bylejakiego" kucharza z magiczną ręką do patelni i gdzieś w środku fabuły okazywał się człowiekiem o nieprzeciętnej inteligencji, uzdolnieniach taktycznych i nie-do-zajebania w sztuce sprawnego unieszkodliwiania. Jakby nie patrzeć - idealny wzór dla młodego człowieka płci męskiej. Tym bardziej dla mnie - w końcu łączył miłość do przygotowywania potraw, jedzenia samego w sobie i wykorzystywania w walce złości innych przeciwko nim samym.
Marzenia nie pozostały tak całkiem w sferze impulsów elektrycznych błądzących po mózgu - spędziłem kilka lat w przedziwnej szkole o wojskowej naturze, gdzie oddałem mnóstwo strzałów z wielu rodzajów broni niedostępnych dla zwykłego śmiertelnika, poznałem smak zapieprzania w pełnym rynsztunku po pewnym słynnym poligonie, którego nazwy dla przyzwoitości nie wspomnę (ale mężczyźni i tak pewnie wiedzą o który chodzi) i tym podobne bzdury... Zaś moim najlepszym kolegą w pewnej szkole cywilnej był potem absolwent szkoły gastronomicznej a z wiekiem ulubionym kanałem TV stała się KuchniaTV.
Jaki z tego wniosek? Nie wiem. Może taki, że największemu wrogowi przyrządzę krewetki na ostro (w końcu mam ambicje kucharskie), które - jak się okaże następnego dnia - okażą się trujące i facet będzie zdychał w męczarniach przez 2 tygodnie nim przewiozą go do domu pogrzebowego w dębowym opakowaniu (w końcu mam ambicje wojskowe - nie wybaczam zdrady i jestem mściwy jak jasna cholera).
Niczego nie chciałem przez to powiedzieć. Byłem chwilę chory i czułem wielką potrzebę napisania posta. Ekshibicjonistycznego (to zdanie do Ciebie Mojra - za dużo ukrywasz za metaforami - mów częściej wprost). A ponieważ dziś jest niedziela i jak zwykle nie mam nic do roboty - postanowiłem poświęcić poł dnia na przygotowanie czegoś do jedzenia. Dlatego właśnie nie będę nigdy kucharzem - babranie się w tym gównie daje mi tak wielką przyjemność, że przygotowanie 2 kg kurzych skrzydełek w ostrym cieście zajęło mi poł dnia. A powinno ok. 2 godzin. Ale lubię usiąść i pomyśleć czego jeszcze chcę dodać do płynnego ciasta, w którym potem je obtoczę przed smażeniem. To naprawdę wielka przyjemność. Samo przygotowanie ciasta zajęło mi 1,5 godziny. Dlatego nigdy nie zapraszam gości :) Zdechliby z głodu. No chyba że lubicie pomagać w kuchni. Wtedy zapraszam serdecznie. Nie otruję Was - buty z czasów wojskowych i zajebisty drogi nóż schowałem dawno temu w szafie. Może kiedyś dam go synowi...
PS. Oto "moje" skrzydełka w czerwonym cieście - żeby nie było, że ściemniam
1. Przy smażeniu
2. Ready to go - z potrzebnymi dodatkami
niedziela, 25 stycznia 2009
O jedzeniu
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Gotowąc nie umiem, nie lubię, w pomaganiu też jestem miepska, ALE... za takie pychotki to bym Ci te gary pozmywała:)
OdpowiedzUsuńWojsko... no no no... zaczynam mieć niespokojne myśli na Twój temat:)))
no i niby przypadkiem, że gotuje, że w mundurze ganiał... hehehe :)) iXu czy Ty aby nie chcesz kogoś tu skusić ;>
OdpowiedzUsuńA tak serio poruszyłeś 2 ciekawy wątki, nawet 3...
1) to że mężczyźni gotują dobrze :) ale przez to, że rzadko to dłuuuugo to trwa ;)
2) wzory męskie, ideały - ciekawe jakie mają współcześni młodzi mężczyźni?
