wtorek, 7 października 2008

Uważaj na sny - jeszcze się spełnią...

Uwielbiam czarne garnitury. I czarne koszule. W stroju oficjalnym łatwo mnie rozpoznać, bo nigdy nie zakładam jasnych koszul. Zawsze są czarne. Nawet do czarnych garniturów. Daje mi to poczucie pewności siebie. Pewnie bierze się to z tego, że kiedyś usłyszałem coś w tylu - o kurwa ależ ty poważnie wyglądasz. W końcu miło być uznanym za "poważnego" człowieka... Bardzo lubię też grywać w Darts. Gra dla skupionych i dokładnych. Nie zawsze mi wychodzi, ale... Dobra zabawa. Mam też grupę przyjaciół - nie widzianych od lat - jak każdy z nas chyba. Kiedy za młodu byliśmy w stanie oddać za siebie życie - a teraz nie stać nas nawet na jeden telefon.

W sali ze szwedzkim stołem zebrało się kilkunastu facetów w czarnych garniturach. Wśród rozmów o starych czasach i o tym ile kto teraz zarabia słychać tylko jeden kobiecy głos. Śmiech. Oznaka dobrej zabawy. Nie wiem dlaczego nie ma innych kobiet. Wszyscy - niby gentlemani bez podtekstów, a jednak każdy z zainteresowaniem zabawia swoim towarzystwem i dowcipem kobietę w czarnej sukni. Siedzi na antycznym fotelu. Chciałoby się powiedzieć za Stuhrem - późne rokokoko. Wyrzeźbione pracowicie ręką rzemieślnika poręcze i tapicerka we wzory. Miękka, ale na sprężynach. Kobieta jest śliczna. Ma długie włosy i śmieje się tak słodko... Kiedy wybucha radością jest taka pozbawiona wulgarności i "alkoholowej" radości dzisiejszych czasów... Na szyi ma elegancką aksamitkę ze srebrnym wisiorkiem... Wygląda jak... suka. Rasowa suczka - obiekt pożądania psychicznego i fizycznego. Zęby zaciskają mi się na same, kiedy zerkam na tą rozbawioną gawiedź podjadając coś ze stołu i udając, że w ogóle nie interesuje mnie ta adoracja. Choć patrzę łagodnym spojrzeniem - myślę o bardzo gwałtownych uczuciach. Wszyscy mężczyźni to moi przyjaciele. Flirtują niepostrzeżenie z kobietą, z którą tu przyszedłem.

Nagle ktoś wpada na zupełnie abstrakcyjny pomysł. Zaczynają grać w "darts". Tyle tylko, że gra polega na rzucaniu lotek w roześmianą kobietę na krześle. Rzucają raz za razem, każdy po kolei. Żaden z nich nie trafia. Lotki wbijają się w ścianę dookoła jej głowy. Aż przychodzi moja kolej. Hej - no dawaj - to impreza - bawimy się - twoja kolej stary... Uśmiechniete twarze zachęcają mnie do rzutów. Wszyscy są tacy zadowoleni... Łącznie z Nią - siedzi na krzesle przy ścianie, a wokół niej powbijane lotki - Harrows z ostrymi końcami, na milimetry od jej ślicznej głowy... Czuję się jak w horrorze. Wszyscy się śmieją i popijają drinki - a mnie ogarnia zimno. Zawsze mi zimno, kiedy się denerwuję... Mam zimne dłonie i zaczynam drżeć niepostrzeżenie. Ktoś podaje mi lotki. Lubię lotki. Często grywam. Jestem z tych, co przychodząc do knajpy wyciągają własny zestaw, który przez kolejne kilka minut podlega procesowi rozpakowania z pudełeczka, składania i pielęgnacji - układania skrzydełek - wymianie o-ringów, itp... Ale tym razem mam serdecznie w dupie, co mi dają. Udaję zmieszanego, niechętnego, jak uczeń nieprzygotowany do zajęć. Boże, niech oni się ode mnie odczepią. No dalej stary - rzucaj - wszyscy już rzucali. Jakoś kurwa nie zauważyłem - wpatrzony w tą roześmianą buzię... Wszyscy patrzą na mnie. Wszyscy. Czekają, jakbym tym rzutem miał zbawić świat i uratować ziemię od zagłady. I zostać błogosławionym Brucem Willisem z Armageddonu. Boże - ja nie mogę. Czuję, że nie uda mi się wywinąć. Zaczynają mi się trząść dłonie. Mam prawie łzy w oczach - widzę w wyobraźni jak rzucam lotką w Jej stronę i... - oczywiście trafiam. W policzek. Krew zaczyna płynąć i spływa na tą śliczną aksamitkę. Nie mogę rzucać! Bo trafię! Ja nie mogę rzucać! Boże - zrób coś...
Potem widzę tylko zawiedzioną twarz starego przyjaciela - lekko drwiącą, który z miną zimnego profesjonalisty zabiera mi z dłoni lotki i ostentacyjnie rzuca w stronę krzywo uśmiechniętej kobiety. Nie trafia. Ona nawet nie przymyka oka, kiedy lotka leci w stronę jej oka i ląduje na mikrometry od jej głowy wbijając się w ścianę. Tylko patrzy na mnie. Jakbym był najważniejszy. I najbardziej zawiódł.

