Szczególnie tym mieszkającym na drugim końcu kraju. 8 godzin podróży, ponad 700 km podczas których doceniłem jeszcze bardziej krajobraz naszej ojczyzny. Patrząc na to, co nas otacza odnalazłem chwile lekkiej wzgardy dla zagranicznych podróży. Przypominał mi się ten dowcip o dwóch kotach spacerujących po pustynnym Egipcie: Ty wiesz co stary? Nie ogarniam tej kuwety...
Warszawa - w nocy
Gdynia - chwilę później (oni tam, jak na Śląsku, nie mają wynalazku zwanego wsią)
No i w końcu większa woda - w okolicy Pucka oczywiście
No i morze...
Ale nie tylko:
Wypiłem ponad 15 litrów piwa, zaliczyłem ulubiony styl wspinaczki (tzw. onsight) na sztucznej ścianie, przewiozłem ponad kilogram G. G. Marqueza, którego nawet nie otworzyłem (to informacja dla Paranoid'a ;) ). Wiało jak jasna cholera, ale i tak się wykąpałem. Deszcz był w całym kraju, ale tam nie padało.
Pojedźcie nad morze. Warto.
Świetne fotki. Z komórki? Bo mi też takie promienie słońca wychodzą, ale tylko z komórki.
OdpowiedzUsuńWidzisz, ja ciągle marzę o zagranicznych podróżach, nie doceniajace tego jest w PL i ciągle narzekam;) Na pogodę. Od tygodnia siedzę na pogodynce i patrze jaka będzie pogoda w górach od 18. 07.:) Strasznie mnie to stresuje. Bez sensu. Ale właśnie jestem po pól litra wina i koniec z przejmowaniem się pogodą;)
A co wziąłeś Marqueza? Uwielbiam Sto lat samotności- dwa razy przeczytałam i Miłość w czasach zarazy.
mam nadzieję,że odwiedziłeś Władysławowo :)
OdpowiedzUsuńParanoid: Tak, zdjęcia komórkowe - nie mam niestety "normalnego" aparatu. A Marqueza kazała mi przeczytać panna Naga - i właśnie 100 lat samotności od niej dostałem :) Niestety (a może na szczęście?) tylko przewiozłem... :) PS. Z geograficznego punktu widzenia dla Ciebie chyba wyjazd w góry to jak dla mnie nad morze. Więc nie patrz na pogodę - sama się "dobierze" :)
OdpowiedzUsuńAgnieszka - oczywiście (trzykrotnie) :)
To dobrze, że może pomaga.
OdpowiedzUsuńAle pewnie nie tak jak Naga:)
Do Kotliny Kłodzkiej mam tylko ok 300 km. Ja mam 700 do Ustrzyk Górnych (sprawdziłam w zumi;)), ale Bieszczady to może w przyszłym roku.
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcie :)))))
OdpowiedzUsuń