środa, 13 sierpnia 2008

O kochankach (StolenCar)



I słowa jego kochanki - kiedy szepcze mu - dzwonią mi w uszach:

Proszę, chodźmy potańczyć... - byłam całkiem sama!
Obiecałeś! Powiedziałeś przez telefon: Kiedyś pójdziemy!
Ja jestem tylko niewolnicą miłości... Zawsze ukryta w cieniu.
Chodźmy potańczyć... Proszę - chodźmy gdzieś potańczyć.

Czasem każdy chce wyjść z cienia i potańczyć.

20 komentarzy:

  1. mojra o tym już pisała

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, chyba ukłon w moją stronę :( Tekst jest trafiony w dziesiątkę wraz z watkiem żony :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chcę wyjść z cienia. Al chcę umieć bez niego!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak naprawdę to wyszło gorzkozabawnie bo Mojra pisała o tym, kiedy ja o tym myślałem. I ja też napisałem posta - ale przeczytałem podobnego u niej więc pomyślałem, że zostawię ze swojego tylko kawałek tłumaczenia piosenki. Wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mojra - jesteś w cieniu tylko jeśli ktoś patrzy na ciebie przez pryzmat "niego". Mam nadzieję, że umiesz jednak bez niego...

    OdpowiedzUsuń
  6. globalizm blogowy. pozdrawiam w temacie.
    By

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochanka to teatr cieni.. Bardzo piękne widowisko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyprzedziłam Cię tylko o uzewnętrznienie myśli ;) Ale w takim razie łączy nas ich pokrewieństwo? :)

    Przez pryzmat "niego" patrzę na siebie tylko ja. Bo nikt nie wie (nie licząc Was ;)) Ale potrafię bez niego. Ale wiesz kobiece: i chciałabym i boję się...

    OdpowiedzUsuń
  9. "Czasem każdy chce wyjść z cienia i potańczyć"...
    Nie każdy ma odwagę
    Ana

    OdpowiedzUsuń
  10. By - zauważyłem właśnie :)
    Blp - teatr może i piękny ale "spektakle" dają tylko w cieniu...
    Mojra - możliwe - wszyscy jesteśmy tacy... cholernie podobni. Co zwykle oznacza że mamy takie same słabości.
    Ana - trzeba czasu (tak sobie mówię)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie szperam po internecie i znalazłam idealnie opisujący mnie tekst. Aż przeraziło mnie to jak każde słowo dotyka swoją prawdą... Ale jakoś nie czuję pokrzepienia w zrozumieniu, bo właśnie objawiają się nasze wspólne słabości...

    Pozdrawiam wirtualnie obecna ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. http://ivon.blog.onet.pl/2,ID334975199,index.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam nadzieję (choć to zły stylistycznie początek)że zrozumiałeś przez co ten tekst mnie poruszył. Ale nie rozumiesz intencji, przesłania takich zachowań. To by obaliło całe moje zagubienie ;) (ironizuję teraz trochę z samej siebie) Ale chyba coś jest w tym, że jest typ ludzi,którzy umiłowali sobie masochizm emocjonalny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wole myśleć o "takich" nie jak o masochistach lecz jak o... lepiej rozumiejących własną słabość... (lepiej się wtedy czuję ze sobą ;) )

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznaję rację :)

    I póki co dobrej nocy życzę. Bo grzeczni ludzie już spią :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Muzyka zawsze jest jak piszę.
    Co do postu .
    Nigdy nie byłam więc się nie wypowiem.

    OdpowiedzUsuń
  17. oj też bym chciała wyjść z nim i potańczyć....marzenie:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czekam na nowe kwestie do komentowania. Lubię tu być :)

    OdpowiedzUsuń