Park w obcym mieście.
13.40
Nie rozglądam się, bo i tak pewnie nie przyjdzie - niby po co? Przecież nawet nie będę mógł podejść. Kurwa. Zapomnijmy o tym.
sms: Spójrz w tył
Odwracam się niby mimochodem. Idzie... Tylko chwila. Skręca i odchodzi.
Piszę: Ślicznie wyglądasz
Patrzę cały czas. Odprowadzam wzrokiem.
Ktoś coś mówi, ale nie rozumiem.
Odprowadzam wzrokiem, aż znika.
Aż nie widać już nic - tylko to:
Nie wiem po co dalej patrzę. I tak nic już tam nie ma.
Robię zdjęcie. Nie mam pojęcia po jaką cholerę.
sobota, 5 lipca 2008
Tylko chwilę
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
zdjęcia robi sie chyba na pamiątkę a ty właśnie utrwaliłeś cos tak nienamacalnego i nieuchwytnego..:):)
OdpowiedzUsuńwychodzi z ciebie coś z romantyka czy tylko mi sie wydaje:)
ślicznie co....
Mam wiele takich zdjęć.
OdpowiedzUsuńUmierałam za rogiem kiedy robiłes to zdjęcie...
OdpowiedzUsuńŁauuu, fajne spotkanie,jak bardzo podniecające:)Czemu jednak nie zamieniliście słówka?
OdpowiedzUsuńMartiQa
W tym jest "ładunek chwili", którego nie chcę się pozbyć. Patrzysz na zdjęcie i widzisz kogoś, kto tam jest cały czas. I nikt inny go nie widzi. Za rogiem.
OdpowiedzUsuń>>cal, xres
OdpowiedzUsuńgraliście w podchody? :)
a szkoda, trzeba było o krok dalej - czyli bliżej. podac sobie ręce na dzień dobry.
by
Marta - "brzmisz" jakbym powinien był ją przedstawić tym, co byli ze mną... A potem zostało tylko "podniecenie".
OdpowiedzUsuńBy - jeśli już gra, to gra w chowanego :) Zasady gry określono wcześniej - można podawać sobie ręce, ale tylko, gdy nikt nie widzi. I nie słyszy.
no chyba ze tak. chyba,że nie byliście sami. to "w chowanego" zroumiałe.
OdpowiedzUsuńby
A to przepraszam,nie wiedziałm,że byłeś jeszcze z kimś:) MartiQa
OdpowiedzUsuńzabawa w chowanego, fajnie?
OdpowiedzUsuńTak.... myślę że nawet bardzo fajnie. Sprzeciwiając się pukającemu w tył głowy Zdrowemu Rozsądkowi pojechałam do tego pieprzonego parku. Pojechałam nie myśląc, po raz pierwszy od wieków dałam sobie formalny rozwód z zahamowaniami i asekuranctwem. Pojechałam "bo tak".
OdpowiedzUsuńPojechałam zabawić się chyba w największą perwersję w moim życiu.
Bolało.
Opłaciło się.
no cóż .... jak ktoś oglądał film z pitem jak grał śmierć to jest tam taka scenka jak też patrzy ogląda się i patrzy ... za kobietą poznaną w barze ..... ale oglądają się za siebie w innym czasie ich wzrok się nie spotyka ...
OdpowiedzUsuńkobieta znika za zakrętem ... on ....
wchodzi na pasy i.........
wali w niego auto ....
(i tu uczesana śmiała się do łez w kinie , wiem wiem nie wypadało ale się nie mogłam powstrzymać)
perwery kochane cmokasy :)
tak się czasem bawimy w cos co równoczesnie boli i sprawia przyjemność. masochizm taki.
OdpowiedzUsuńby
Cal - ale czemu nie spotkaliście się tak by móc zamienić z sobą słówko?
OdpowiedzUsuńMartiQa powyżej:)
OdpowiedzUsuńMartiQa- nie było mozliwości ostatnim razem. On był otoczony rodziną, a ja nawet bałam się dłuższego spojrzenia- nie chciałam zwracać powszechnej uwagi, chciałam, żeby to ON mnie zobaczył (z perwersyjnych przyczyn opisanych wyżej ;) ) Ale były takie momenty (mało!) w których wymieniliśmy nawet kilka złożonych zdań i nie tylko ;)
OdpowiedzUsuńRozumiem.Bywa tak,ale trzeba się odważyć, może kiedyś?
OdpowiedzUsuńMartiQa
cal, uważaj, vide Martiqa
OdpowiedzUsuńPodszyte tajemniczością. Krótkie spojrzenia i na koniec zdjęcie. Dobra sprawa.