3) siła spokoju niezębna do walki...
:D miłego chrupania kolejnych kurzych
no dobra! Polepiona posprząta to ja mogę po kucharzyć z Tobą ;)
Do tego samego wniosku doszłam, dlatego będą zmiany.
OdpowiedzUsuńfajnie, że fajne smażysz na fajnej patelni, a w dodatku fajne masz dodatki:)
OdpowiedzUsuńnie gniewasz się na mnie?
Xresik ja poproszę przepis!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńjesteś mi coś winien :))));)
dawaj przepisa!!!!!!!!!!!!!!!!!!
mam ANGINKĘ :(
Polepiona - chętna do pozmywania! A to ci niespodzianka... :) Podzieliłbym się. Bezinteresownie :)
OdpowiedzUsuńPS. Wiesz - szczerze mówiąc koledzy z tamtych lat którzy poszli "za ciosem" są teraz okropnymi ludźmi - w większości przypadków nie chcę ich znać. To rasowe trepy - Bóg nade mną jednak czuwał.
Ange
1 - jakby to określić... ten proces wprawia mnie w samozadowolenie ;)
2 - dzisiejsi młodzi mężczyźni noszą chyba w większości spodnie z krokiem w kolanach. Ich bohaterem nie jest z pewnością RobRoy i jemu podobni :)
3 - jestem bardzo cierpliwy. No - przynajmniej zwykle :)
O - i mam już dwie kobiety do pomocy - byłby "fun"!
Mojra - będę czekał na nie - na razie nie komentuję (ostatniego posta) bo nie bardzo rozumiem na czym będą konkretnie polegać. Ale wierzę że postąpisz w myśl przysłowia Prawda Cie uwolni
I to prawda wypowiedziana nieco bardziej wprost (dla tych którzy nie zawsze nadążają z tym, co co chodzi ;) - czyt. xRes)
Madame - bo chcę, może trochę na siłę, żeby moje życie było fajne. Dlatego robię fajne rzeczy. Nawet jeśli wydają się żałosne.
PS. Nie. A powinienem?
Allpha - no dziecko kochane - leż Ty sobie grzecznie z rączkami na kołderce a posiłki zleć swojej drugiej połowie!
PS. Zaraziłaś się ode mnie przez odwiedzanie bloga?? WOW!!!! (w sumie ja chyba złapałem od Polepionej więc kto wie...)
Zdrówka życzę! :)
Allpha - apropos przepisu - w srodku kura a z zewnątrz to tylko ciasto takie w zasadzie jak naleśnikowe - z takim szajsem co używają w KFC (zeby było chrupkie), standardowymi przyprawami i szklanką piwa (piwo dolewamy do ciasta, nie wypijamy!). Kłopot polega na tym, żeby umieć wyostrzyć ciasto z założenia "lekkie" ;)
OdpowiedzUsuńMadame - nie mogę u Ciebie więc napiszę Ci u siebie:
OdpowiedzUsuń"Zawsze jest jakieś drugie dno. Wiesz, że czasem wszyscy piszą rzeczy o których wydaje im się, że są szczere a tak naprawdę ukrywają coś. Ale czasem to też szczerość - jej forma. Każdy ma jakiś jej stopień, który umie obnażyć - lub nie.
Nie wiem, czy rozumiesz co chcę powiedzieć.
Na poprawę nastroju - http://pl.youtube.com/watch?v=k9Xtvj_JVSM
"
Niespodzianka? No wiesz... za dobre jedzonko i miłe towarzystwo to ja jestem w stanie nawet zmywać:)
OdpowiedzUsuńZnam paru wojskowych ale są młodzi więc chyba ich jeszcze nie spaczyło. No i jak wiele kobiet mam słabość do munduru... co ja poradzę, że to seksowne:)
halooo..
