Mario (8-01-2008 22:45)
(...) ja na przykład lubię jak coś tłumaczysz - zawsze lubiłem - robisz taką minę wtedy ze lepiej na sercu :)
I*** (8-01-2008 22:46)
jak ja cos tłumaczę??
Mario (8-01-2008 22:46)
no tak - jak coś tłumaczysz - albo opowiadasz
Mario (8-01-2008 22:47)
to robisz zupełnie niepowtarzalną minę
I*** (8-01-2008 22:47)
bo ja dobrze tłumaczę, nauczycielem jestem
Mario (8-01-2008 22:47)
nie chodzi o werbalizację - tylko o mimikę twarzy :)
I*** (8-01-2008 22:47)
jaka ona jest? wiesz nigdy o tym nie myślałam
Mario (8-01-2008 22:48)
heheh - tylko ty tak masz - trochę ironii nawet w złości - "bije" to zawsze z twojej twarzy od razu widać kiedy jesteś spokojna a kiedy cos cie złości, albo kiedy udajesz ze cię nie złości a tak naprawdę złości
I*** (8-01-2008 22:49)
no nie sądziłam że zwracasz uwage na to ale pamiętam jedną rzecz z dawnych czasów
Mario (8-01-2008 22:50)
no to powiedz bo ja to niewiele pamietam...
I*** (8-01-2008 22:52)
mianowicie kiedyś czekałeś gdzieś tam na mnie na mieście, ze swoja matką i pamiętam jej słowa bo ona mi to opowiadała: że szła jakaś dziewczyna daleko po 2 stronie ulicy i twoja matka mówi "o I*** idzie" a ty mówisz: "Niee to nie ona, bo to nie ten chód, ja bym ją poznał po chodzie..." Pamietam to do dzisiaj chociaż to było z 15 lat temu..
I*** (8-01-2008 22:53)
A ty ciągle dobrze mnie znasz - bardzo dobrze - aż dziw, że nie jesteśmy małżeństwem...
Mario (8-01-2008 22:53)
no bo święta racja! po chodzie to ja cię zawsze umiałem i umiem poznać - to akurat dwie najbardziej charakterystyczne rzeczy u ciebie - sposób chodzenia i ta minka :)
Mario (8-01-2008 22:54)
szczególnie ta mina mnie rozwala zawsze...
I*** (8-01-2008 22:55)
no ale na mnie juz pora idę spać do jutra mój drogi humor mi sie poprawił
Mario (8-01-2008 22:55)
no ale nic - idź spać bo pewnie ci się oczy sklejają już :)
Mario (8-01-2008 22:55)
no to fajnie ze ci lepiej :)
I*** (8-01-2008 22:55)
(...) ja na przykład lubię jak coś tłumaczysz - zawsze lubiłem - robisz taką minę wtedy ze lepiej na sercu :)
I*** (8-01-2008 22:46)
jak ja cos tłumaczę??
Mario (8-01-2008 22:46)
no tak - jak coś tłumaczysz - albo opowiadasz
Mario (8-01-2008 22:47)
to robisz zupełnie niepowtarzalną minę
I*** (8-01-2008 22:47)
bo ja dobrze tłumaczę, nauczycielem jestem
Mario (8-01-2008 22:47)
nie chodzi o werbalizację - tylko o mimikę twarzy :)
I*** (8-01-2008 22:47)
jaka ona jest? wiesz nigdy o tym nie myślałam
Mario (8-01-2008 22:48)
heheh - tylko ty tak masz - trochę ironii nawet w złości - "bije" to zawsze z twojej twarzy od razu widać kiedy jesteś spokojna a kiedy cos cie złości, albo kiedy udajesz ze cię nie złości a tak naprawdę złości
I*** (8-01-2008 22:49)
no nie sądziłam że zwracasz uwage na to ale pamiętam jedną rzecz z dawnych czasów
Mario (8-01-2008 22:50)
no to powiedz bo ja to niewiele pamietam...
