sobota, 5 lipca 2008

Tylko chwilę

Park w obcym mieście.
13.40
Nie rozglądam się, bo i tak pewnie nie przyjdzie - niby po co? Przecież nawet nie będę mógł podejść. Kurwa. Zapomnijmy o tym.
sms: Spójrz w tył
Odwracam się niby mimochodem. Idzie... Tylko chwila. Skręca i odchodzi.
Piszę: Ślicznie wyglądasz
Patrzę cały czas. Odprowadzam wzrokiem.
Ktoś coś mówi, ale nie rozumiem.
Odprowadzam wzrokiem, aż znika.
Aż nie widać już nic - tylko to:

Nie wiem po co dalej patrzę. I tak nic już tam nie ma.
Robię zdjęcie. Nie mam pojęcia po jaką cholerę.

47 komentarzy:

  1. zdjęcia robi sie chyba na pamiątkę a ty właśnie utrwaliłeś cos tak nienamacalnego i nieuchwytnego..:):)
    wychodzi z ciebie coś z romantyka czy tylko mi sie wydaje:)
    ślicznie co....

    OdpowiedzUsuń
  2. Umierałam za rogiem kiedy robiłes to zdjęcie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Łauuu, fajne spotkanie,jak bardzo podniecające:)Czemu jednak nie zamieniliście słówka?
    MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym jest "ładunek chwili", którego nie chcę się pozbyć. Patrzysz na zdjęcie i widzisz kogoś, kto tam jest cały czas. I nikt inny go nie widzi. Za rogiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. >>cal, xres
    graliście w podchody? :)
    a szkoda, trzeba było o krok dalej - czyli bliżej. podac sobie ręce na dzień dobry.
    by

    OdpowiedzUsuń
  6. Marta - "brzmisz" jakbym powinien był ją przedstawić tym, co byli ze mną... A potem zostało tylko "podniecenie".
    By - jeśli już gra, to gra w chowanego :) Zasady gry określono wcześniej - można podawać sobie ręce, ale tylko, gdy nikt nie widzi. I nie słyszy.

    OdpowiedzUsuń
  7. no chyba ze tak. chyba,że nie byliście sami. to "w chowanego" zroumiałe.
    by

    OdpowiedzUsuń
  8. A to przepraszam,nie wiedziałm,że byłeś jeszcze z kimś:) MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  9. zabawa w chowanego, fajnie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak.... myślę że nawet bardzo fajnie. Sprzeciwiając się pukającemu w tył głowy Zdrowemu Rozsądkowi pojechałam do tego pieprzonego parku. Pojechałam nie myśląc, po raz pierwszy od wieków dałam sobie formalny rozwód z zahamowaniami i asekuranctwem. Pojechałam "bo tak".
    Pojechałam zabawić się chyba w największą perwersję w moim życiu.
    Bolało.
    Opłaciło się.

    OdpowiedzUsuń
  11. no cóż .... jak ktoś oglądał film z pitem jak grał śmierć to jest tam taka scenka jak też patrzy ogląda się i patrzy ... za kobietą poznaną w barze ..... ale oglądają się za siebie w innym czasie ich wzrok się nie spotyka ...
    kobieta znika za zakrętem ... on ....
    wchodzi na pasy i.........


    wali w niego auto ....
    (i tu uczesana śmiała się do łez w kinie , wiem wiem nie wypadało ale się nie mogłam powstrzymać)

    perwery kochane cmokasy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. tak się czasem bawimy w cos co równoczesnie boli i sprawia przyjemność. masochizm taki.
    by

    OdpowiedzUsuń
  13. Cal - ale czemu nie spotkaliście się tak by móc zamienić z sobą słówko?

    OdpowiedzUsuń
  14. MartiQa powyżej:)

    OdpowiedzUsuń
  15. MartiQa- nie było mozliwości ostatnim razem. On był otoczony rodziną, a ja nawet bałam się dłuższego spojrzenia- nie chciałam zwracać powszechnej uwagi, chciałam, żeby to ON mnie zobaczył (z perwersyjnych przyczyn opisanych wyżej ;) ) Ale były takie momenty (mało!) w których wymieniliśmy nawet kilka złożonych zdań i nie tylko ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozumiem.Bywa tak,ale trzeba się odważyć, może kiedyś?
    MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  17. cal, uważaj, vide Martiqa

    OdpowiedzUsuń
  18. Podszyte tajemniczością. Krótkie spojrzenia i na koniec zdjęcie. Dobra sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  19. że co ? anonimowy?
    MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  20. no że zostaną tylko sny

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale dlaczego mają zostać "tylko sny"? Dlatego, że zazwyczaj tak bywa czy że u Ciebie być może tak było?
    Nie neguj czegoś o czym być może myslisz, że się nie powiedzie. Ja liczę na to, że zostanie coś więcej niż sny a gdybym słuchała ostrzeżeń typu "uważaj" nie miałabym NAWET snów.
    Czasami jest jeszcze gorzej nie mieć nawet snów...