OdpowiedzUsuńXmen weź normalnie piwo się nie wypija ...
to ja poproszę do łóżka obiadek ... oo
z majtkach z muszką ...
i ogólnie ...
to co do szczerości jedynie jeden mój blog był szczery a właściwie pomógł mi się uporac ze sobą i z otoczeniem .. ale o tym cicho;)
szczery w sensie pisany dobitnie ..
OdpowiedzUsuńa ten który mam to właściwie obrazy w głowie ...
Leząc obłożnie chora mogę tylko zjeść te skrzydełka.I docenić.
OdpowiedzUsuńdobra idę zrobic obiad .... mielone gotowane w sosie pomidorowym z ziemniokami ...
OdpowiedzUsuń:)
i niech mi nikt fuj nie pisze bo kilim!!!!
Xres,
OdpowiedzUsuńjest tyle pięknych rzeczy w życiu:)
http://pl.youtube.com/watch?v=T_GzPCJWTmE
kocham muzykę:)
thx for another chance...
Przyjmiesz ponowne zaproszenie do mojego świata?
Tyle, że on jakiś do d... jest
(sorki, ale przez pomyłkę masz ten komentarz pod innym postem. Zamyśliłam się - i poszło;)
Wywal go z Ducha, oki)
Polepiona - heh... kobieta skłonna do aż takich poświęceń! Dobrz... ;) To ciekawe widzieć, że ktoś jednak zgłasza się na ochotnika do pozmywania... :))
OdpowiedzUsuńA'propos wojskowych - zauważyłem, że jednak nie zależy to od wieku tak całkowicie. W pewnym stopniu - na pewno. Posunąłbym się do stwierdzenia, że mężczyźni mają po prostu BARDZO BARDZO różne pojęcie o tym czym jest bycie mężczyzną. Są kowboje i metroseksualni chudzielcy. Są wojskowi i są czuli poeci. Są różni faceci... - czasem myślą, że "dać po gębie = być mężczyzną", czasem myślą DOKŁADNIE odwrotnie. Ja myślę, że i jedni i drudzy się mylą. Ale nie narzekam na wszystkich. Broń Boże. Są wśród nich chlubne wyjątki i prawdziwi przyjaciele.
Allpha - ale widzisz, miałem przyjemność być jego, że tak powiem, uczestnikiem i to mi dało ważny... "podgląd" na Twój temat. Dlatego wiem o co chodzi. To tło, bez którego może nawet nie byłbym w stanie stwierdzić o co Ci biega :) Myślę że po prostu TRZEBA wiedzieć, kto/co kryje się za takimi obrazkami z głowy, które teraz opisujesz - inaczej to będą tylko nic nie znaczące obrazki z nic nie znaczącej dla mnie głowy. I nie mów, że nie mam racji bo jak nie to "kilim go" :) :*
No. Amen.
Ptaszka - oto słowa konesera z prawdziwego zdarzenia! ;)
Madame - właśnie! Nawet jak jest nie tak całkiem dobrze...
"Beautifull" - znam i ciągle lubię :)
Świat - jaki by nie był - odwiedzę go. Jeśli powiesz mi jak z zaproszenia skorzystać. Bo ciągle nie mogę :)
Trzymaj się.
PS. Pozostając w klimacie - http://pl.youtube.com/watch?v=T8xe9E8RxBk
Tak się składa, że ja kocham się namiętnie w Fishu. Użyty przez ciebie muzyczny argument przekonał mnie do otwarcia podwoi:)
OdpowiedzUsuńWłaź, i przekonaj się o moim talencie;)
Tylko nie grzeb w mojej muzyce. Zazdrosna o nią jestem:)
W linkach utwory mam 2.
I jestem z nich dumna:)
w sensie tych przystojniaczków;)
Jedni i drudzy się mylą? Więc jaka jest prawda by xRes?:)
OdpowiedzUsuń1)samozadowolenie to istotny czynnik ;)
OdpowiedzUsuń2) tak mi się właśnie zdaje, że nie bardzo z kogo jest teraz brać przykład :/
3) hehehe ;) rozumiem
to kiedy robimy bibkę :?
hihihi ;)
Xmen .... widzę że w realu dogadywalibyśmy się ..
