Macha mi często przed twarzą sukienkami. Spodniami. Bluzkami. Mówi gdzie sobie kupiła. Pokazuje na chwilę z przodu, a potem z tyłu. W tle krzyczy Hyper, czasem jeszcze Cartoon Network. Lub odgłosy walki w Warcraft. Uprzejmość nabyta z wychowaniem nie pozwala mi na zupełną ignorancję, ale pustka umożliwia tylko znaczące zamknięcie i otwarcie oczu. Czasem wydobywam z siebie kiwnięcie głową. Wow... Ale potem dalej patrzę na NIC. Gdybym nie miał świadomości, że to niestosowne, zacząłbym kołysać się miarowo - jak przy chorobie sierocej.
sobota, 2 sierpnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czasem pobujac się tak w przód i w tył pomaga . Apogeum osiąga się wtedy gdy włożysz palec do buzi .
OdpowiedzUsuńMyślałam, że mężczyźni lubią takie przedstawienia.
OdpowiedzUsuńMiędzy rozbieranym , a machanym jest różnica. Co za przyjemnośc jakby mi facet machał gatkami przed nosem:)dpy
OdpowiedzUsuńCichoSza - palec w buzi miałby związek z matką. Ani nie tęsknię za nią ani nie potrzebuję drugiej :)
OdpowiedzUsuńBlp - dokładnie tak jak poniżej. Facet wybierze "pokaż z czego się rozbierzesz" a nie "pokaż co na siebie włożysz" :) Chodź przyznaję, że przy miłości oba przypadki mogą zadziałać. Sprawdzałem kiedyś.
Xres, nie porównuj, zawsze z zoną wyjdzie na niekorzyść, wiesz że w tę druga stronę działa zwyczajna idealizacja.A tu przeżyty razem czas, który zabiera świeżość.
OdpowiedzUsuńAnonim - "zawsze z zoną wyjdzie na niekorzyść" - NIEPRAWDA!!!
OdpowiedzUsuńależ chłodem powiało... smutna ta szara rzeczywistość... rzeczywistość podkreślam...
OdpowiedzUsuńCieszę się, że tak myślisz:)Może jednak wszystko sie da posklejać.
OdpowiedzUsuńCzy tak to jest skonstruowane, że doprowadzamy siebie do takich stanów. Z bajek dawno wyrosłam, ale przerażającym jest popadanie w życie przypominające koszmar.
OdpowiedzUsuńNa jednym z blogów autor w wymianie komentarzy ze mną podsunął pewną teorię. Mniej więcej o przesłaniu, że nasze życia są karą bądź nagrodą, za te poprzednie. Jakoś nie dostrzegając szczęścia wokół nasuwa się wniosek - że jakże źli wszyscy musieliśmy być...
MOjra to nie tak że wszyscy jesteśmy grzesznikami i dlatego mamy jeszcze jedną szansę .
OdpowiedzUsuńPowtarzamy swoje przyjścia dlatego aby osiągnąc tą ową czystośc i naprawic powielane błędy.
A czasem odkupic grzechy.
Im większe oświecenie tym pewnik , że już się nie spotkamy:))))
Ja byłam za pewne mężczyzną , który porzucał kobiety.
Albo kasanową .
To nie koszmar:) To codzienność. Trzeba poszukać w sobie radości, zaszczepić ją raz jeszcze tej drugiej osobie, odnaleźć radość bycia ze sobą, jak na początku, a nie wpatrywać się w okna, które za parę dni staną sie znów codziennością.
OdpowiedzUsuńTo że nie wszyscy jesteśmy gzreszni - to mam wielką nadzieję ;) Nawet udaje mi się w to uwierzyć ;)Póki co próbuję wymyślić postać z poprzedniego życia dla siebie i nie znajduję. Może jestem tu pierwszy raz? ;P
OdpowiedzUsuńA co do szukania radości i zaszczepiania jej w drugiej osobie to piękne słowa i faktycznie skuteczna rada. Jednak niezwykle trudna sztuka.
Sztuka bywa zwykle trudna:)Dla wybrańców.
OdpowiedzUsuńAnonim - rada dobra. Nawet wpadłem kiedyś na ten pomysł... :) Ale nie wytrzymałem długo z tymi próbami. Może słabość charakteru, może za dużo pamiętam. Teraz myślę o tym, że po prostu nie wybaczam niektórych rzeczy. I już.
OdpowiedzUsuńMojra/CichoSza - w poprzednim życiu byłem gołębiem. Srałem po parapetach i na ludzkie głowy. A teraz oni się wszyscy za to mszczą. Ale może był ktoś kto lubił gołębie i słuchał mnie zamiast przeganiać spod swojego okna. Teraz mam wrażenie że był.
No to w takim razie wyłaz z tej klatki, byle nie do nowej:)
OdpowiedzUsuńXres z tym sraniem .Czasem to przypadek , a czasem czysta złośliwość.Zawsze w życiu pojawia się ta dobra osobowość .Czasem niezauważona , a czasem rozdeptana.
OdpowiedzUsuńJa pewnie byłam szowinistą.
