sobota, 2 sierpnia 2008

Choroba sieroca

Macha mi często przed twarzą sukienkami. Spodniami. Bluzkami. Mówi gdzie sobie kupiła. Pokazuje na chwilę z przodu, a potem z tyłu. W tle krzyczy Hyper, czasem jeszcze Cartoon Network. Lub odgłosy walki w Warcraft. Uprzejmość nabyta z wychowaniem nie pozwala mi na zupełną ignorancję, ale pustka umożliwia tylko znaczące zamknięcie i otwarcie oczu. Czasem wydobywam z siebie kiwnięcie głową. Wow... Ale potem dalej patrzę na NIC. Gdybym nie miał świadomości, że to niestosowne, zacząłbym kołysać się miarowo - jak przy chorobie sierocej.

47 komentarzy:

  1. Czasem pobujac się tak w przód i w tył pomaga . Apogeum osiąga się wtedy gdy włożysz palec do buzi .

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślałam, że mężczyźni lubią takie przedstawienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Między rozbieranym , a machanym jest różnica. Co za przyjemnośc jakby mi facet machał gatkami przed nosem:)dpy

    OdpowiedzUsuń
  4. CichoSza - palec w buzi miałby związek z matką. Ani nie tęsknię za nią ani nie potrzebuję drugiej :)
    Blp - dokładnie tak jak poniżej. Facet wybierze "pokaż z czego się rozbierzesz" a nie "pokaż co na siebie włożysz" :) Chodź przyznaję, że przy miłości oba przypadki mogą zadziałać. Sprawdzałem kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Xres, nie porównuj, zawsze z zoną wyjdzie na niekorzyść, wiesz że w tę druga stronę działa zwyczajna idealizacja.A tu przeżyty razem czas, który zabiera świeżość.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonim - "zawsze z zoną wyjdzie na niekorzyść" - NIEPRAWDA!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. ależ chłodem powiało... smutna ta szara rzeczywistość... rzeczywistość podkreślam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że tak myślisz:)Może jednak wszystko sie da posklejać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy tak to jest skonstruowane, że doprowadzamy siebie do takich stanów. Z bajek dawno wyrosłam, ale przerażającym jest popadanie w życie przypominające koszmar.

    Na jednym z blogów autor w wymianie komentarzy ze mną podsunął pewną teorię. Mniej więcej o przesłaniu, że nasze życia są karą bądź nagrodą, za te poprzednie. Jakoś nie dostrzegając szczęścia wokół nasuwa się wniosek - że jakże źli wszyscy musieliśmy być...

    OdpowiedzUsuń
  10. MOjra to nie tak że wszyscy jesteśmy grzesznikami i dlatego mamy jeszcze jedną szansę .

    Powtarzamy swoje przyjścia dlatego aby osiągnąc tą ową czystośc i naprawic powielane błędy.
    A czasem odkupic grzechy.
    Im większe oświecenie tym pewnik , że już się nie spotkamy:))))
    Ja byłam za pewne mężczyzną , który porzucał kobiety.
    Albo kasanową .

    OdpowiedzUsuń
  11. To nie koszmar:) To codzienność. Trzeba poszukać w sobie radości, zaszczepić ją raz jeszcze tej drugiej osobie, odnaleźć radość bycia ze sobą, jak na początku, a nie wpatrywać się w okna, które za parę dni staną sie znów codziennością.

    OdpowiedzUsuń
  12. To że nie wszyscy jesteśmy gzreszni - to mam wielką nadzieję ;) Nawet udaje mi się w to uwierzyć ;)Póki co próbuję wymyślić postać z poprzedniego życia dla siebie i nie znajduję. Może jestem tu pierwszy raz? ;P

    A co do szukania radości i zaszczepiania jej w drugiej osobie to piękne słowa i faktycznie skuteczna rada. Jednak niezwykle trudna sztuka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Sztuka bywa zwykle trudna:)Dla wybrańców.

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonim - rada dobra. Nawet wpadłem kiedyś na ten pomysł... :) Ale nie wytrzymałem długo z tymi próbami. Może słabość charakteru, może za dużo pamiętam. Teraz myślę o tym, że po prostu nie wybaczam niektórych rzeczy. I już.
    Mojra/CichoSza - w poprzednim życiu byłem gołębiem. Srałem po parapetach i na ludzkie głowy. A teraz oni się wszyscy za to mszczą. Ale może był ktoś kto lubił gołębie i słuchał mnie zamiast przeganiać spod swojego okna. Teraz mam wrażenie że był.