OdpowiedzUsuńnie wiem skąd ale wiem ..
ja z brodą Ty bez...
(nie mylić z związkiem;)))
Cicho- pomyślałam sobie o Twoim dawnym blogu. Jeśli to ten, o którym piszesz... czytałam, brakuje mi go trochę.
OdpowiedzUsuńMadame - tak się zastanawiałem "w którym momencie" Marillion trwasz... Teraz już wiem :)
OdpowiedzUsuńNim się rozstali z Fishem nagrali wspólnie kilka kawałków, których melodie zostały później wykorzystane na płycie bez Fisha - z innym tekstem i innymi aranżacjami - ale ja wolę te orginalne - oto jedna z nich: http://pl.youtube.com/watch?v=2JAe8m2llaM
Trudno się nie zgodzić z jednym z komentarzy: Only Fish could make the Grangemouth petrochemical refinery works seem so unbearably romantic
Zawsze lubiłem jego teksty bo były tak kurewsko industrialnie smutne jak ja...
Kate (mogę Cię tak nazywać? "Polepiona" mi nigdy nie pasowało...) - chyba wystarczy wszystkim prawda, że "życie nas weryfikuje", prawda?
Ange - a przyjdziesz jak coś zorganizuję?? :))
Allpha - mam często takie miłe wrażenie, że jednak mógłby być jakiś "związek" między nami. Nie - nie taki, że on ją kocha i żyli długo i szczęśliwie :) Inny - ale równie wartościowy. Jednakowoż - to JA pozostanę w spodniach i z brodą jeśli pozwolisz ;)
A Katka Ci pasuje? Bo tak mówią na mnie znajomi...?:)) Tak, zgadzam się, życie nas weryfikuje. Aczkolwiek odnoszę wrażenie, że nie ma równych praw i jedni dostają mocniejsze kopy od innych.
OdpowiedzUsuńTym razem bardziej wprost chyba już nie dało się.
OdpowiedzUsuńXres, Fish to była dusza i serce Marillion. Jak się rozstali - miałam wrażenie, że on to wszystko zabrał z tego bandu ze sobą. Masz rację: utożsamiam ich tylko z nim...
OdpowiedzUsuńA ty swojej fascynacji to raczej nie możesz ukryć: incommunicado, clutching at straws:)
jestem głupia, ale nie ślepa;)
pzdr
M
3dziestka...
OdpowiedzUsuńo zastępczości?
jeżeli mówisz o tym to powiem Ci że dałam sobie radę ze wszystkim ...
jesteśmy dalej w takim składzie .
czasem to sobie myślę że życie dobrze mnie wytresowało ...
OdpowiedzUsuńXsiu ... eeee a ja moge też być w galotach???
Kate (może być "kejt"? ;) ) - podobno Bóg najbardziej kocha tych, których najmocniej doświadcza. Prawda czy nie - pomaga. Przynajmniej powinna jeśli w coś wierzysz. A wiara przecież pomaga.
OdpowiedzUsuńMadame - a wiesz ze Fish był ostatnio w Poznaniu z koncertem? Była na nim moja przyjaciółka - opowiadała, że śpiewał stare kawałki i otworzył butelkę wina, którą pił do spółki z publicznością... Cholera - szkoda że miałem tak daleko... :)
PS. Te jego określenia z "lyrics-ów" tak bardzo mi pasują że nie mogę się powstrzymać od ich używania...
Allpha - nie chodzi mi o Twoje doświadczenia życiowe - albo ktoś nam pasuje albo nie. Albo kogoś lubimy albo nie. Mogę pochwalać bądź potępiać Twoją historię - to nie ma nic do rzeczy. (chociaż ciagle pamiętam o tych tapetach i tego Ci gratuluję nieustająco :))) ) Amen.