Albo byłam wredną suką i zdradzałam i męża i porzuciłam dzieci .
Albo albo odkupiłam i czekam na czystość.
Ogólnie rzecz biorąc jakie by to nie były gówna zawsze jest coś dalej.
Miło usłyszeć że idealizujesz. To takie... świeże, romantyczne i na swój sposób słodko naiwne i głupie.
OdpowiedzUsuńZawsze sie idealizuje. Bo to nieodłączna część związku dwojga ludzi. Ta najpierwsza. Czasami nawet wyprzedzająca zbliżenie.
To nic złego- to bodaj najprzyjemniejsza część zakochania jak mi się wydaje.
Któż po cichu nie idealizował swego obecnego/przyszłego/niedoszłego/byłego patrnera?
Ważne by się nie zapędzić, nie byc ślepym w tej idealizacji...
Miłość to jest w gruncie rzeczy takie idealizowanie.
Czasem tylko na początku.
Czasem zawsze.
(komentarz do wypowiedzi anonimowego/ej)
Wiesz - niejeden facet byłby zadowolony gdyby kobieta mu tak machała sukienkami czy spodniami:)
OdpowiedzUsuńzdecydowanie lepiej zrzucać niż zakładać tym bardziej machać ;)
OdpowiedzUsuńtak zatrzymam sie na chwilkę przy tym bujaniu heh mogę z tobą chwileczkę :)
Takie machanie przed oczyma swojego mężczyzny to tez urocze, taki wyraz zaufania co do gustu, takie codzienne życie bez fajerwerków:)
OdpowiedzUsuńJasne- w normalnym związku- to jak najbardziej urocze.
OdpowiedzUsuńA co to jest nienormalny?A normalny?nienormalny,anormalny,normalny, norma,uzus...:):):)Względność.Relatywizm.Nie wszystko się daje ogarnąć przez strzępy słów.Czasem słowa mamią.Słowa, słowa, słowa jak u Szekspira.Strzały z jednej strony.
OdpowiedzUsuńOj niejedna by chciała tak pomachać szmatkami przed xresem:)
Ew. rzucić cytatem z Szekspira ;)
OdpowiedzUsuńO tak, to już czysta perwersja,mniam;)
OdpowiedzUsuńRopucha - dziękuję za propozycję bujania. Właśnie sobie to wyobrażam... Zabawny widok :))))
OdpowiedzUsuńAnonim/Cal - naprawdę kiedyś to lubiłem - miałem wrażenie że ktoś liczy się z moim zdaniem. No i znam parę cytatów. Mój ulubiony: "my mistress' eyes are nothing like the sun"
lepsze dramaty:)sonety zbyt ckliwe:)
OdpowiedzUsuńHeh - wiedziałaś że to sonet...
OdpowiedzUsuńnie czytaj tych bzdetów:)życie to krew pot mleko i łzy, biologia:)
OdpowiedzUsuńale z ciebie xres fajny facet:)nie dziwię sie że blogerek tu tłum:)
OdpowiedzUsuńTak szczerze mówiąc - Szekspir to nie wybór - przymus z czasów studiów :) Ale i on znał parę prawd życiowych - zapewniam!
OdpowiedzUsuńmiałeś wrażenie? to mylace może byc. mieć wrażenie to jak byc trochę w ciąży. be, or not to be. wiedzieć, albo nie.
OdpowiedzUsuńBy
humanistyczne studia??
OdpowiedzUsuńcoś wspaniałego wśród natłoku ekonomistów -ek:)
OdpowiedzUsuńekonomistek humanistek:)
OdpowiedzUsuń"Słabości, twe imię kobieta!"- a to skąd? pytanie do wielbicieli/ek Szekspira ;)
OdpowiedzUsuńMoją słabością jest jak łysy w beton .Wciąż waląc głową .
OdpowiedzUsuńTo tak na marginesie.
Dzień dobry.Odpisałam.
A nie szkoda główki?
OdpowiedzUsuń"Słabości, twe imię kobieta!"- a potem "parę latek" po tym "Kobieto,puchu marny...".Cycki pomieszały w głowach tym literatom;)
OdpowiedzUsuńCycki ZAWSZE mieszają w głowach. Zawsze. Po to są ;)
OdpowiedzUsuńCal jak pusta?:)
OdpowiedzUsuńcicho sza
To tym bardziej szkoda. Pusta głowa to luksus na który nie każdy może sobie pozwolić. Szanuj ;)
OdpowiedzUsuńNo chyba kolebanie się w przód i w tył skończyło swój etap?
OdpowiedzUsuńInaczej skończy się wymiocinami.
Pozdrawiam .
cicho
CichoSza - nawet zdążyłem zwymiotować.
OdpowiedzUsuńCzy czterdzieści parę komentarzy nie jest wystarczającą zachętą do napisania kolejnego posta? :)
OdpowiedzUsuńAle od bujania czy z innej przyczyny?
OdpowiedzUsuńZ innej.
OdpowiedzUsuńWolałam usłyszeć potwierdzenie pierwszej opcji.
OdpowiedzUsuń