- Oszalałaś?? Myślisz, że ukradłbym mi kartę pamięci z telefonu? Po jaką cholerę mi ona??
- (płacze) Nie wiem. Pytam. Tam miałam wszystkie zdjęcia...
(domyślam się - również to moje - nagie i upokarzające - które zrobiłaś z ukrycia, kiedy spałem i wysłałaś mi z podpisem "pamiętaj że nie mieszkasz sam")
(cisza)
- Kiedy porozmawiamy? Prosiłam tyle razy o to na komunikatorze.
- Porozmawiajmy teraz. Nie będę rozmawiał o takich sprawach przez komunikatory. Mówiłem to wielokrotnie.
- Dobrze. Więc? Zadałam ci pytania.
(jak zwykle nic nie wyjaśniasz od siebie ani o sobie - za to zadajesz miliardy pytań które uspokajają ci sumienie)
- Skąd ta nagła potrzeba rozmowy?
- A podoba ci się takie życie? Będziemy się już zawsze mijać? Obok siebie?
- Nie podoba mi się. Dziwię się tylko, że tobie dopiero teraz zaczęło przeszkadzać.
(cisza)
- O czym marzysz? Jak chcesz żyć?
(dziwne uczucie - przez tyle lat po raz pierwszy słyszeć takie pytanie)
- Moje marzenia znacznie ograniczyły się od ostatnich wydarzeń. Marzę tylko o... świętym spokoju i wypełnieniu swoich obowiązków. Nie będę w stanie spełniać swojej roli nie mając spokoju.
(jakże pojemnym pojęciem jest "święty spokój"...)
- Jakich "ostatnich wydarzeń"?
- Myślę o naszej rozmowie w której dowiedziałem się że mnie nie kochasz. Dla mnie dość ISTOTNE wydarzenie.
(cisza)
- Czyli interesuje cie tylko praca?
- Nie. Interesuje mnie życie.
(znowu tylko pytasz a ja odpowiadam)
- Spotykasz się z kimś?
- Spotykasz się z kimś?
(cisza)
(cisza)
(cisza)
- Nie pójdę na święta do twoich rodziców
(co ma piernik do wiatraka??)
- Co ma piernik do wiatraka?
- Chcę żebyś wiedział że zaparłam się. Zawsze mnie nienawidzili. Ale starałam się. Już nie będę. Nie chcę ich odwiedzać, ani żeby oni tutaj bywali.
- Nigdy nie ciągnąłem cię za włosy do swojej rodziny. Nie odwiedzasz ich.
- Nie zależy ci na tym, żebym tam poszła?
- Nie zależy mi na tym, żebyś robiła to wbrew sobie. Nie pójdziesz jeśli nie zechcesz.
- Nie chcę też żeby (syn) szedł.
- Będę go namawiał żeby poszedł ze mną.
(cisza)
- Teraz mówisz o tym na zimno bo jest jeszcze daleko do świąt. Ale będzie inaczej - poczujesz atmosferę świąt i będzie inaczej.
- Czego oczekujesz? Że nie odwiedzę własnych rodziców w święta? Nie będę się wyżywał na tobie jeśli nie chcesz tam iść. Myślisz, że jestem takim człowiekiem?
- Nie. Nie jesteś. Tylko mówię...
(cisza)
- Będzie mi bardzo przykro. Ale pójdę sam jeśli będę musiał. Potem dołączę do was u (twojej matki i twojego brata).
- Ok.
(...)
(dlaczego ciągle rozmawiamy o moich rodzicach?)
- Czego pragniesz?
(to nie film - nie powiem ci "pragnę ciebie i twojego szczęścia")
- Ubezpieczyć (syna) na życie. Nie w sensie czyjejś śmierci. Żeby dostał jakieś pieniądze w wieku 25 lat. Powinienem był to zrobić ponad 10 lat temu. Ale..
(ale chciałem , żebyś i ty coś miała z życia głupia cipo mimo moich zasranych wtedy zarobków - sama pamiętasz jak było)
- Co to znaczy?
- Że dostanie kilkadziesiąt tysięcy, kiedy skończy studia. Na start - żeby sobie poradzić, jeśli ja nie będę mógł mu pomóc. Nie wiem ile dokładnie wyjdzie. Wkrótce mam rozmowę na ten temat.
(cisza)
Cisza wypełnia moje życie.
W rozdzieleniu. I tęsknocie za łącznością.
Po rozdzieleniu zawsze zostaje takie puste miejsce - z jego dna szepczą coś duchy. Jak w tej piosence.
Severance (Rozdzielenie)
Rozdzielenie
Ptaki odlotu nawołują do nas
A my stoimy
Obdarowani strachem przed lotem
Nad ziemiami
Wiatry zmian konsumują ziemię
A my zostajemy
W cieniu lat, które teraz są przeszłością
Kiedy wszystkie liście już opadną
I obrócą się w proch
Czy pozostaniemy wciąż w okopach własnych wyborów?
Zobojętnienie
Plaga która kroczy przez nasze ziemie
Jak znaki prorocze
Kształtu rzeczy w przyszłości
sobota, 18 października 2008
Soap Opera vol. 30
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
dziwne jak ludzie czasem budzą się ze swojego odrętwienia i zadają nam pytania jakbyśmy wczoraj przed ołtarzem stali...
OdpowiedzUsuńps.pewne dziwne pytania powstają na skutek uczucia utraty - jakbyśmy tym dziwactwem mieli potrzymać rozmowę .zapewne co innego miała na myśli ale nie miała odwagi .
pozdrawiam :)
http://pl.youtube.com/watch?v=x5nNfbTS6N4&NR=1
przetłumaczysz mi?:)
Nie to było na myśli.
OdpowiedzUsuńMasz rację... Ona nie o to chciała zapytać a ja nie to chciałem odpowiedzieć. Tym prostym sposobem - się nie dogadaliśmy.
Bachelorette :)
Bjork jest BARDZO trudno zrozumieć. Ma taką manierę - ale bez niej nie była by tak charakterystyczna :)
To chyba o miłości dziewczyny - mówi do mężczyzny o sobie. I o nim. I o tym czym jest. "Jestem drzewem na którym rosną serca."
Podoba mi się kiedy śpiewa: "Zabłądzisz, jeśli zapomnisz moje imię..."
Wiesz, że Bjork to znaczy "brzoza"?
Przypomina mi brzózkę...
wiesz , że ja mam wyczucie ale nie mam słuchu do słów ?
OdpowiedzUsuńincommunicado...
OdpowiedzUsuńwypatrzyłam to słowo u Ciebie, tak mi tu pasuje, dość trafnie oddaje istotę problemu, choć może się mylę.
Ujmując to delikatnie powiem: "nieładna" ta rozmowa.
I szkoda rodziców. I Świąt..
ech
byłam. czytałam. pomilczę chyba sobie.
OdpowiedzUsuń