OdpowiedzUsuńże co ? anonimowy?
OdpowiedzUsuńMartiQa
no że zostaną tylko sny
OdpowiedzUsuńAle dlaczego mają zostać "tylko sny"? Dlatego, że zazwyczaj tak bywa czy że u Ciebie być może tak było?
OdpowiedzUsuńNie neguj czegoś o czym być może myslisz, że się nie powiedzie. Ja liczę na to, że zostanie coś więcej niż sny a gdybym słuchała ostrzeżeń typu "uważaj" nie miałabym NAWET snów.
Czasami jest jeszcze gorzej nie mieć nawet snów...
cal - czemu się tak zdenrowałaś?Anonimowy tylko napomknął cosik słówkiem.....
OdpowiedzUsuńMartiQa
Dlaczego zaraz zdenerwowałam? To była odpowiedź bez ukrytego "nerwu"
OdpowiedzUsuńCo z tego, że bardziej rozbudowana niż "słówko"- ja nie umiem jednym słowem.
A jeśli ktos mi mówi "uważaj" nie znając mnie- nie mogę nie zareagować.
Odnoszę wrażenie, że odpowiadając inaczej niż jednozdaniowo wyglądam na zdenerwowaną- to już drugi przypadek.
Nie to nie chodzi o to,że napisałaś więcej niż jednym zdaniem,bez przesaday.Ale czuć było w Twoich słowach jakąś złośliwość...ale może źle Cie odebrałam.Nie ma co tego dalej rozdrapywać:)Pozdrawiam:)MartiQa
OdpowiedzUsuńJestem: niemiła, nerwowa i złośliwa. Nigdzie się jeszcze tyle nie dowiedziałam o sobie co na tym blogu :)
OdpowiedzUsuńWarto zaglądać i pisać- z tego wniosek.
eeee tam nikt tak nie twierdzi,ja tylko tak określiłam Twój stosunek w tym jednym komentarzu,nic poza tym,nie znam Cię przecież!
OdpowiedzUsuńMartiQa
Ja Ciebie też nie- i to jest właśnie powód dlaczego nie określam Twojego charakteru po jednym czy dwóch komentarzach.
OdpowiedzUsuńMnie się nie da tak łatwo określić :)
Nie określałam Twego charkteru Cal.
OdpowiedzUsuńZapytałam Tylko dlaczego się zdenerwowałaś na ten koment.i z tego wywiązła sie burza następnych koment.
Milknę ,bo widzę ,że nie wygram....
Pozdrawiam:) MartiQa
Jezu.... osłabiasz mnie.
OdpowiedzUsuńMoże przeczytaj sobie jeszcze raz te komentarze. Czy nie powiedziałaś że wyglądam na złośliwą? Czy nie powiedziałaś pochopnie, że się zdenerwowałam nie wiem- naprawdę nie wiem po czym to wnioskując?
Jeśli to nie jest określanie czyjegoś charakteru na podstawie (nawet nie przeze mnie podanych tylko przez Ciebie błędnie wywnioskowanych) skrawkowych informacji- to ja już nie wiem o co Ci chodziło.
Nie- to ja czuję że nie wygram z Twoim tokiem myślenia póki nie przyznam Ci racji.
Jeśli się mnie nie czepiasz to skąd się wzięły te wszystkie przypuszczenia co do stanu mojego zdenerwowania bądź nie?
Skąd to przypuszczenie o złośliwości? Gdzie Ty to wyczytałaś?
Ja Ci próbowałam wytłumaczyć, wyjaśnić o co mi chodzi, ale widzę ze sobie tak mogę pisać w nieskończoność a jedyne co uzyskam to kolejne przypuszczenia co do paskudności mojego charakteru.
Ewentualnie napiszesz że milkniesz bo ta Cal jest taka paskudna i z byle czego się unosi.
Słuchaj- czytałam Twojego bloga- jesteś w jakiejś uczuciowej rozterce i łudzisz się że facet, który najprawdopodobniej nie chce mieć już z Tobą wiele wspólnego jeszcze do Ciebie wróci.
Możliwe, że życzysz mi tego samego. Możliwe, że jeśli Tobie się nie udało- uważasz że masz prawo ostrzegać innych.
Zła droga.
o mój boziu......
OdpowiedzUsuńMartiQa
oj baby, hehe. Bez ironii stwierdzam że jest 1:1.