Obudziłem się. Po 2 godzinach. Pomyślałem, że to tylko pomieszanie uczuć, które gdzieś w głowie kłębią się ukradkiem u każdego i dają swój wyraz w marzeniach sennych. Ktoś mi podrzucił mi interpretację - bardziej nastawioną na związek z faktami. Może ma rację - może nie. Szkoda, że jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że co w tym jest. Łatwiej jest nie wierzyć. A ja przecież tak lubię iść na łatwiznę.

58 komentarzy:

  1. dlaczego dopiero na końcu mówisz ze to sen czytam..czytam i jedna myśl banda debili i jeszcze większa debilna suczka i to w obroży zwali jak chcieli...
    nie wiem nie znam sie na interpretacji snów mi sie nigdy nic nie śni może dlatego....ale czytając twój sen to nawet mnie to cieszy...
    i niby wszytsko ok gra i buczy a mi ciągle po głowie ta obroża i krew mieszanka wybuchowa no nic dzień dobry mowie pozdrawiam cieplutko i zostawiam buziaka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze coś nam się śni - tylko rzadko to pamiętamy. Suczka nie jest debilna - jest piękna i wygląda dostojnie. Język mi "do dupy" uciekał... Ale sen zostawił po sobie uczucie strachu i wręcz tchórzostwa.
    Gdzie jest Twój blog?

    OdpowiedzUsuń
  3. To jak chcesz pamiętać to nigdy nie patrz w okno.....Zawsze będziesz pamiętać.....Kurcze xres,muszę Ci cos powiedzieć,ale to kiedy indziej.....

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję się jakbym po powrocie do domu zaglądała w ulubione zakątki. Brakowało mi Twojej lektury. Jednak chyba nie jestem jeszcze w stanie odnieść się do tekstu. choć w sumie największe dzieła powstawały na nie jednym haju...

    OdpowiedzUsuń
  5. nawet ja wygląda dostojnie i jest istnym cudem świata nadal twierdze ze jest debilna kto nawet we śnie o zdrowych zmysłach da zrobić z siebie tarcze do lotek :):)a mój blog hmm stan uśpienia brak weny sama nie wiem co :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ropucha- jeszcze nigdy nie widziałam tak dobitnej autoprezentacji.
    Ty jesteś dostojna i jesteś cudem świata!
    Jezu...
    Już tam się kiedyś wypowiedziałaś że Twoje zdanie jest święte.
    Piękne- sama bym lepiej nie wymyśliła!
    Porównałaś się do dziewczyny z abstrakcyjnego snu.
    Nie masz jakiegoś żywego przykładu przy którym mogłabyś stanąć?
    Przykre...
    Brzmi jak przepiękny przykład zazdrości.
    Chciałabyś mu się przyśnić, co? Ty NAPEWNO nie dałabyś w siebie rzucac lotkami nawet we śnie.
    Jesteś przeciez taka idealna...

    OdpowiedzUsuń
  7. szpilko masz zły dzień czy tylko tak źle mnie odbierasz....? mów za siebie o snach i proszę wskaż palcem gdzie ja sie porównałam z ta kobieta ?bo nie wiem o co ci cho?

