Cały dzień miałem w tle kawałek DeepForest, Marta's Song:
Znalazłem z ciekawości tekst i tło tego utworu. To po węgiersku.
Három mérő piros szalag ej de nem ér...
Istenem, istenem
Vajon mi lelt engem?
Három mérő piros szalag
ej de nem ér körül engem...
Istenem, istenem
Vajon mi lelt engem?
Nekem is van egy bánat
Vajon mi lelt?
Három mérő... Három mérő...
Istenem, istenem
Vajon mi lelt engem?
Három mérô piros szalag
ej de nem ér körül
Három mérő... Három mérő...
Nekem is van egy bánatom...
Vajon mi lelt engem?
Nekem is van egy bánatom...
Vajon mi lelt engem?
Nekem is van egy bánatom...
Vajon mi lelt engem?
Trzy miarki czerwonej wstążki to dla mnie za mało...
Boże mój, Boże - co się ze mną stało?
Trzy miarki czerwonej wstążki
To dla mnie za mało
Boże mój, Boże - co się ze mną stało?
Jest we mnie tyle smutku...
Co się ze mną stało?
Trzy miarki... trzy miarki...
Boże mój, Boże - co się ze mną stało?
Trzy miarki czerwonej wstążki
Nie wystarczy by się przepasać
Trzy miarki... trzy miarki...
Jest we mnie tyle smutku...
Co się ze mną stało?
Jest we mnie tyle smutku...
Co się ze mną stało?
Jest we mnie tyle smutku...
Co się ze mną stało?
To ludowa piosenka śpiewana przez młodą dziewczynę. Nie może się przepasać tradycyjną czerwoną wstążką bo już nie wystarczają jej trzy miarki - a powinny - wg tradycji wstążka ma określoną dla młodej dziewczyny długość. Jedna miarka to długość odpowiednia dla opasania się wokół bioder jeden raz. Więc oznacza to, że "coś" jest z nią nie tak, jeśli nie może tego zrobić trzy razy. Będzie w niej niepokój i smutek, będzie się ukrywać, dopóki ktoś ze starszych nie wyjaśni jej, że jest w ciąży.
W międzyczasie sąsiad blogowy zamieścił wiersz o miłości - bezkompromisowy i pełen prawdy bez owijania w "bawełnę" słów. Nie tak daleko od Marta's Song. Poruszył mnie, bardzo. Prawda, o której się nie "rozprawia", zawsze mnie porusza. Prawda, której nikt nie chce widzieć, bo się boi bycia uznanym za szowinistę, za człowieka bez "głębszych uczuć".
Miłość
Tylko rób tak żeby nie było dziecka
Tylko rób tak żeby nie było dziecka
To nieistniejące niemowlę
jest oczkiem w głowie naszej miłości
kupujemy mu wyprawki w aptekach
i w sklepikach z tytoniem
tudzież pocztówkami z perspektywą na góry i jeziora
w ogóle dbamy o niego bardziej niż jakby istniało
ale mimo to
...aaa
płacze nam ciągle i histeryzuje
wtedy trzeba mu opowiedzieć historyjkę
o precyzyjnych szczypcach
których dotknięcie nic nie boli
i nie zostawia śladu
wtedy się uspokaja
nie na długo
niestety.
Tak płaczą dzieci jeszcze zanim się narodzą. A chciałoby się, żeby zamilkły chociaż na chwilę. Proszę... Chociaż na chwilę... Na króciutką chwilę, żebyśmy mogli powiedzieć coś ważnego i nie byli zagłuszeni przez ich zawodzenie. Każdy słyszał kiedyś taki płacz. Lub usłyszy. Jeśli nie - jest szczęśliwy.
Pamiętam taki dzień kilkanaście lat temu. Kiedy ta nieszczęsna wstążka przestała wystarczać. Kiedy test płytkowy był jednoznaczny. Jeszcze zanim powiedzieliśmy "kocham cię". Szybko i bez zastanowienia podjęliśmy decyzję o naszym życiu. Po "męsku". Oboje. A teraz jestem tutaj i o tym piszę. Nie marudzę i nie żalę się - ukształtowało mnie to na człowieka, którym jestem i nie mam poczucia straty. Jestem zadowolony z tego, kim się stałem. Ale jakoś "boję się", że zacznę kupować "wyprawki", bo choć nigdy dotąd tego nie robiłem, to taką mam ochotę poświęcić się komuś innemu. Potrzebuję tego. Przyznaję się. Chcę, żeby ktoś mnie potrzebował. Spełniam się w byciu komuś potrzebnym. Oddam za to wszystko. Tylko mnie kochaj - zrobię dla Ciebie wszystko. Tylko mnie kochaj.
czwartek, 22 maja 2008
Istenem
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
och XRES ... kiedy ta nasza utopia się skończy , jesteśmy ludźmi którzy szukają czegoś czego nie potrafią dosięgnąć i dostać ... i gdybyś nawet chciał nie otrzymasz spełnienia zawesze będziesz czuł ten głód...
OdpowiedzUsuńmiłego pt.
oj chyba nie jesteście w tym sami:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
heh - ty też..?
OdpowiedzUsuńja????
OdpowiedzUsuńniooo tak,ale szaaa:)))