OdpowiedzUsuń:D
cal słoneczko .... zmarszczki Ci się zrobią na pupie:)))))))
OdpowiedzUsuńcmokasy ........ech uda się nie uda .. a po co od razau snuć przypuszczenia .. najfajniej jest wtedy gdy nie trawi się nadziei a coś isnieje mimo wszystko:)))))
uczesana
"najfajniej jest wtedy gdy nie trawi się nadziei a coś isnieje mimo wszystko:))))) uczesana"
OdpowiedzUsuńŚwięte słowa. Pozdrawiam
Ana
Mnie się robią zmarszczki na pupie, jestem złośliwa cyniczna i głupia a wy piszecie jednozdaniowe pierdoły, których nie umiecie inaczej skomentować niż "o boziu:. Wielozdaniowość przeraża co? Za dużo literów ;)
OdpowiedzUsuńOd tej pory zero tłumaczenia. Piszę co myślę nawet jak to się komuś nie podoba.
Dyskusja idzie w dziwnym kierunku... Nie podoba mi się.
OdpowiedzUsuńMarta - to nie wojna, wygranych nie będzie.
Allpha - zmarszczek na dupie brak.
Ana - zawsze podziwiałem twoje trzeźwe podejście - ale wszystko jest kwestią "okoliczności", tego co się ma dookoła, itd... Ale ja lubię myśleć, że determinacja i "intensywność" nas "określa". Tylko ona nas skłoni do działania.
Wszyscy tutaj dzielimy sie na tych, których to dotyczy i na tych którzy tylko czytają. Kiedy jedni i drudzy się spotkają w jednym miejscu i zaczynają mówić - mogą się nie zrozumieć. Bo mówią o czymś innym tak naprawdę, bo nie znamy się, bo... Półsłówka czasem odbierają sens uczuciom i umniejszają "odczucia". Nie lubię tego. Nie mam siły. Przejmuję się? Tak kurwa - przejmuję się. Zawsze się przejmuję - nie dodam radosnego hahaha na końcu komentarza i nie będę udawał że traktuję ludzi "mimochodem" i jestem taki kurwa twardy gość. Może i mam chujowy dzień - pewnie i wieczór też będzie kurwa chujowy. Jak to któryś blogopisarz gdzieś określił - warto czasem wyjąć głowę z dupy.
Wydaje mi się, że niektórych trzeba jednak traktować mimochodem. Odpisać "tak", lub "nie"- bo o to im chyba chodzi.
OdpowiedzUsuńMoje przydługie opisy były próbą porozmawiania z Martą która mnie nie zna a ma wobec mnie jakieś przypuszczenia.
Przeciez tak naprawdę mogłam napisac jednym słowem.
Ale pytanie Marty było skierowane do mnie, więc pomyślałam, że nie chcę go olewać.
W odpowiedzi ujrzałam jakże wiele mówiące "o boziu..."
Tekst o zmarszczkach- sorry w żartobliwej konwersacji wypadłby zabawnie ale w momencie gdy próbowałam komuś coś wyjaśnić...
Nie zastanawiacie się nad tymi swoimi komentami pisanymi między 9.00 a 10.00 w pracy? Nad tymi swoimi lekceważącymi "o boziu..."? Przecież to jest blog o żywych ludziach.
Teraz będę traktować wszystkie komentarze tak jak na to zasługują.
Lekceważąco i bez wgłębiania się.
Bardzo proszę darujcie sobie że wy tylko tak i że to nic takiego i takie tam.
Poznaje się tylko to, co sie oswoi - powiedział lis.
OdpowiedzUsuńLudzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej.
Najbezpieczniejszy jest dialog:)
OdpowiedzUsuńTAK!
OdpowiedzUsuńKiedy tak pomyślę o tym... Jak oglądam film o policjantach i terrorystach - to jak myślisz - kto jest moją ulubioną postacią?
OdpowiedzUsuńXres - Ja Cię bardzo przepraszam,że to na Twoim blogu prowadzimy z Cal jakąś niepotrzebną nikomu konwersację,ale przepraszam muszę jeszcze na to wszystko odpoweidzieć i wyrazić swoje zdanie.
OdpowiedzUsuńCal - zapytałam tylko -grzecznie,dlaczego się zdenrowałaś.Później powiedziałam,że ok.mogłam Cię źle odebrać.NIe powiedziałam,że wyglądzasz na złośliwą.ZAPYTAŁAM TYLKO dlczego się zdenrwowałaś.A to są dwa inne określenia.Pytałam tylko i wyłącznie,nigy nie określiłam Cię złośliwą!Czepiam się? Cal naprawdę tak to nazywasz?Jeśli ktoś zadaje tylko normalne pytanie tzn ,że sie czepia??? Co do mojego bloga - to moja pryawtna sprawa.I nie powinnaś na tym blogu Xresa mówić i opowiadać o moich problemach.