    OdpowiedzUsuń
  15. No to w takim razie wyłaz z tej klatki, byle nie do nowej:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Xres z tym sraniem .Czasem to przypadek , a czasem czysta złośliwość.Zawsze w życiu pojawia się ta dobra osobowość .Czasem niezauważona , a czasem rozdeptana.
    Ja pewnie byłam szowinistą.
    Albo byłam wredną suką i zdradzałam i męża i porzuciłam dzieci .
    Albo albo odkupiłam i czekam na czystość.
    Ogólnie rzecz biorąc jakie by to nie były gówna zawsze jest coś dalej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Miło usłyszeć że idealizujesz. To takie... świeże, romantyczne i na swój sposób słodko naiwne i głupie.
    Zawsze sie idealizuje. Bo to nieodłączna część związku dwojga ludzi. Ta najpierwsza. Czasami nawet wyprzedzająca zbliżenie.
    To nic złego- to bodaj najprzyjemniejsza część zakochania jak mi się wydaje.
    Któż po cichu nie idealizował swego obecnego/przyszłego/niedoszłego/byłego patrnera?
    Ważne by się nie zapędzić, nie byc ślepym w tej idealizacji...
    Miłość to jest w gruncie rzeczy takie idealizowanie.
    Czasem tylko na początku.
    Czasem zawsze.
    (komentarz do wypowiedzi anonimowego/ej)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiesz - niejeden facet byłby zadowolony gdyby kobieta mu tak machała sukienkami czy spodniami:)

    OdpowiedzUsuń
  19. zdecydowanie lepiej zrzucać niż zakładać tym bardziej machać ;)
    tak zatrzymam sie na chwilkę przy tym bujaniu heh mogę z tobą chwileczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Takie machanie przed oczyma swojego mężczyzny to tez urocze, taki wyraz zaufania co do gustu, takie codzienne życie bez fajerwerków:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jasne- w normalnym związku- to jak najbardziej urocze.

    OdpowiedzUsuń
  22. A co to jest nienormalny?A normalny?nienormalny,anormalny,normalny, norma,uzus...:):):)Względność.Relatywizm.Nie wszystko się daje ogarnąć przez strzępy słów.Czasem słowa mamią.Słowa, słowa, słowa jak u Szekspira.Strzały z jednej strony.
    Oj niejedna by chciała tak pomachać szmatkami przed xresem:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ew. rzucić cytatem z Szekspira ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. O tak, to już czysta perwersja,mniam;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ropucha - dziękuję za propozycję bujania. Właśnie sobie to wyobrażam... Zabawny widok :))))
    Anonim/Cal - naprawdę kiedyś to lubiłem - miałem wrażenie że ktoś liczy się z moim zdaniem. No i znam parę cytatów. Mój ulubiony: "my mistress' eyes are nothing like the sun"

    OdpowiedzUsuń
  26. lepsze dramaty:)sonety zbyt ckliwe:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Heh - wiedziałaś że to sonet...

    OdpowiedzUsuń
  28. nie czytaj tych bzdetów:)życie to krew pot mleko i łzy, biologia:)

    OdpowiedzUsuń
  29. ale z ciebie xres fajny facet:)nie dziwię sie że blogerek tu tłum:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak szczerze mówiąc - Szekspir to nie wybór - przymus z czasów studiów :) Ale i on znał parę prawd życiowych - zapewniam!

    OdpowiedzUsuń
  31. miałeś wrażenie? to mylace może byc. mieć wrażenie to jak byc trochę w ciąży. be, or not to be. wiedzieć, albo nie.
    By

    OdpowiedzUsuń
  32. humanistyczne studia??

    OdpowiedzUsuń
  33. coś wspaniałego wśród natłoku ekonomistów -ek:)

    OdpowiedzUsuń
  34. ekonomistek humanistek:)

    OdpowiedzUsuń
  35. "Słabości, twe imię kobieta!"- a to skąd? pytanie do wielbicieli/ek Szekspira ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Moją słabością jest jak łysy w beton .Wciąż waląc głową .
    To tak na marginesie.
    Dzień dobry.Odpisałam.

    OdpowiedzUsuń
  37. "Słabości, twe imię kobieta!"- a potem "parę latek" po tym "Kobieto,puchu marny...".Cycki pomieszały w głowach tym literatom;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Cycki ZAWSZE mieszają w głowach. Zawsze. Po to są ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Cal jak pusta?:)

    cicho sza

    OdpowiedzUsuń
  40. To tym bardziej szkoda. Pusta głowa to luksus na który nie każdy może sobie pozwolić. Szanuj ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. No chyba kolebanie się w przód i w tył skończyło swój etap?
    Inaczej skończy się wymiocinami.
    Pozdrawiam .

    cicho

    OdpowiedzUsuń
  42. CichoSza - nawet zdążyłem zwymiotować.

    OdpowiedzUsuń
  43. Czy czterdzieści parę komentarzy nie jest wystarczającą zachętą do napisania kolejnego posta? :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ale od bujania czy z innej przyczyny?

    OdpowiedzUsuń
  45. Wolałam usłyszeć potwierdzenie pierwszej opcji.

    OdpowiedzUsuń