Dzień Dziecka jest OK. Złożyłem życzenia, komu trzeba (komu nie trzeba, też złożyłem). Uwielbiam składać życzenia na Dzień Dziecka tym, na którym mi zależy. Niekoniecznie muszą być dziećmi. To taki wyraz aprobaty: nawet jak jesteś jak dziecko to i tak jestem z tobą. Również sobie samemu życzyłem wszystkiego najlepszego - czasem każdy z nas jest jak dziecko. I miło jest się tak poczuć. Młodego zabrałem do Cinema City na Indianę Jones'a i Królestwo Kryształowej Czaszki, kupiliśmy 2 wielkie wiadra popcorn'u i oglądaliśmy film. Młody czasami zatykał uszy, bo tradycyjnie obawia się zbyt głośnych efektów dźwiękowych... Poza tym przy wejściu rozdawali różne gadżety - pani bileterka jednoznacznie spojrzała na mnie i wręczyła mi jednorazówkę Wilkinsona z trzema ostrzami... Hmm.. Nawet seans wyglądał na przygotowany... Potem spędziliśmy czas w Fantasy Parku - miałem wrażenie, że połowa miasta wpadła dokładnie na ten sam pomysł. Masakryczna ilość ludzi. Ale było miło. Pograliśmy godzinę w pool'a (bo młody jest zapalonym bilardzistą), a potem w kilka innych gier, których nazw nie potrafię przytoczyć :) Widziałem mnóstwo rodziców - zmęczone, wręcz wykończone twarze ciągnące się za rozbieganymi pociechami, jakby w akcie desperacji wygrzebujące z portfeli banknoty na kolejną atrakcję. Wszędzie hałas i okrzyki - jestem po tym wszystkim tak zmęczony, jak po machaniu szpadlem przez godzinę. W Dzień Dziecka każdy trochę nagina zasady - po to tylko, żeby sprawić radość i pozwolić dzieciakowi "wyszaleć się" w ten jeden dzień do woli. Dzień ucieka wtedy w szaleńczym tempie... Człowiek staje wtedy na chwilę jak w transie - z kijem do bilarda wśród rozwydrzonych dzieciaków, które z tej radości same już nie wiedzą czego by tu jeszcze dotknąć i zobaczyć. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym choć przez chwilę "źle" się nie poczuł... Miałem ochotę wtedy na coś więcej - żeby móc z kimś podzielić tą chwilę i samemu być dzieckiem w Dniu Dziecka. Lubię sprawiać innym radość. Szczególnie dziecku. Ale czasem każdy chce się poczuć "szczęsliwym" - tak w pełni - i móc to pokazać. Ukrywałem swoje chwile "wahania". To Dzień Dziecka - musi być szczęśliwy. Dzień Dziecka jest OK.
niedziela, 1 czerwca 2008
01.06
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
o mnie zapomniałeś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńJuż naprawiłem błąd... :)
OdpowiedzUsuńTwoje szczęście .. tylko ja dalej nie wiem co z tym ciachem ?przefarbowac się nie dam!
OdpowiedzUsuńuczesana (czasem)
Ja myslę że Twoja "połówka" nie "poleciałaby" na Ciebie jakbyś nie była ciachem - nie musisz się przefarbowywać... :)
OdpowiedzUsuń"Jesteś jak dziecko, ale i tak jestem z Tobą".... Dziękuję ;)
OdpowiedzUsuńdobra .. to kiedy zabawimy się w te klocki lego???Calv piszesz się łobuziaro?
OdpowiedzUsuńrozczochrana
a jak znowu sie wywaliła w kosmos
OdpowiedzUsuńNo właśnie zauważyłem...
OdpowiedzUsuń