I Twoje stwierdzenie" Możliwe, że życzysz mi tego samego. Możliwe, że jeśli Tobie się nie udało- uważasz że masz prawo ostrzegać innych.
Zła droga"
Czy ja Cię przed czymś ostrzegałam? A tak wogóle, to raczej jestem pozytywnie nastawiona do świata i ludzi i nawet jeśli się komuś coś nie udaje to uważam ,że trzeba walczyć o siebie i swoje marzenia ,dążyć do celu.Nigdy nie życzyłbym nawet najgorszemu wrogowi(którego nie mam:) czegoś złego.A napewno nie życzyłabym nikomu nie spełnienia marzeń czy nie spełnienia w miłości.Nie wiem dlaczego mnie tak oceniasz.Raczej się zastanawiam co piszę!Moje "o boziu" nie było lekceważące.Tylko jak przeczytałam to ,co napisałaś do mnie,to poprostu ciarki przeszły mi po plecach.Właśnie Cal - to jest blog o żywych ludziach.W jakim celu ta nasza dyskusja?
Pozdrawiam mimo wszystko ciepło i wierzę głęboko ,że to nas obie czegoś nauczy.I jeśli jeszcze będziemy komentować blog Xresa,to nie będziemy poruszać swoich prywatnych spraw.
MartiQa
Komentując to co on tutaj pisze- komentujesz również MOJĄ prywatną sprawę- chcesz czy nie- on też pisze o mnie.
OdpowiedzUsuńNapisałam tylko to co SAMA udostępniłaś na swoim blogu, który jest tu również w linkach. Do którego każdy może wejść i przeczytać o wiele więcej niż ja Ci tu "wytknęłam". Nadal uwżasz że to Twoja prywatna sprawa?
Cieszę się że piszesz bardziej przemyślane zdania- to oznaka zastanowienia się nad komentarzem- jestem Ci wdzięczna.
Co do określeń typu "złośliwa"- owszem padły w pytaniach ale jednak padły.
Ja nikogo tak nie określam zanim go nie poznam. Nie chcę by ktoś robił coś tak nieprzemyślanego w stosunku do mnie i tyle.
Tak, też tak myślę, że się dogadamy :)
Myślę,że się dogadamy.
OdpowiedzUsuńI oczywiście nie mam nic do tego czy Xres pisze też tu o Tobie.Sorki,ale nie wiedziałam,że TO TY jesteś NIĄ:)
Dlaczego odrazu piszesz"chesz czy nie" Czy myślisz,że wszyscy ludzie są ochydni i źle życzą wszystkim? Ja zapewniam Cię,że taka nie jestem.
Moja prywatna sprawa powinna być poruszana na moim blogu a nie na Waszym,( w takim razie już Waszym)tak mi się wydaje:)Ty też chyba ciutkę pomyślałaś,bo już tak na mnie nie krzyczysz:)I uwierz mi,nawet mi przez myśl,nie przeszło by Ciebie obrazić czy życzyć czegoś złego:)
MartiQa
ja o tej duupie dla rozładwoania sytuacji ... żeby nie było :)
OdpowiedzUsuńa nie piszę esejów jak nie mam zbyt wiele do powiedzenia .. miłej niedzieli ...
milczenie wciąż pozostaje złotem
i czasem lepiej jest mniej mówic mniej wiedziec i mniej słyszec ....
uczesana
Cal .. czy jestes złosliwa itd itp .. to twego juz nie wiem ....
czasem ludzie z dziwnych powodów sobie znanych sami sobie dowalają ........
a na ciętym języku to ja daleko nie zaszłam wręcz przeciwnie .... :)
Ładnie to opisujesz.
OdpowiedzUsuńDziwnie bliska mi ta sytuacja.
Albo inaczej: chciałabym, żeby u mnie też tak właśnie mogło być. Za jakiś czas. Zbawienny upływ czasu..
nieznośna
Co do ciętego języka- nie chwalę się posiadaniem ale szczerze mówiąc- bardziej niż wrodzona grzeczność pomaga mi w życiu nabyta poprzez lata pracy "bezczelność"
OdpowiedzUsuńTak- bywam złośliwa. Nie atakuję jednak bez powodu.
Nie myslę że każdy życzy mi źle, tak samo jak nie uważam, że każda moja "uwaga" jest ukrytą złośliwością.
I- zgadza się- czasem udaje mi się pomysleć ;)
Pozdrawiam.