I*** (8-01-2008 22:52)
mianowicie kiedyś czekałeś gdzieś tam na mnie na mieście, ze swoja matką i pamiętam jej słowa bo ona mi to opowiadała: że szła jakaś dziewczyna daleko po 2 stronie ulicy i twoja matka mówi "o I*** idzie" a ty mówisz: "Niee to nie ona, bo to nie ten chód, ja bym ją poznał po chodzie..." Pamietam to do dzisiaj chociaż to było z 15 lat temu..
I*** (8-01-2008 22:53)
A ty ciągle dobrze mnie znasz - bardzo dobrze - aż dziw, że nie jesteśmy małżeństwem...
Mario (8-01-2008 22:53)
no bo święta racja! po chodzie to ja cię zawsze umiałem i umiem poznać - to akurat dwie najbardziej charakterystyczne rzeczy u ciebie - sposób chodzenia i ta minka :)
Mario (8-01-2008 22:54)
szczególnie ta mina mnie rozwala zawsze...
I*** (8-01-2008 22:55)
no ale na mnie juz pora idę spać do jutra mój drogi humor mi sie poprawił
Mario (8-01-2008 22:55)
no ale nic - idź spać bo pewnie ci się oczy sklejają już :)
Mario (8-01-2008 22:55)
no to fajnie ze ci lepiej :)
I*** (8-01-2008 22:55)
Ktoś mógłby rzecz - pewnie dziewczę ma krótszą jedną z nóg - stąd niepowtarzalny chód, a charakterystyczna mimika to wynik posiadania tzw. plastycznej twarzy... Nie - to nie ten przypadek. Twarz modelowa - a sposób poruszania się... może nie taki znowu niezwykły - ale nie znam nikogo, kto tak trzyma "pion" i nieruchomą głowę... jak aktorka z japońskiego teatru, która tak dziwnie i trochę zabawnie płynie w powietrzu.
Żona wyjechała na noc "do koleżanki" (co za frajer w to uwierzy??), więc mogę na spokojnie oddać się rozważaniom na temat "sensu życia według oszukanego męża", rozkoszować się wspomnieniami latających w powietrzu koleżanek, które powinienem był być może kiedyś poprosić o rękę. Zabawne i porażające, że ilość kilometrów które przemierza moja żona w poszukiwaniu swojej chwili wytchnienia, przekłada się u mnie na ilość kilometrów które przemierza I*** pieszo po drugiej sronie ulicy... Dla pogłębienia nastroju odszukałem nawet przeboje, których chętnie słuchało się w tamtych latach: Living a boy's adventure tale (A-Ha) - ktoś to jeszcze pamięta? Piękne, słodkie wspomnienie, które podlewam dziś - równie słodkim - czerwonym winem (nie było już portera w osiedlowym sklepie). I tak luźno zupełnie zastanawiam się, dlaczego umysł nie podpowiada mi żadnych innych przyjemnych wspomnień - o żonie posyłającej mi ukryte uśmiechy, kiedy jeszcze ledwo się znaliśmy, o najlepszych w moim życiu wakacjach, które spędziłem w latach szkolnych z licealną miłością z odległego miasta...
Może dlatego, że - za radą jednej z czytelniczek bloga - wygłosiłem wiele tyrad do żony - oczywiście na GG, medium, które przyjmie wszystko, każdą prawdę przepuści bez zająknięcia - w przeciwieństwie do ludzkiego gardła, które potrafi się czasem zacisnąć... No, ale niestety - obiecujące początki wymiany zdań kończą się zawsze w-pół słowa... Niestety, droga czytelniczko - to nie działa - wypowiedzenie większej ilości słów o jakimkolwiek zabarwieniu emocjonalnym powoduje tzw. buffer underrun w instytucji zwanej żoną. Cały pieprzony system wartości jej się zawiesza. Przestaje ZUPEŁNIE reagować na wysyłane zapytania. Odżywa dopiero po restarcie następnego dnia... Rozczarowana..? Ja też...
Pewnie dlatego ciągle stoję tam na mieście ze swoją matką, a ona mówi: "O, idzie I***". A ja patrzę chwilę zdegustowanym wzrokiem i rzucam: "Niee - to nie ona - to nie ten chód. Ja bym ją poznał po chodzie..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz