środa, 30 lipca 2008

Wracaj już

Dostaję MMS-a o tytule Screwing you on the beach at night :)


Po przeglądzie ostatnich tygodni uświadamiam sobie po raz kolejny, że nie dałbym rady bez telefonu. Nie dalej jak pół roku temu uzależnionych od telefonu określiłbym mianem "żałosnych ofiar własnej niemocy". Dziś jestem gotów wydać przysłowiowy "ostatni grosz" na rachunek. To dopiero żałosne. Pamiętam słowa, które kiedyś usłyszałem: Zrozum, telefon to moje jedyne okno. Notabene autorka tych słów dziwnym trafem wylazła przez to okno. Ale teraz to rozumiem. Tyle tylko, że tak naprawdę nie chodzi o "świat".
Oddychanie, jedzenie, picie, telefon.

10 komentarzy:

  1. Na początku kupna telefon ze mną spał , jadł , sikał .Obecnie po 19 odbieram mu głos , do rana .

    OdpowiedzUsuń
  2. Owszem było i tak. Ale teraz nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm ja potrafiłabym się bez niego obejść,ale gdybym wiedziała,że ktoś ważny może zadzwonić,wtedy noc,dzień przy mnie;)Pozdr.

    Martiqa

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w swoim otoczeniu zaczynam zauważać pewien rodzaj przeszczepu dłoni na telefon i jednoczesny przyrost do ucha ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. znudzi ci się, zobaczysz

    OdpowiedzUsuń
  6. przesyłanie zdjęć jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Puszczam oko, wiesz czemu ;)(tylko cicho)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marta - no właśnie - zależy od "skali ważności" :)
    Mojra - widziałaś mnie??
    Anonim - nie, ale mogę się wkurwić.
    Blp - wiem czemu. Chyba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy Cię widziałam? Być może, ale w takim przypadku oboje nie wiedzieliśmy o tym ;)
    Albo po prostu epidemia komórkowa ogarnęła całą społeczność polską. Ponoć zakupionych telefonów w Polsce jest więcej niż Polaków.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie chodzi o epidemię. Tylko o intensywność użytkowania. Telefon zawsze był narzędziem, przynajmniej powinien nim być - teraz "narzędzie" to BARDZO złe słowo.

    OdpowiedzUsuń