    OdpowiedzUsuń
  8. no tak .. sny są odzwierciedleniem emocji wewnętrznych , przeżyć zewnętrznych , marzeń i przeszłości , a może i przyszłości ....
    ja czasem jak się budzę to po koszmarach zbyt realnych mam nadepnięty odcisk i zmarnowany dzień .. jakoś na mnie tak działa .......

    aaaaaaaaaa i jeszcze jedno jakbyście się czuli jakby co sen o seksie .. inny scenariusz ale to samo ... jak mam mieć orgazm to albo się budzę .. albo coś nam przeszkadza!!!!!!
    hm podobno w tych snach kopulują z nami duchy:)))hihihihihihi

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny sen,choć trochę dziwny ,rzucanie lotkami w żywą istotę....
    Ale każdy ma o tym sny o czym myśli - prawda?:)
    Ja, wtedy kiedy mi się zaczyna podobać - budze się ojojjj.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. nafaszerowana mojra8 października 2008 18:49

    Lubię grać w Darta i nie jednokrotnie bulla zastąpiłabym zdjęciem czyjejś twarzy, może nawet i żywą postacią. Przed przymusowym "urlopem" rekordy popularności w moim biurze biła gra - 15 sposobów jak zabić szefa... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ropucha- wiesz co? Porównanie samo mi się nasunęło po przeczytaniu tego co napisałaś.
    Powiem Ci coś- może i jesteś taka super jak mówisz, a może Ci się tylko tak wydaje. Fakt jest taki- jemu się przyśniła REALNA osoba, która nie miała wpływu na ten sen, ale rozmawiała z nim o tym i przeczytała to również z Twoim beztroskim komentarzem.
    I którą nazwałaś dwa razy debilką.
    Jakoś mi to nie pasuje do takiej dostojnej cudoświatowej osoby jaką się nazwałaś.
    Ale może się mylę...
    Mojra- uwielbiam tę grę! Tworzę własne sposoby (mam modelowego szefa) :)

    OdpowiedzUsuń
  12. szpilka-sorry,ale popatrz najpierw na tekst''wczytaj'' sie w niego,a później oceniej.I teraz jestem zupełnie obiektywny...

    OdpowiedzUsuń
  13. nadrabiam zaległości. zaległości są interesujące. tak mi się wydawało. że to musi być sen.
    By

    OdpowiedzUsuń
  14. szpilka...o teraz wychodzi z ciebie obrońca uciśnionych...opinia jak opinia każdy ma swoja i nie debilka tylko debilna czujesz różnice?!..mam wrażenie ze jesteś zła na cały świat,czepiasz sie bóg wie czego a cały temat wyszedł przez moja niefortunną literówkę..(wiesz to takie gubienie literek w biegu u mnie dość częste) czytać ze zrozumieniem mam tak pisać pod każdym moim tekstem.?...ale ty sie tak zapędziłaś w tym ze jestem idealna ze trudno sie wycofać...a ja powtarzam pytanie...argument mi daj...gdzie ja powiedziałam napisałam ze jestem idealna....no słucham...?!
    nie wiem o co ci chodzi..masz problemy? wiesz takie sie rozwiązuje nie wyładowuje złości na całym świecie...bez urazy oczywiście...

    OdpowiedzUsuń
  15. Debilna a debilka... tak, rzeczywiście- spora różnica.

    Literówka (zauważyłam) jakoś tego nie cofa, chociaż- fakt. Pospieszyłam z ocenianiem.
    Jakoś mi utkwiło w pamięci Twoje zdanie w stylu "jestem zadufana w sobie i moje słowo jest święte" z komentarza kilka postów wstecz. Patrzę teraz na Ciebie poprzez pryzmat tamtej wypowiedzi.

    Zmoora- może i masz rację, ale nie uważam Twojego zdania za obiektywne. Z tego chociażby powodu, że znasz blogowo Ropuchę bardziej niż ja (jeśli tu można kogoś znać) i skłaniasz się ku jej poglądom.
    Nie mówię, że to źle- ja z tych samych powodów "bronię" bohaterki snu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dajcie sobie buziaka i będzie dobrze....Życie jest zbyt krótkie żeby się kłocić i to tym bardziej w wirtualnym świecie...
    Każdy ma prawo do ataku i do obrony,ale po co,czy warto?....:))

    OdpowiedzUsuń
  17. Racja
    :* dla ropuchy (może sie zmieni w królewnę)

    :** dla zmoory (za mediacje)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja nie odpuszczam i z tego co wiem napisałam tak faktycznie ale na moim własnym prywatnym blogu tam to ja sobie mogę napisać ze jestem cesarzowa Rosji i nie będzie to podlegać negacją...inna sprawa łatwo jest wyrwać jedno zdanie z kontekstu i ślepo sie go trzymać ot tyle ode mnie....i pewnie teraz powiesz ze jestem kłótliwe babsko ale to będzie twoja opinia masz do niej prawo takie samo jak ja do debilki pamiętaj kto to sie pierwszy dopier...wyczuwam każda najmniejsza aluzje...

    OdpowiedzUsuń
  19. szpilka zazdrości ropuszce weny, bo u niech posucha twórcza;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chris - to ciekawe z tym patrzeniem w okno... Gdzieś to słyszałem. Ale jak wstaję to mam okno visavi - nie mogę nie patrzeć :)

    Ropucha - niedostatecznie jasno określiłem o co chodzi w tym śnie. Tu nie ma krwi ani perwersyjnego wykorzystywania siedzącej na krześle kobiety. To zestaw uczuć. Dysonans między tym, co robimy a tym co moglibyśmy zrobić ale się boimy. Sam nie rozumiem do końca...

    CichoSza - wiesz co - juz sam nie wiem czy nie wolę swojego snu. Twój może się skończyć nerwicą! :)))

    Marta - owszem, każdy ma sny o tym, o czym myśli. Niekoniecznie dosłownie.

    By - zacząłem od tytułu :) Miło Cię znowu "widzieć".

    Mojra - nie daj się chemii. Bo jeszcze wywoła w Tobie podobne sny... Mam nadzieję, że czujesz się lepiej - cokolwiek oni tam z Tobą robili...

    Szpilka - nie rozdawaj buziaków. Jestem zazdrosny. O wszystko :)

    Anonim - Szpilka chwilowo tworzy rzeczywistość - twórczość blogowa, mam nadzieję, powróci. Lubię czytać.

    OdpowiedzUsuń
  21. skoro ja mogę czytać ze zrozumieniem to chyba każdy..wiem a przynajmniej sie domyślam ze chodzi o uczucia swoja droga mogliście powiedzieć ze sen dotyczy szpilki a ona jest wyczulona na krytykę(bo jestem przekonana ze dotyczy jej po tak agresywnej reakcji) bo pisząc cokolwiek na blogu niestety na taka sie wystawiamy mam racje ?! chociaz o racje wcale nie chodzi....
    inna sprawa pamietasz kiedyś na blogu miałam tekst o sobie ze na początek należy samemu ze sobą dojść do ładu a dopiero później zadręczać innych ktoś tutaj ze sobą nie jest w ladzie brzydko mówiąc i tez nikogo nie oskarżam

    OdpowiedzUsuń
  22. A wiesz, sen miałam przyjemny, może jedynie dotyczył niewłaściwej osoby. A nie chce mi się dochodzić ukrytego sensu w obsadzeniu właśnie tego faceta w roli głównej mojej nocnej fantazji. Po prostu był przyjemny, bez zbędnej interpretacji :)
    A co do chemii, póki co bez niej nie ma mowy o snach, a nawet egzystencjonowaniu, jedynie wyć z bólu mogłabym.

    OdpowiedzUsuń
  23. Sny są odzwierciedleniem naszej duszy, gdy od środka coś pożera nasz spokój wtedy i one są nie spokojne... czasem potrafią być wskazówką i gdy się nad nimi zastanowimy doszukamy sie i tego co nas boli. Ja zadałabym pytanie - czy nie boisz się że stracisz tą dziewczynę... albo... czy nie masz w sobie lęku że w jej oczach, mało męsko wypadniesz... ;-)...w tym przypadku, jest lekarstwo... - Uwierz w siebie ;-))) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. nie wiem co robiłam w śnie ale mnie kark boli ....:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ropucha wypuść powietrze. Strasznie przeżywasz.
    Ja przyznałam że się pomyliłam a ty ciągniesz nie wiem po co. Widać rzeczywiście musi być twoja racja bo inaczej nie możesz spać czy jak...
    To co tan twórczo napisałaś o sobie to było tutaj a nie na Twoim prywatnym. Tu w którymś z komentarzy.
    Jestem ze sobą w takim ładzie, którego możesz mi śmiało pozazdrościć.

