Skrzętnie pozbierałem pojedyncze długie włosy z przedniego siedzenia samochodu. Obejrzałem dokładnie fotel nim wysiadłem. Włosy zamknąłem w dłoni i wyrzuciłem nim wszedłem do domu. Potem w łazience wąchałem własny sweter przymykając oczy. Żeby potem spryskać go dezodorantem przed wrzuceniem do kosza na rzeczy przeznaczone do prania.
Kiedy już leżałem w łóżku, przeliczałem odległość w minutach. I myślałem o piersiach nagiej dziewczyny. Wtulonej we mnie ze łzami w oczach.
środa, 17 września 2008
...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zacierasz ślady. Mężczyźni ...
OdpowiedzUsuńMimo wszystko to był miły poranek. Ale musi zostać tylko w pamięci.
OdpowiedzUsuńdzien dobry:) nieśmiało pukam do drzwi i heheh fakt zacierasz ślady ale kobieta i tak sie domyśli one zawsze sie domyślają tylko czasem udają nie chce widzieć :)mimo wszytsko to twoje słowa żałujesz czegoś kogoś? bo jakoś tak to zabrzmiało..:)oj ten dreszczyk emocji te świeże polowanie poczuć poznać posiąść ..hmm zazdroszczę
OdpowiedzUsuńSkąd łzy...?
OdpowiedzUsuńRopucha - czasem się wie, a czasem tylko domyśla, masz rację. To skomplikowane - relacje między ludźmi zawsze są skomplikowane i to pewnie zwykle dlatego że sami je komplikujemy. To nie polowanie :)
OdpowiedzUsuńCałość może mieć gorzki wydźwięk nie dlatego że czegoś żałuję tylko... wydałem się samemu sobie strasznie żałosny wybierając włosy z siedzenia.
Ann_ - nie powinienem odpowiadać. Powiedzmy, że to ten... ostatek przyzwoitości, który jest jeszcze we mnie.
Standardowe zachowanie.Żeby zona się nie dowiedziała. Niesmak.Może posiadaczka owych włosów tego nie przeczyta, bo można się załamać.
OdpowiedzUsuńAnonim - jestem standardowy.
OdpowiedzUsuńmówiąc o polowaniu bardziej miałam na myśli swoje zachowanie niż Twoje":)
OdpowiedzUsuńja na razie nie mam czego żałować hmm może już niebawem będę ale teraz heh czekam :)to trochę jak pierwszy raz w moim wypadku hmmm nawet więcej niż trochę
Rozumiem. Przeczytałem u Ciebie. Życzę miłego spotkania i długiej rozmowy :)
OdpowiedzUsuńPomimo łez ona będzie często wracać myślami do tamtej chwili, a któregoś dnia zapomni o płaczu i wtedy dopiero ciężkim się stanie to wspomnienie.
OdpowiedzUsuńPomijając smutek tego postu jednocześnie urzekł mnie, jest taki...ciepły...
OdpowiedzUsuńwiesz rozmów to ja na razie mam powyżej uszu teraz trzeba mi bardziej namacalnej formy kontaktu..nie dziękuje bo zapeszę..to jeszcze nic pewnego jednak...buuuu paraliżuje mnie strach :)
OdpowiedzUsuńCzyli miło,a jednak coś boli...czemu nie może być tylko miło?
OdpowiedzUsuńa ja pamiętam jak ukrywając się rozłożyłam bukiet róż na części pierwsze wieczorem .. do koszyka .. do dziś istnieją ...płatki
OdpowiedzUsuń"Ostatek przyzwoitości" jako ten listek figowy...
OdpowiedzUsuńZałożyłam, że łzy spełnienia :)
Pamietam te wieczory ... mialam sie tylko wygadac przyjacielowi do ramienia. Kileiszek wina i papieros wypalony za papierosem. Klopoty nagle stawaly sie lzejsze i znikaly a ja zasypialam wtulona w jego ramiona. Nie nie mowie o seksie. To takie wpoldzielenie klopotow. Rano i tak przy sniadaniu bylo tak jakby tej nocy nie bylo, a po latach nie pamietam nawet jakie mialam klopoty a on nazwal to "chwilowa utrata wlasnej moralnosci" ...
OdpowiedzUsuńT@