W mediach ciągle płacz i celebracja. Nawet mój dobry kolega zamieścił na swojej stronie firmowej banner żałobny. Ja bannera nie zamieszczę. Ale pomyślałem, ochłonąwszy już z szoku ostatnich wydarzeń, że są ich dwa pozytywne aspekty:
- inne narody dowiedzą się po co "my" tam lecieliśmy tym samolotem i czemu to było takie istotne, żeby tam być liczną grupą
- nawet w RMFie zaczęła lecieć lepsza muzyka
Lepsza muzyka:
tak...
OdpowiedzUsuńwolę widzieć w tym wszystkim ludzi... mam nadzieję, że inni również zauważą ten fakt, że tam byli ludzie! nie politycy... i rodziny straciły bliskich, nie szczeblemwysokoposadzonych...
również mam dość...
i fakt... grają lepiej
Oby to dobre trwało jak najdłużej i przynajmniej niektórym weszło w nawyk.
OdpowiedzUsuńSzacunku wymaga każda śmierć.
OdpowiedzUsuńPijaka spod budki też.
Dziecka chorego na białaczkę też.
Starej babci też.
Każda jest tragedią.
I dziennie tych tragedii zdarzają się przecież tysiące...
Tyle, że ci inni (gorsi) umierają tak zwyczajnie.
Bez szopki medialnej.
Osobiście mnie to przeraziło.
I zniesmaczyło.
Wolę być pieprzonym betonem.
Świadomie.
nic nie powiem bo co tu powiedzieć ..
OdpowiedzUsuńprzepraszam .
madame dlaczego nagłośnienie sprawy śmierci głowy państwa powoduje u Ciebie mechaniczny podział na 'lepszych" i "gorszych". Katastrofa lotnicza to wydarzenie medialne czy tego chcemy czy nie. Myślisz, ze gdyby zginęli tam "zwykli", czy- używając Twojej terminologii- "gorsi" ludzie, nie zostałoby to tak nagłośnione?
OdpowiedzUsuńNikt nie każe Ci wylewać łez, zwłaszcza jeśli Kaczyński idolem Twoim nie był.
Ale czy od razu trzeba być betonem?
Ciekaw jestem co myślicie o pochówku na Wawelu. Żeby było jasne - nie mam nic przeciwko temu. Mimo pewnego niesmaku, który pozostawia ta myśl, to po jej przetrawieniu myślę sobie, że ostatnie wydarzenia są jednak synonimem tego, czym były kiedyś wojny i śmierć tragiczna królów Polski. Jakby na to nie patrzeć - ci, którzy umierają w służbie krajowi zasługują na szacunek - nie zginęli może z mieczem w dłoni, ale przecież dziś walczy się słowami. Co prawda głosowałem na PO, ale doceniam to, co miał powiedzieć - a nie powiedział - prezydent Lech w przemówieniu w uroczystości, na którą nie dotarł. Dzieją się rzeczy niezwykłe - jebane kacapy łączą się z nami spontanicznie w uczuciach i zapalają świeczki - zwykli ludzie, którzy nawet nie bardzo wiedzieli o co chodzi z tym Katyniem i o co te polskie pretensje uświadomili sobie, co się wydarzyło - podobnie jak reszta świata. Media pokazują wypowiedzi "wielkich" byłego ZSRR i tak naprawde mam w dupie czy myślą tak naprawdę czy nie - ważne jest że pokazują to w CNN. Że wszyscy będą wiedzieć. I to jest ta nieszczęsna i nieświadoma misja pana Kaczyńskiego, którą wypełnił w lesie Smoleńskim. Chwała mu za to. Królowie polscy też pewnie nie myśleli o tym, żeby stracić głowę dla chrystianizacji - a jednak nikt jakoś nie ma nic przeciwko temu, że leżą na Wawelu. A większość z nich to albo pedały albo zboczeńcy albo analfabeci, co pierdolili namiętnie wielkie ilości dziwek wybierając je podług wielkości dupska.
OdpowiedzUsuńKrólowo - odpowiadając: myślę, że gdybym to ja zginęła w katastrofie lotniczej, to nikt nawet by się tym nie zainteresował. Tym bardziej media.
OdpowiedzUsuńA betonem jestem z pasji:)Osobiście uważam, że to strasznie przyjemny stan;)
pozdrawiam ciepło (polemiki mnie nudzą, przepraszam)
xRes - choć jestem apolityczna, antyspołeczna, nadmiernie liberalna i zwyczajnie głupia, to, z całym szacunkiem dla zmarłych osobistości, uważam, że ONI JUŻ I TAK NIE ŻYJĄ. I im chyba jest obojętne, gdzie są pochowani. Zatem...
bohaterami i animatorami tej sprawy są żyjący! Ja widzę tu grę, jeśli nie gierkę, polityczną. I kompletny brak szacunku dla zmarłych...
Polacy, jako Naród Tragicznie Doświadczony są patetyczni. A mnie do twarzy ze zwyczajnością:)
nie pasuję
do tej układanki
madame- nie pozostaje mi nic innego jak przyznać Ci rację. Unikając polemik, za którymi nie przepadasz.
OdpowiedzUsuńTak- zapewne żadna katastrofa: lotnicza, wodna, naziemna czy spowodowana brakiem mielonki turystycznej w Tesco nie przyniosłaby Ci raczej rozgłosu.
(wciąż się dziwię Twoim porównaniom i temu skąd się właściwie biorą)
Tak- bycie betonem ma swoje plusy. W zasadzie wszystko można wytłumaczyć apolitycznością, aspołecznością i ogólnym tumiwisizmem.
Najwyraźniej nie trzeba być trupem, zeby było wszystko jedno.
pozdrawiam
Królowo - dziękuję za zrozumienie:)
OdpowiedzUsuńTym bardziej dziękuję za dowcipną i inteligentną nie - polemikę:)
Lubię wyrażać swoje zdanie, choć mało mnie obchodzi zdanie innych;)
I przyznaję się jawnie do kłamstwa: nie jestem apolityczna. Popieram ludzi mądrych, bez względu na ich rodowód polityczny. Oceniam ich po działaniu, mniej po deklaracjach. Niestety, paradoksalnie, oni właśnie są najmniej widoczni...
A w dodatku mam zapędy nacjonalistyczne, ocierające się czasami nawet o szowinizm - co nie przeszkadza mi być liberalną:)
Ot - żyj i daj żyć innym.
Dla mnie priorytetem jest...etyka.
W polityce tym bardziej.
ciepłe pzdr 4all
Niech spoczywają gdzie chcą co za różnica ?
OdpowiedzUsuńTu czy tam ?
To nic nie zmienia ...
żyjesz tam?
OdpowiedzUsuńNiby żyję - ale powiem Ci, że jakoś tak z dnia na dzień. Bez pałera - jak to mówią...
OdpowiedzUsuń