    OdpowiedzUsuń
  22. cal - czemu się tak zdenrowałaś?Anonimowy tylko napomknął cosik słówkiem.....
    MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  23. Dlaczego zaraz zdenerwowałam? To była odpowiedź bez ukrytego "nerwu"
    Co z tego, że bardziej rozbudowana niż "słówko"- ja nie umiem jednym słowem.
    A jeśli ktos mi mówi "uważaj" nie znając mnie- nie mogę nie zareagować.
    Odnoszę wrażenie, że odpowiadając inaczej niż jednozdaniowo wyglądam na zdenerwowaną- to już drugi przypadek.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie to nie chodzi o to,że napisałaś więcej niż jednym zdaniem,bez przesaday.Ale czuć było w Twoich słowach jakąś złośliwość...ale może źle Cie odebrałam.Nie ma co tego dalej rozdrapywać:)Pozdrawiam:)MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem: niemiła, nerwowa i złośliwa. Nigdzie się jeszcze tyle nie dowiedziałam o sobie co na tym blogu :)
    Warto zaglądać i pisać- z tego wniosek.

    OdpowiedzUsuń
  26. eeee tam nikt tak nie twierdzi,ja tylko tak określiłam Twój stosunek w tym jednym komentarzu,nic poza tym,nie znam Cię przecież!
    MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja Ciebie też nie- i to jest właśnie powód dlaczego nie określam Twojego charakteru po jednym czy dwóch komentarzach.

    Mnie się nie da tak łatwo określić :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie określałam Twego charkteru Cal.
    Zapytałam Tylko dlaczego się zdenerwowałaś na ten koment.i z tego wywiązła sie burza następnych koment.
    Milknę ,bo widzę ,że nie wygram....
    Pozdrawiam:) MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  29. Jezu.... osłabiasz mnie.
    Może przeczytaj sobie jeszcze raz te komentarze. Czy nie powiedziałaś że wyglądam na złośliwą? Czy nie powiedziałaś pochopnie, że się zdenerwowałam nie wiem- naprawdę nie wiem po czym to wnioskując?
    Jeśli to nie jest określanie czyjegoś charakteru na podstawie (nawet nie przeze mnie podanych tylko przez Ciebie błędnie wywnioskowanych) skrawkowych informacji- to ja już nie wiem o co Ci chodziło.
    Nie- to ja czuję że nie wygram z Twoim tokiem myślenia póki nie przyznam Ci racji.
    Jeśli się mnie nie czepiasz to skąd się wzięły te wszystkie przypuszczenia co do stanu mojego zdenerwowania bądź nie?
    Skąd to przypuszczenie o złośliwości? Gdzie Ty to wyczytałaś?
    Ja Ci próbowałam wytłumaczyć, wyjaśnić o co mi chodzi, ale widzę ze sobie tak mogę pisać w nieskończoność a jedyne co uzyskam to kolejne przypuszczenia co do paskudności mojego charakteru.
    Ewentualnie napiszesz że milkniesz bo ta Cal jest taka paskudna i z byle czego się unosi.
    Słuchaj- czytałam Twojego bloga- jesteś w jakiejś uczuciowej rozterce i łudzisz się że facet, który najprawdopodobniej nie chce mieć już z Tobą wiele wspólnego jeszcze do Ciebie wróci.
    Możliwe, że życzysz mi tego samego. Możliwe, że jeśli Tobie się nie udało- uważasz że masz prawo ostrzegać innych.
    Zła droga.

    OdpowiedzUsuń
  30. o mój boziu......

    MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  31. oj baby, hehe. Bez ironii stwierdzam że jest 1:1.
    :D

    OdpowiedzUsuń
  32. cal słoneczko .... zmarszczki Ci się zrobią na pupie:)))))))

    cmokasy ........ech uda się nie uda .. a po co od razau snuć przypuszczenia .. najfajniej jest wtedy gdy nie trawi się nadziei a coś isnieje mimo wszystko:)))))


    uczesana

    OdpowiedzUsuń
  33. "najfajniej jest wtedy gdy nie trawi się nadziei a coś isnieje mimo wszystko:))))) uczesana"

    Święte słowa. Pozdrawiam
    Ana

    OdpowiedzUsuń
  34. Mnie się robią zmarszczki na pupie, jestem złośliwa cyniczna i głupia a wy piszecie jednozdaniowe pierdoły, których nie umiecie inaczej skomentować niż "o boziu:. Wielozdaniowość przeraża co? Za dużo literów ;)

    Od tej pory zero tłumaczenia. Piszę co myślę nawet jak to się komuś nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dyskusja idzie w dziwnym kierunku... Nie podoba mi się.
    Marta - to nie wojna, wygranych nie będzie.
    Allpha - zmarszczek na dupie brak.
    Ana - zawsze podziwiałem twoje trzeźwe podejście - ale wszystko jest kwestią "okoliczności", tego co się ma dookoła, itd... Ale ja lubię myśleć, że determinacja i "intensywność" nas "określa". Tylko ona nas skłoni do działania.
    Wszyscy tutaj dzielimy sie na tych, których to dotyczy i na tych którzy tylko czytają. Kiedy jedni i drudzy się spotkają w jednym miejscu i zaczynają mówić - mogą się nie zrozumieć. Bo mówią o czymś innym tak naprawdę, bo nie znamy się, bo... Półsłówka czasem odbierają sens uczuciom i umniejszają "odczucia". Nie lubię tego. Nie mam siły. Przejmuję się? Tak kurwa - przejmuję się. Zawsze się przejmuję - nie dodam radosnego hahaha na końcu komentarza i nie będę udawał że traktuję ludzi "mimochodem" i jestem taki kurwa twardy gość. Może i mam chujowy dzień - pewnie i wieczór też będzie kurwa chujowy. Jak to któryś blogopisarz gdzieś określił - warto czasem wyjąć głowę z dupy.

    OdpowiedzUsuń
  36. Wydaje mi się, że niektórych trzeba jednak traktować mimochodem. Odpisać "tak", lub "nie"- bo o to im chyba chodzi.

    Moje przydługie opisy były próbą porozmawiania z Martą która mnie nie zna a ma wobec mnie jakieś przypuszczenia.
    Przeciez tak naprawdę mogłam napisac jednym słowem.
    Ale pytanie Marty było skierowane do mnie, więc pomyślałam, że nie chcę go olewać.
    W odpowiedzi ujrzałam jakże wiele mówiące "o boziu..."
    Tekst o zmarszczkach- sorry w żartobliwej konwersacji wypadłby zabawnie ale w momencie gdy próbowałam komuś coś wyjaśnić...
    Nie zastanawiacie się nad tymi swoimi komentami pisanymi między 9.00 a 10.00 w pracy? Nad tymi swoimi lekceważącymi "o boziu..."? Przecież to jest blog o żywych ludziach.
    Teraz będę traktować wszystkie komentarze tak jak na to zasługują.

    Lekceważąco i bez wgłębiania się.
    Bardzo proszę darujcie sobie że wy tylko tak i że to nic takiego i takie tam.

    OdpowiedzUsuń
  37. Poznaje się tylko to, co sie oswoi - powiedział lis.
    Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
    A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
    Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  38. Najbezpieczniejszy jest dialog:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Kiedy tak pomyślę o tym... Jak oglądam film o policjantach i terrorystach - to jak myślisz - kto jest moją ulubioną postacią?

    OdpowiedzUsuń
  40. Xres - Ja Cię bardzo przepraszam,że to na Twoim blogu prowadzimy z Cal jakąś niepotrzebną nikomu konwersację,ale przepraszam muszę jeszcze na to wszystko odpoweidzieć i wyrazić swoje zdanie.
    Cal - zapytałam tylko -grzecznie,dlaczego się zdenrowałaś.Później powiedziałam,że ok.mogłam Cię źle odebrać.NIe powiedziałam,że wyglądzasz na złośliwą.ZAPYTAŁAM TYLKO dlczego się zdenrwowałaś.A to są dwa inne określenia.Pytałam tylko i wyłącznie,nigy nie określiłam Cię złośliwą!Czepiam się? Cal naprawdę tak to nazywasz?Jeśli ktoś zadaje tylko normalne pytanie tzn ,że sie czepia??? Co do mojego bloga - to moja pryawtna sprawa.I nie powinnaś na tym blogu Xresa mówić i opowiadać o moich problemach.
    I Twoje stwierdzenie" Możliwe, że życzysz mi tego samego. Możliwe, że jeśli Tobie się nie udało- uważasz że masz prawo ostrzegać innych.
    Zła droga"
    Czy ja Cię przed czymś ostrzegałam? A tak wogóle, to raczej jestem pozytywnie nastawiona do świata i ludzi i nawet jeśli się komuś coś nie udaje to uważam ,że trzeba walczyć o siebie i swoje marzenia ,dążyć do celu.Nigdy nie życzyłbym nawet najgorszemu wrogowi(którego nie mam:) czegoś złego.A napewno nie życzyłabym nikomu nie spełnienia marzeń czy nie spełnienia w miłości.Nie wiem dlaczego mnie tak oceniasz.Raczej się zastanawiam co piszę!Moje "o boziu" nie było lekceważące.Tylko jak przeczytałam to ,co napisałaś do mnie,to poprostu ciarki przeszły mi po plecach.Właśnie Cal - to jest blog o żywych ludziach.W jakim celu ta nasza dyskusja?
    Pozdrawiam mimo wszystko ciepło i wierzę głęboko ,że to nas obie czegoś nauczy.I jeśli jeszcze będziemy komentować blog Xresa,to nie będziemy poruszać swoich prywatnych spraw.

    MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  41. Komentując to co on tutaj pisze- komentujesz również MOJĄ prywatną sprawę- chcesz czy nie- on też pisze o mnie.
    Napisałam tylko to co SAMA udostępniłaś na swoim blogu, który jest tu również w linkach. Do którego każdy może wejść i przeczytać o wiele więcej niż ja Ci tu "wytknęłam". Nadal uwżasz że to Twoja prywatna sprawa?
    Cieszę się że piszesz bardziej przemyślane zdania- to oznaka zastanowienia się nad komentarzem- jestem Ci wdzięczna.
    Co do określeń typu "złośliwa"- owszem padły w pytaniach ale jednak padły.
    Ja nikogo tak nie określam zanim go nie poznam. Nie chcę by ktoś robił coś tak nieprzemyślanego w stosunku do mnie i tyle.
    Tak, też tak myślę, że się dogadamy :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Myślę,że się dogadamy.
    I oczywiście nie mam nic do tego czy Xres pisze też tu o Tobie.Sorki,ale nie wiedziałam,że TO TY jesteś NIĄ:)
    Dlaczego odrazu piszesz"chesz czy nie" Czy myślisz,że wszyscy ludzie są ochydni i źle życzą wszystkim? Ja zapewniam Cię,że taka nie jestem.
    Moja prywatna sprawa powinna być poruszana na moim blogu a nie na Waszym,( w takim razie już Waszym)tak mi się wydaje:)Ty też chyba ciutkę pomyślałaś,bo już tak na mnie nie krzyczysz:)I uwierz mi,nawet mi przez myśl,nie przeszło by Ciebie obrazić czy życzyć czegoś złego:)

    MartiQa

    OdpowiedzUsuń
  43. ja o tej duupie dla rozładwoania sytuacji ... żeby nie było :)

    a nie piszę esejów jak nie mam zbyt wiele do powiedzenia .. miłej niedzieli ...
    milczenie wciąż pozostaje złotem
    i czasem lepiej jest mniej mówic mniej wiedziec i mniej słyszec ....

    uczesana

    Cal .. czy jestes złosliwa itd itp .. to twego juz nie wiem ....
    czasem ludzie z dziwnych powodów sobie znanych sami sobie dowalają ........
    a na ciętym języku to ja daleko nie zaszłam wręcz przeciwnie .... :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ładnie to opisujesz.
    Dziwnie bliska mi ta sytuacja.
    Albo inaczej: chciałabym, żeby u mnie też tak właśnie mogło być. Za jakiś czas. Zbawienny upływ czasu..

    nieznośna

    OdpowiedzUsuń
  45. Co do ciętego języka- nie chwalę się posiadaniem ale szczerze mówiąc- bardziej niż wrodzona grzeczność pomaga mi w życiu nabyta poprzez lata pracy "bezczelność"
    Tak- bywam złośliwa. Nie atakuję jednak bez powodu.
    Nie myslę że każdy życzy mi źle, tak samo jak nie uważam, że każda moja "uwaga" jest ukrytą złośliwością.

    I- zgadza się- czasem udaje mi się pomysleć ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń