niedziela, 1 listopada 2009

***

Czy zamieszczanie tu zdjęć z cmentarza jest przesadą? Nie wiem. Ale skoro to jest relacja z życia - to i 1 listopad jest jakimś jego corocznym etapem.

Dziś jak zwykle - pełno dysonansów. Niby jesień, a zimno jak jasna cholera. Ciemno - ale głośno. Smutno - ale pośród śmiechu dzieci. Jak zwykle zdziwienie, że tylu ludzi ma samochody - nie mam 50 lat, ale kiedyś chyba nie było ich tak wiele... I ambicja, że ten, kto zaparkuje bliżej cmentarza - ten lepszy. A możeby tak na piechotę? Ja poszedłem na piechotę - chodź zwykle nawet do WC bym jeździł, gdybym mógł.



Świadomie zamieszczam zdjęcie ze "swojego" cmentarza - może ktoś rozpozna te wieże kościelne?


Usłyszałem dziś w radio, że tradycja zapalenia świeczki na grobie wywodzi się nie od symbolu pamięci, ale dosłownie - od tradycji ogrzewania zmarzniętej duszy martwego. Dopiero my dorobiliśmy do tego ideę "zapalam więc pamiętam". Kiedyś palono na grobach wręcz ogniska. Osobiście wybieram znicz jako symbol pamięci. Pozwala pójść na cmentarz i godzić się z losem, a nie - myśleć o duchach.

Jeszcze muzyka - bo bez niej nie ma ani życia ani śmierci:

4 komentarze:

  1. ogrzewam właśnie dłonie na kubku gorącej herbaty i powiem szczerze, że też miałam wczoraj odruch żeby wykonać zdjęcie pewnego znanego grobu w moim mieście, tylko jakoś te tłumy mnie opanowały...
    to "święto" odkąd pamiętam w ludziach wywołuje mieszane uczucia...
    to się smucą nad istotą rzeczy, to zaś cieszą bo spotkali dawno niewidzianą rodzinę, czy też... że się lepiej ubrali od znajomego...

    nic tylko po powrocie do domu zawinąć się w koc, wypić kakao i posłuchać w spokoju muzyki...

    miłego dziś iXu
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisałeś "godzić się z losem" hm...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogrzałam więc wszystkie znajome kiedyś zmarłe ciała.
    Za mało dokładne zdjęcie. Proszę o podpowiedź.
    I dziękuję za muzykę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja traktuję ten dzień dość poważnie. Nie biorę udziału w "cmentarnych wyścigach na wszystko".
    Idę, zapalam znicz, patrzę w płomień - i myślę. Skupiając wzrok w milczeniu na ogniu, czuję swoistą więź z duchem osoby, do której przyszłam.
    Chciałabym, by kiedyś ludzie też tak przychodzili do mnie.
    Nie potrafię sobie wyobrazić tego, że człowiek tak po prostu...znika.
    No gdzieś musi potem być, nie???

    OdpowiedzUsuń