    Anonim- mało piszę , dużo żyję.
    Xres- Ty wiesz, że i tak największy buziak dla Ciebie.
    Cicho Sza- rozrechotał mnie Twój komentarz :)))))

    OdpowiedzUsuń
  26. szpilko czy dla ciebie zapowietrzenie to obrona bo ja właśnie to robiłam po prostu odparła atak na moja osobę niesłuszny wyssany z palca...powiedz jesteś tak płytka ze dla ciebie debilna jest gorsze od suki czy znowu coś nie tak czytam :):)z tym ładem to już sama nie wiem..mnie chcesz przekonać czy oszukać siebie?
    na przyszłość zanim kogokolwiek obrazisz zastanów sie dwa razy wiem ze w sieci przychodzi to łatwiej(ta podniecająca anonimowość) jednak mimo wszytsko świadczy o kulturze..osobistej :) bez obrazy

    OdpowiedzUsuń
  27. oj i do razu mowie więcej nie poruszam tego tematu..no cóż niektórych słowa krytyki niepochlebne opinie zabija :)temat zamknięty :):)

    OdpowiedzUsuń
  28. zabija=zabijają :):) literówka wrrr wole do razu poprawić

    OdpowiedzUsuń
  29. roztegotowanie bosej szpilki przypomina rotegowanie c.

    OdpowiedzUsuń
  30. ''szpilka''-Powtarzam sobie, że depresja nie istnieje. Bo powiedział mi to ktoś, kogo słucham - i to jest najdziwniejsze. Więc mówię, że ktoś wpadł we własną pułapkę złych myśli, zaplątał się w sieć na marzenia, zgubił drogę ale wciąż ma mapę i latarkę...Tylko gdzie Cię to doprowadzi.Dlaczego wszystko to, co w życiu najlepsze i najpiękniejsze, smakuje jak popiół?Zachowujesz się jak ślepiec, który po latach odzyskał wzrok i stwierdził, że świat wokół niego jest wypłowiały i brzydki.Pewnie kiedyś przejżysz,ale czy nie bedzie za późno...?Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Ale się Ropucha nagadała.
    A teksty takie aż niewiadomo jak się ustosunkować...
    No już odparłaś ten atak kilka razy- czegóż Ci jeszcze do szczęścia potrzeba?
    Myslisz, że jak ktoś ze sobą dochodzi do ładu to to jest jakieś kosmiczne oszukiwanie siebie? Nie każdy ma tak ja Ty, wierz mi to się udaje.
    Ale żeś mi dopier.... o kulturze osobistej... a ja się tylko potknęłam na literówce.
    Dzięki za radę na przyszłość- zastosuję. Ale ciocia szpilka też ma jedno małe "ale".
    Zawsze kiedy piszę komentarz lub cokolwiek do kogoś przed kliknięciem "wyślij" czytam jeszcze raz. Literówki nie tylko wyglądają śmiesznie ale tez potrafią wprowadzić niezłą konsternację.
    A tu widzę szybkie wyrzucanie słów i już- publikacja.
    Więc tak naprawdę to nie wiem kto tu powinien się zastanowić...
    Nie odniesiesz się do tego tematu- cóż... poodnosiłaś się już trochę- jak dla mnie zbytek łaski. Ja już wszystko wiem co Ty o tym myślisz.
    Niepochlebne słowa krytyki jak widać niektórych zabijają a u innych wywołują napad publikowanych komentarzy :))
    Az się chce powiedzieć- chill out... nie każdy musi padac na kolana przyznając się do winy- a czytanie ze zrozumieniem jakie mi tu zasugerowano w Twoim przypadku też wydaje się bardzo stosowne i na miejscu...
    Cóż dodać...

    Anonim- użyłeś takich słów, których Szpilki nie znają.
    Nie wiem kto to jest c. ale widzę że sława ją wyprzedza.

    OdpowiedzUsuń
  32. zmoora- pogadałabym z Tobą, bo piszesz rozsądnie. Ale nie tutaj :)
    Nie do końca masz rację opisując mnie. Pamiętaj że robisz to tylko na podstawie dwóch postów. A to stanowczo za mało wiedzy.
    Depresja istnieje niestety... choc oczywiście może mieć różne odmiany- no i teraz stanowczo zbyt często nadużywa się tego określenia.

    OdpowiedzUsuń
  33. cała c w swej okazałości twórczej;)boso ale w ostrogach(jakby co to Grzesiuk):)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wiesz to nie na tym to wszystko polega...Kurcze....naprawdę zycie jest zbyt krótkie''wczoraj się sam o tym przekonałem''Więc po co te wszystkie uwagi,wiem,że to jest blog i mozna pisać wszytsko co się chce,ale po co....Nie dosyć mamy problemów w świecie rzeczywistym?Czy nie może być dobrze...?Bo taka zawiść do niczego nie prowadzi,chyba,że się mylę...

    OdpowiedzUsuń
  35. Anonim- jakby co to wiem, że Grzesiuk.
    I nie widzę niczego złego w tej dewizie.Jest o honorze i bronieniu własnych racji.
    No i o niepoddawaniu się :)
    Zmoora- nie do końca Cię rozumiem. Blog i mozna pisac co się chce- ja zawsze piszę i mówię co chcę, czy myślę i potem ponoszę konsekwencje (patrz komentarze Ropuchy). Nie boję się tego i nie unikam.
    To nie są dla mnie problemy...
    Nie ma to nic wspólnego u mnie z zawiścią. Owszem bywam ostra w wypowiedziach i jak mi ktoś powiedział niedawno "trudno mnie zgiąć w karku", ale to nie znaczy, że wszystkich gryzę i opluwam na wejściu... A do pomyłek takich jak ta powyżej też potrafię się przyznać.
    Moje komentarze nie są złośliwe, ja rozmawiam. Zauważ, że moja krytyka omylnie skierowana w stronę R spotkała się z jej kilkukrotnym odzewem, nawet po tym jak próbowałam rozładować napięcie.
    Z tego co piszesz wnioskuję, że chciałbyś by ta blogowa "rzeczywistość" była hermetyczna i bez spięć a przecież tutaj też są różni ludzie.
    I różnie reagują.
    Może być dobrze. Ale to nie wyklucza czasami takich dyskusji jak ta.

    OdpowiedzUsuń
  36. Wiesz,takich ludzi jest bardzo mało-którzy mówią to co myslą.Tzn tak mówią,ale robią zupełnie co innego...Czyli jakby to nazwac''Dwulicowość''?Pewnie tak.Nie piszę teraz o Tobie żeby była jasność.....Wiele już w życiu widziałem,słyszałem,a tym bardziej przeszedłem...Jak zresztą każdy z nas...I tu nie chodzi o ''hermetyczność''Tylko o zupełnie coś innego...bo każdy ma prawo do wyrażania swoich opinij...Ale sam osobiście na moje prywatne oczy widziałem o co poszło....

    OdpowiedzUsuń
  37. A widziałeś że się przyznałam? A zanim to nastąpiło ile mi się dostało?
    Patrz z obu stron.

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie powiedziałem,że nie widziałem!!!To było tylko stwierdzenie....Może podacie sobie ręce na ZGODE,co....?Bo zejście w dół u xres-a na tych komentarzach zajmuje już z 5 min...heh....

    OdpowiedzUsuń
  39. No ja tam wystosowałam już komentarz przeprosinowy ale nie został przyjęty. Ja nie muszę się godzić, zresztą rozmawiam teraz z Tobą (możesz to nazwać zaczepianiem :) ) Mówiłam, że nie tutaj bo się komentów zbiera od tego :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Tak szczerze to mi już ręce opadają i nie wiem co mógłbym jeszcze napisać żeby było dobrze...
    Boże,a Ty widzisz i nie grzmisz!!!

