czwartek, 1 maja 2014

Zostałem dinozaurem

Robiłem wczoraj test językowy jednocześnie z młodym. Przegrałem o jeden punkt - w wyniku czego zostałem oficjalnie dinozaurem. Dzień, w którym nasze dzieci nas przerastają jest najwspanialszy i najgorszy.

czwartek, 20 marca 2014

Krzysztof i ja

Kurrrwa - już marzec. Krym przechodzi na rubla (Sonety krymskie Mickiewicza nabierają przez to nowej barwy), drugi sezon House of Cards okazał się być niestety ostatnim, BVB często przegrywa - wiele się dzieje. Zapuściłem się piśmienniczo, ale brak czasu to jest jednak coś, co się przydarza. Zawsze mówiłem, że jak ktoś nie ma czasu to znaczy, że się nie umie zorganizować - ale muszę zrewidować poglądy. Są jednak takie momenty, że nie da się zrobić wszystkiego. Panna Niekonkretna wytknęła mi ostatnio, że nie opublikowałem niczego z wiekopomnej okazji własnych urodzin (co robiłem dotąd regularnie). Może i racja. Ale co tu komentować - wystarczy załączyć fotografię prezentu urodzinowego:


Rewelacyjna lektura. Nie przeczytałem całości, bo to w połowie raczej taki poradnik bardziej niż proza, do sporadycznej konsultacji - tym ciekawsze, że wyprodukował go znany polski prozaik (jak go określił pewien Wójcik z Lublina). Streszczenie: http://bit.ly/1er4sjt


Generalnie - jak człowiek się starzeje to urodziny przestają być "wydarzeniem". Powszednieją. W granicy czterdziestki nie ma żadnej magii. Ot po prostu wygląda się inaczej niż na zdjęciach sprzed 20 lat. Może jak dożyję sześćdziesiątki to czar urodzin wróci - to on jeszcze żyje? Taka jest kolej rzeczy.

Prezent dostałem od Niekonkretnej. Bardzo jej dziękuję. Nie zastosuję się do porad wyczytanych w tym swoistym (nie boję się użyć tego trudnego słowa) almanachu, bo ani nie wożę zapasowego garnituru w samochodzie, ani nie przypadły mi do gustu propozycje żywieniowe Krzysztofa Ibisza. Kurwa mać no nie wyglądam jak Ibisz - niestety.

czwartek, 23 stycznia 2014

Dyskomfort

Parafrazując klasyka: odczuwam pewien dyskomfort przechodząc po drewnianym moście nad przepaścią pełną lawy...

niedziela, 24 listopada 2013

Komma Lika

Każdy ma jakieś problemy - jak się łączy dwoje ludzi to z czasem coś przestaje działać i Komma Lika jest prostolinijnym udowodnieniem tego, gdzie tkwi błąd. Myślę, że każdy powinien zagrać - albo na poważnie, albo z przymrużeniem oka, to nie jest istotne z jakim nastawieniem. Ważne, żeby wynikła z tego jakaś rozmowa i wniosek, który pomoże nam wszystkim. Szczególnie, jak się nie udaje zobaczyć oczywistych rzeczy i potrzeba klocków czy puzzli, żeby dostrzec ważne rzeczy. Fajna gra - żeby wygrać, trzeba zremisować.

KLIK

niedziela, 17 listopada 2013

Nie ma czasu taczki załadować

Czas czas czas - mało czasu! Końcówka roku jest tak prędkopędna, że nie ma okazji czegokolwiek napisać w skupieniu. Człowiek nawet je produkty mrożone, bo posiłek przygotowywany dłużej niż 10 minut stanowi niepowetowaną stratę czasu. Najlepiej więc jakiś Hortex Steam - 6-7 minut i z mikrofalówki wychodzi zestaw witamin szczęścia. Czyli chuja warte smakowo, ale da się pożywić organizm. Niestety nie zapowiada się na zmiany do końca roku. Może to i lepiej, bo święta przemkną niepostrzeżenie - i tak przestałem je lubić kilka lat temu. Dziś niedziela, więc można zwolnić - do nadrobienia parę odcinków trzeciego sezonu "Bez tajemnic", ale też na jedzenie nie za dużo czasu. Dobra rzecz wychodzi, jak weźmiemy kajzerkę, obetniemy wierzch, wydrążymy środek, a tam włożymy kolejno: starty ser, pokrojoną wędlinę dowolnego sortu, plasterek pomidora, wbijemy na to jajko i przykryjemy znowu serem nie zapominając uprzednio posolić - i do piekarnika na 15-20 minut. Fajna rzecz jak się ma wolne 30 minut. W międzyczasie umysł uwolni mi Niekonkretna swoim konkretnym postem, Paranoid przyjemną fotografią i Agnieszka zgrabnym kawałkiem. Człowiek to się jednak przyzwyczaja do swoich przyzwyczajeń... Pozdrawiam Was mocno dziewczyny.
A skoro o dziewczynach mowa to seksu mi brak. I tak bym nie miał na niego czasu, ale świadomość jego braku jednak istnieje i pogłębia jeszcze bardziej ten brak - bardziej, niż sam jego faktyczny brak. Zresztą - co to za różnica - jestem tak zmęczony, że i tak by mi nie stanął.

piątek, 13 września 2013

Przełom epok

Dożyliśmy niezwykłych czasów. Przełomu epok. Na naszych oczach dzieją się rzeczy, o których nikt nawet by nie pomyślał w tzw. naszych czasach. Młody poszedł do nowej szkoły. A wiesz, że jak nie ma netu w szkole to nie ma lekcji?

sobota, 3 sierpnia 2013

The remains of the day (15)

Nie będzie więcej wakacji w tym roku. Agnieszka - pomachałem Ci przejazdem we czwartek :)


wtorek, 9 lipca 2013

The remains of the day (14)

Było bardzo miło. Dziękuję mojej Towarzyszce za ten wspólny tydzień - że nie marudziła za bardzo. Będę za tym tęsknił. Za pająkami i burzą też.







poniedziałek, 24 czerwca 2013

The remains of the day (13)

Lato nadejszło...



piątek, 12 kwietnia 2013

Aluzja?

C***: Z cyklu "Lektury w podróży":



xRes: hahah :))

piątek, 15 marca 2013

The remains of the day (12)


Lubię zimę. Wszystko zwalnia.

wtorek, 26 lutego 2013

Urodziny

Chciałem obecność zaznaczyć. No i ponadto w Archiwum data odległa, a przecież żywym ciągle i czytuję tych co zawsze czytywałem. Ale jak to - bodaj Ptaszka - zgrabnie kiedyś ujęła: rzeczywistość wydaje się być o wiele bardziej absorbująca. A ja urodziny mam dziś - zapomnijmy o tym, które to z kolei. Cóż dostałem:
- niech Ci się szczęści i obficie leje szerokimi strumieniami
- dawaj na kielicha
- wszystkiego naj naj naj naj
- jakieś pierdolenie o pomarańczach i tańczącej nagiej Dodzie
- kocham Cię 
- i fajną koszulkę (foto załączam)





Jak tak przeglądam poprzednie wpisy o urodzinach to chyba nie było tak tragicznie. Muszę jeszcze pamiętać, żeby postawić Nagiej wino urodzinowe. Zresztą - nawet jak zapomnę to i tak się upomni. Taka to bezczelna suka.

piątek, 9 listopada 2012

Technologia i ja


To jakby... telefon uświadamiał mi, co jest najważniejsze w moim życiu.

czwartek, 1 listopada 2012

Capturing the moment

Chciałem to zapamiętać, żeby kiedyś do tego wrócić. Skończyłem kolejny raz powtórkę ulubionego serialu. Z ulubioną piosenką na koniec.

And you know the sun's settin' fast
and just like they say nothing good ever lasts
Well, go on now and kiss it goodbye but hold on to your lover
'cause your heart's bound to die
Go on now and say goodbye to our town, to our town
Can't you see the sun's settin' down on our town, on our town
goodnight

niedziela, 28 października 2012

Dualizm antropologiczny

Nie będę się kłócił z wielkimi filozofami. Zgadzam się - ale dziś dualizm człowieczy przejawił się bardziej współczesną formą. Najpierw oglądamy animację Pixara dla dzieci, a godzinę później jej stopa wypełnia mi usta.

poniedziałek, 22 października 2012

Wyzwanie

Chciałbym ogłosić maleńkie wyzwanie - skłaniają mnie do tego wydarzenia dnia dzisiejszego, których nie nazwę The remains of the day, bo zdjęć żadnych nie wykonałem.
Kto wie, co to jest poszetka i gdzie się ją umieszcza? Tylko tak szczerze - bez googlania i dopytywania przechodzących właśnie obok zwierząt futerkowych.

środa, 19 września 2012

The remains of the day (11)

Jak łatwo zawieść zaufanie.

środa, 22 sierpnia 2012

The remains of the day (10)

Drugie wakacje. Zgoła inne. Krótsze niestety. Ale warto było. Buziak dla współuczestniczki.


PS. Wracam, a tu moja matka ma konto na Facebook'u. Nie wiem, co o tym myśleć.

niedziela, 5 sierpnia 2012

The remains of the day (9)

Znowu nad morzem byłem. I znowu będę. Wy, co mieszkacie nad wodą, jeździjcie sobie w góry.






środa, 20 czerwca 2012