I słowa jego kochanki - kiedy szepcze mu - dzwonią mi w uszach:
Proszę, chodźmy potańczyć... - byłam całkiem sama!
Obiecałeś! Powiedziałeś przez telefon: Kiedyś pójdziemy!
Ja jestem tylko niewolnicą miłości... Zawsze ukryta w cieniu.
Chodźmy potańczyć... Proszę - chodźmy gdzieś potańczyć.
Czasem każdy chce wyjść z cienia i potańczyć.
środa, 13 sierpnia 2008
O kochankach (StolenCar)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
mojra o tym już pisała
OdpowiedzUsuńNo właśnie, chyba ukłon w moją stronę :( Tekst jest trafiony w dziesiątkę wraz z watkiem żony :(
OdpowiedzUsuńJa chcę wyjść z cienia. Al chcę umieć bez niego!
OdpowiedzUsuńTak naprawdę to wyszło gorzkozabawnie bo Mojra pisała o tym, kiedy ja o tym myślałem. I ja też napisałem posta - ale przeczytałem podobnego u niej więc pomyślałem, że zostawię ze swojego tylko kawałek tłumaczenia piosenki. Wystarczy.
OdpowiedzUsuńMojra - jesteś w cieniu tylko jeśli ktoś patrzy na ciebie przez pryzmat "niego". Mam nadzieję, że umiesz jednak bez niego...
OdpowiedzUsuńglobalizm blogowy. pozdrawiam w temacie.
OdpowiedzUsuńBy
Kochanka to teatr cieni.. Bardzo piękne widowisko.
OdpowiedzUsuńWyprzedziłam Cię tylko o uzewnętrznienie myśli ;) Ale w takim razie łączy nas ich pokrewieństwo? :)
OdpowiedzUsuńPrzez pryzmat "niego" patrzę na siebie tylko ja. Bo nikt nie wie (nie licząc Was ;)) Ale potrafię bez niego. Ale wiesz kobiece: i chciałabym i boję się...
"Czasem każdy chce wyjść z cienia i potańczyć"...
OdpowiedzUsuńNie każdy ma odwagę
Ana
By - zauważyłem właśnie :)
OdpowiedzUsuńBlp - teatr może i piękny ale "spektakle" dają tylko w cieniu...
Mojra - możliwe - wszyscy jesteśmy tacy... cholernie podobni. Co zwykle oznacza że mamy takie same słabości.
Ana - trzeba czasu (tak sobie mówię)
Właśnie szperam po internecie i znalazłam idealnie opisujący mnie tekst. Aż przeraziło mnie to jak każde słowo dotyka swoją prawdą... Ale jakoś nie czuję pokrzepienia w zrozumieniu, bo właśnie objawiają się nasze wspólne słabości...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam wirtualnie obecna ;)
Co to za tekst?
OdpowiedzUsuńhttp://ivon.blog.onet.pl/2,ID334975199,index.html
OdpowiedzUsuńTeraz rozumiem.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję (choć to zły stylistycznie początek)że zrozumiałeś przez co ten tekst mnie poruszył. Ale nie rozumiesz intencji, przesłania takich zachowań. To by obaliło całe moje zagubienie ;) (ironizuję teraz trochę z samej siebie) Ale chyba coś jest w tym, że jest typ ludzi,którzy umiłowali sobie masochizm emocjonalny.
OdpowiedzUsuńWole myśleć o "takich" nie jak o masochistach lecz jak o... lepiej rozumiejących własną słabość... (lepiej się wtedy czuję ze sobą ;) )
OdpowiedzUsuńPrzyznaję rację :)
OdpowiedzUsuńI póki co dobrej nocy życzę. Bo grzeczni ludzie już spią :)
Muzyka zawsze jest jak piszę.
OdpowiedzUsuńCo do postu .
Nigdy nie byłam więc się nie wypowiem.
oj też bym chciała wyjść z nim i potańczyć....marzenie:)
OdpowiedzUsuńCzekam na nowe kwestie do komentowania. Lubię tu być :)
OdpowiedzUsuń