    OdpowiedzUsuń
  41. c...a vell szpilka i tak zawsze wie swoje;)

    OdpowiedzUsuń
  42. cal(vinio) vell szpilko, stop - niepotrzebnie się odkrywasz. ilekroć się pojawisz tam chrzani się klimat rozmowy i jest po prostu nieprzyjemnie. To niepotrzebne. chociaż frustrację Twoją rozumiem...
    J.

    OdpowiedzUsuń
  43. no tak, ale przepraszam,ale ja tytułow nie czytam (u siebie ich nie piszę), więc niejako domyśłiłam się sama. tytuły mi burzą własna puentę.
    Ciebie też miło:)
    By

    OdpowiedzUsuń
  44. Wolność polega między innymi na tym, że każdy może wyrażać swoje pragnienia i szukać sposobów na ich zaspokojenie. To oczywiście często prowadzi do konfliktów - nieraz wybieramy niefortunne sposoby informowania otoczenia o naszych potrzebach. Są jednak metody komunikacji, które pozwalają uniknąć takich międzyludzkich walk. Metody, które eliminują przemoc z naszych relacji.....Mam nadzieję,że już troszkę spokojniej....

    OdpowiedzUsuń
  45. czy "szpilka" to dawna "cal"?

    OdpowiedzUsuń
  46. Cal siedzi i się z was śmieje. Z tego Waszego poczucia blogowej wspólnoty, z której NIE WOLNO się wyłamać. Bo ma być dobrze. I już.
    Anonim- przestań robić dochodzenie czy Szpilka to Szpilka czy ktoś inny. Nikogo to za bardzo nie interesuje kogo Ty ukrywasz za anonimowością, więc i ciebie nie powinna obchodzić moja blogowa tożsamość.
    Dziwi mnie to Wasze podejście do rozmowy. Jeśli ktoś nie "słodzi", nie rozdaje buziaków na prawo i lewo i nie dołącza za każdym razem do "chórku", czasem się zbuntuje może i niesłusznie- to już jest od razu "be". I niech się wynosi. Bo psuje klimat.
    Nawet jeśli przyznałam się do tego że zrobiłam to nieopatrznie- macie takie klapki na oczach że już mnie to jakoś nie uratowało.
    Szpilka jest niedobra bo przypomina Cal! Bo się kłóci! I już! Nie będziemy sie z nią bawić!
    Nie musicie. Nie jestem maniaczką czytania blogów i zbierania komentarzy, ten jest mi bliski z różnych względów, a mój pisałam z nadmiaru wolnego czasu (którego teraz nie mam). Ciekawią mnie ludzie i zaciekawili mnie niektórzy z Was, choćby Zmoora, który mnie lekko rozczarował. Zainteresował mnie styl jego pisania i to jak podchodzi do pewnych rzeczy. Tylko, że był tak zajęty wypowiadaniem się w imieniu R, że nie zauważył szansy jaką chciałam mu dać by poznał wcale nie taką znów ostrą Szpilkę.
    Ale nie każdy musi chcieć- rozumiem.
    Prawda jest taka, że niezależnie od tego jak długo się znacie internetowo i jak dobrze wam się rozmawia z Xresem- nie da rady się mnie stąd pozbyć. Choćby wydawało się wam, że psuję zabawę sypiąc piaskiem w oczy- to ja jestem tą debilną suczką, w którą dla zabawy rzucają lotkami. I to mnie chciał uchronić przed bólem.
    Mam do powiedzenia sporo więcej niź tylko "cmokasy, pozdrawiam" i inne bzdurki, ale przypięliście mi łatkę bo tak łatwiej i już nie dam rady (i nie za bardzo chcę) przekonywać Was, że jest inaczej.
    I tak się będę wypowiadać ostro lub nie bo taka jestem- i ostra i nie. Nie musicie mi odpowiadać, ale musicie się z tym pogodzić.

    Swoją drogą- takie rozszyfrowanie nicków to w pewien sposób dla mnie sygnał, że jestem charakterystyczna.
    Przyznajcie się sami przed sobą- gdyby ście zaczęli występować pod inną tożsamością (to nic złego tutaj)- czy ktoś odgadłby, że to Wy?
    Co do niektórych- naprawdę śmiem wątpić.

    OdpowiedzUsuń
  47. Jakiś/jakaś "J" rozumie moją "frustrację"...
    Cóż- pozostaje tylko poprosić o mój rysunek psychologiczny, który napewno ma w swojej głowie.