PS. Możesz. Ale i tak facet z Ciebie marny oj marny... :)))
Nie Kate i nie Kaśka, wszystko inne dzielnie zniosę tylko nie te dwa. Błagam:)
OdpowiedzUsuńNo to pod pewnymi względami muszę być ulubienicą Boga:)
"...podobno Bóg najbardziej kocha tych, których najmocniej doświadcza..." X Ty naprawdę w to wierzysz?!
OdpowiedzUsuń„Bóg tak mnie kochał, że dał mi córeczkę. Bóg tak mnie kochał, że zachorowała na dżumę. Wiesz czym objawia się dżuma? Wrzodami pod pachami, w pachwinach. Opętaniem. Przeklinała mnie. Chciałem oddać wszystko za jej zdrowie. Bóg tak mnie kochał, że moja córka umierała w mych ramionach…”
Akurat motyw próby, czy dowodów miłości w religii katolickiej budzi we mnie najwięcej kontrowersji!
Katka - bo jesteś Jego ulubienicą. Na pewno.
OdpowiedzUsuńMojra - tak, wierzę w to. Może to tylko siła autosugestii o której mówisz w odpowiedzi na mój komentarz u siebie.
Katka (again) - chciałbym Ci przekazać jakoś taki mały kawałek optymizmu, który odczuwam, kiedy wymieniamy poglądy w komentarzach. Nie mam pojęcia jak.
OdpowiedzUsuńWiele autosugestii musiałabym użyć by uwierzyć w to :) Ludzie potrzebują wiary w miłość Boga. Ale czy aż takim tłumaczeniem? Przecież rozum a nawet doświadczenia, fakt ziemskie, ale jednak, budzą od razu sprzeciw...
OdpowiedzUsuńWłaśnie moja religia rozumu jest ograniczona w braku zrozumienia ogromu wiary bez dowodów. Jestem niewiernym Tomaszem.
Tak, wiem, że był w Polsce. To zbyt znane nazwisko, żeby tego nie przylukać:)
OdpowiedzUsuńXres, ty cały czas coś cytujesz:)
I teraz to już nie wiem, co myśleć...Bo ty cytaty facet jesteś! A niby tylko smażyć umiesz;)
No i ja cię bardzo proszę - ty mi zabroń tu komentować! Bo ja konsekwentnie umieszczam ci te swoje wypociny pod ty samym postem Duch! ;)
Wywal mnie, zabroń, zakaż, zamorduj, jeśli będę się opierała!
Albo każ patrzeć na monitor co robię. SHIT;)
nie czytałam komentarzy (wiec odeslij jesli pytanie juz padło), to jest ta ekshibicjonistyczna notka, czy ja cos przegapilam? :) ja jednka głosuję za Tobą na poligonie, nie przy garach (może dlatego,że przy garach to swój ma stać, a obcy w gotowości do boju:) wiec może fotka taka w krzakach z barwami wojennymi :)
OdpowiedzUsuńPrzekazujesz:) Tylko od Ciebie bije jakiś taki spokój, którego mi brakuje właściwie zawsze:****
OdpowiedzUsuńXmen te doświadczenie życiowe było do 30tki do Ciebie jedynie o galotach ...
OdpowiedzUsuńeee chyba się będę musiała bardziej postarać...
co do faceta ..cóż .. mam jaja ...
Mojra - nie mieszaj w to rozumu w sensie empirycznym. To też nie kwestia "tłumaczenia". Dogmatów się nie tłumaczy! Dla mnie porządek rzeczy jest prosty: albo się wierzy albo nie. Na potrzeby tych, którzy jednak nie wierzą, zgadzam się na stwierdzenie: "Nie tłumaczę rzeczy bo tak mi wygodnie - lepiej w nie po prostu WIERZYĆ". Łatwiej wtedy pogodzić się ze światem - no i pamiętaj, że nie wszystko jesteśmy w stanie zrozumieć...
OdpowiedzUsuńTak w ogóle to - gdyby nie cały szereg słabości to pewnie byłbym księdzem :) Kiedyś nawet chciałem ale brak mi było odwagi pójść w ślady szkolnego kolegi :) (na szczęście)
Madame - hehehehehehehe... "cytaty facet" - BARDZO mi się podoba to stwierdzenie :))))) (jestem bardzo wtórny - często cytuję - ciężko mi wymyśleć coś własnego kiedy tyle mądrych rzeczy powiedzieli już inni, chociażby w piosenkach)
By - nie do końca - post powstał pod wpływem "chwili" chociaż zdjęcia robione we własnym mieszkaniu to dla mnie trochę ekshibicjonizm. Z tamtych czasów mam nieco inne fotki - nie braliśmy aparatów w "krzaki" - za to jest BARDZO męskie ujęcie na którym jestem ja, mój kompan i 76 pustych butelek - wiesz, taka "prawda" o polskich wojakach :)
Katka - ZDECYDOWANIE potrzebujesz spokojnego i opanowanego mężczyzny, który zrównoważy Twoj charakter. Mylę się?
Allpha - to sorry za pomyłkę :) Myślałem, że to do mnie...
Co do tzw. "jaj" - może masz, może nie masz.... - nie wiem. Z treści blogowych wiem tylko, że jesteś odważną życiowo dziewczyną. Lubię to w Tobie. Te przysłowiowe "jaja" objawiają się raczej w bezpośrednim kontakcie - a tego raczej nie stwierdzę. Ale powiem Ci, że jesteś dobrym kompanem do np. "chodźmy na fajkę" :)))
Wiesz wg mnie dogmaty powstały po to, by zamknąć usta tym, którzy zadają podważające pytania. A w dodatku dobre pytania. Ale w to że tłumaczenie jest niewygodne to się zgodzę, szukanie odpowiedzi jest niebezpiecznym dla religii. Ale kiedyś usłyszałam, że to sceptycyzm jest największą oznaką wiary, bo jest wiecznym poszukiwaniem Boga.
OdpowiedzUsuńJa w sumie nie wątpię w Boga, ja nie wierzę w jego obraz przedstawiany przez Kościół. A więc i w ten wątek o wystawianiu z miłości na próbę...
Mojra - nie mieszajmy w to Kościoła. Ja tylko wierzę, że Bogiem jest to co pomaga mi żyć i być lepszym człowiekiem. Nic więcej. Ostatni raz u spowiedzi byłem, kiedy brałem I Komunię.
OdpowiedzUsuńW takim razie piękna Twoja wiara, bez cienia ironii z mojej strony. Taką być powinna :)
OdpowiedzUsuńWięc czemu nie chcesz "wierzyć"??
OdpowiedzUsuńJa wierzę w niego. Ale że pewnych rzeczy nie umiem zrozumieć to przestaję. Taka wybiórcza wiara, nazwijmy sprawdzona. Mój Bóg nazywa się Bogiem bo zostałam wychowana w wierze katolickiej... Ja nie jestem dumna ze swojego podejścia. Czasem zazdroszczę innym silnej wiary i takiej wiary absolutnej. Ona musi być łatwa, taka bez pytań, bez wątpliwości. Ja tak nie umiem.
OdpowiedzUsuńXres, w tej swojej wtórności to ty bardzo kreatywny jesteś:)
OdpowiedzUsuńA ja dobrze wiem, co pod "cytowaniem" się kryje;)
A ty wiesz, że ja wiem, że to tylko niektórzy potrafią.
Byłbyś cudowną kokietką.
Cholera, teraz to mnie lekko wnerwiłeś! Byłbyś lepszy niż ja...
i gwoli porządku: xRes, a nie Xres:)
OdpowiedzUsuńta porządna madame mnie właśnie uświadomiła;)
ach ta moja błyskotliwość...
xResiu Kochany... nie mylisz się. Dokładnie ktoś taki powinien być obok. Ja go rozbujam, on mnie przytrzyma. Uzupełnimy się i może wreszcie odczuję, ze jednak umiem się zakochać. Tylko skąd takich brać? Ostatni taki spokojny to wiesz, jakim smsem zakończył znajomość ze mną...;/
OdpowiedzUsuńX weź normalnie o tym jedzeniu !!!
OdpowiedzUsuńbo już czuję się przejedzona:)
hop hop! najadłeś się już wreszcie iXu :?
OdpowiedzUsuńwpadnij na deser :) już gotowy ;) i bierz się wreszcie do roboty :P
Skąd ją masz?
OdpowiedzUsuńTubę z nimi wszystkimi?
jasiek, tupin,żądełko...:)
zazdroszczę, zazdroszczę, zazdroszczę, zazdroszczę, zazdroszczę,zaraz pęknę z zazdrości!
Katka - tak sobie myślę, że... jesteś pewnie "trudna" dla większości mężczyzn. Ale tak to chyba już jest, że - mówię to z własnego doświadczenia - osoby trudne dla jednych są tak cudownie łatwe i fascynujące dla innych... cała ich niezwykłość tkwi w tym, że są "trudne" i czuje się, że im są trudniejsze tym więcej są warte. Nie wiem jak to wytłumaczyć ale wiem, że coś w tym jest. Myśl o sobie jak o kimś niezwykłym - byle kto nie zobaczy w Tobie tego "czegoś". Nie dla psa kiełbasa - jak to mówią. NAPRAWDĘ tak myślę - nie mówię tego z czystej potrzeby sprawienia Ci przyjemności swoim komentarzem.
OdpowiedzUsuńAllpha/Ange - juz się najadłem - teraz brak mi energii. Jak to określił J. Stuhr w jednym z filmów: "przemijanie mnie trapi". Myślcie co chcecie :)
Madame - pomyślałem, że podepnę tu swój tubowy kanał. Umieszczam tam kawałki, które lubię i którymi chcę się dzielić z ludnością tube-ylczą :) (mam stałych subskrybentów - dzielimy się muzyką - UT to fantastyczny wynalazek)
Ty mi tutaj nie tutaj iXu! ;D
OdpowiedzUsuńto taki czas, że przemijanie trapi wszystkich wręcz gnębi... co nie zmienia postaci rzeczy, że to dobry temat do opisania :P
więc rusz... a nie wypominaj nam się tu Szczurami ;P
pozdrawiam :) i miłego dzionka
p.s. co do JuTuba ;) "przez" Ciebie przesłuchałam wczoraj "come down in time" jakieś 20 razy... podrząd... nie znałam tego, a powaliło mnie, więc dziękuje :))
OdpowiedzUsuńX czym?
OdpowiedzUsuńpoproszę o jaśniejsze wytłumaczenie bom blondyna
Ange - miło że Ci sie podoba ten cover... Mnie też :)
OdpowiedzUsuńAllpha - yyy... ale że co nie rozumiesz? Nie rozumiem :)
Trudna czy łatwa wg większości nadaję się tylko do bzykania... Sęk w tym, że chciałabym więcej. No też mi się na romantyczne achy i ochy zebrało:)))A cała trudność polega chyba na strachu, też mi wielka filozofia.
OdpowiedzUsuńNo widzisz siedzisz po nocach i ani posta , ani wyjaśnienia , ani nawet pocałuj mnie w dupę:)))
OdpowiedzUsuńAllpha - to trochę skomplikowane - odniosłem Twojego posta do siebie/sytuacji/ludzi którzy mnie otaczają i znalazłem wiele wspólnych płaszczyzn. Trzymając się tytułu - chciałbym czasem wysłać taki epistoł do niektórych - a potem też do samego siebie (czasem by mi się przydało, bo miewam w pewnych sytuacjach kłopoty z mówieniem rzeczy wprost, z nazywaniem ich po imieniu).
OdpowiedzUsuńI trochę mnie to poraziło (nie "przeraziło"), że napisałaś coś, co ja mógłbym napisać - posty brzmiały by może nie identycznie, ale bardzo podobnie.