    (poprzedni komentarz był za krótki, musiałam coś dodać) :)

    OdpowiedzUsuń
  48. charakterystyczne jest Twoje rozindyczenie, a nie styl:)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ropuszka! pilnuj zmoorę przed szpilką, bo ma niego oko!

    OdpowiedzUsuń
  50. szpilka-Zanim rozpoczniemy jakieś działanie, dobrze jest wyobrazić sobie jego przebieg. Można sobie wyobrazić wszystko, a więc i to, co wykracza poza obecne granice naszej fantazji. Można sobie wyobrazić, ale rzadko tak się dzieje. Z kilku powodów. Niektóre wyobrażenia mogą budzić wstręt czy lęk, bo wchodzą w kolizję z uznawanymi normami – . Twory naszej wyobraźni mogą być obrzydliwe. Nietrudno sobie wyobrazić rozgniecionego ślimaka, ale obraz jest raczej niemiły. Ograniczenia naszej wyobraźni mają także charakter intelektualny – niektóre elementy naszego doświadczenia są łatwiej dostępne, niektóre łatwiej łączyć z innymi, zaś niektóre zestawienia „zgrzytają” w głowie...
    Masz do mnie pretensje,że chciałaś żebym Cie lepiej poznał,poznałem Cię...I nigdy nikogo nie oceniam z góry...naprawdę nic do Ciebie nie mam.Ja tylko chciałem Was pogodzić,a już napewno nigdy za nikogo się nie wypowiadam,jeżeli czytałaś moje wpisy i komentarze to powinnaś wiedzieć jaki jestem,to wszystko....

    OdpowiedzUsuń
  51. Zmoora- napisałabym coś co mam w głowie. Mogłabym odpisać Ci, że przecież i Ty czytałeś moje posty i inne komentarze tutaj, na których widać że nie pluję ludziom w oczy, ale...
    Wiesz co? Nie mam już siły. Osłabiło mnie to wszystko co jest tutaj.
    Chyba niektórym o to chodziło- więc mają co świętować. Szpilka swoim ciętym językiem nie zepsuje im dnia.

    Ok, ustalmy coś- na anonimowe komentarze nie odpowiadam. Anonimowych ludzi po prostu nie ma. Nie istnieją. Przynajmniej dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ło matko (i córko)... Faktycznie trzeba przewijać długo... Ale i tak trochę gubię wątek... Skąd ta napaść na Szpilkę? Przecież chodziło o sen - ważny dla mnie - ale i tak sen... Właściwie to nawet na pewno ważny, bo wciąż nie mogę o nim zapomnieć...

    To ZAJEBIŚCIE dziwne zjawisko - kimkolwiek jest J., ma rację - wygląda to jak alergia na Szpilkę - ilekroć się pojawia, ktoś zaczyna "prychać". Tylko czy na pewno to Jej wina? Dlatego nie powinna się "odkrywać"? Kim-żesz ty kurwa mać jesteś by ferować wyroki jak o społecznie szkodliwej osobie???

    Blogowisko jest trochę jak hotel. Mieszkają sobie ludzie - dużo ich się tu zawsze przewija po korytarzach. Odwiedzają innych, czasem zaglądają gdzieś po drodze do różnych pokoi, gdzie siedzą z kolei inni ludzie, którzy się spotkali zupełnym przypadkiem. Każdego, kto wchodzi do mojego pokoju witam i częstuję kawą. Ale to ciągle "mój" osobisty pokój. Każdy mówi co chce bo takie są zasady. Ale nie można wpadać do ludzi i obrażać domowników. A Ona zostawiła na moim łóżku nie tylko swoją bieliznę.

    Tutaj budzę się z Nią. Czasem prowadzę Ją na smyczy - jak suczkę. Nie zawsze słucha. I nikomu więcej nie pozwala założyć sobie "obroży". Czasem we śnie sadzam Ją na krześle. Na codzień noszę ją wpiętą w koszulę. W ogóle nie kłuje. Czuję ciepło na końcu ostrej końcówki. FANTASTYCZNE ciepło. Uśmiecham się.

    OdpowiedzUsuń
  53. o zesz kurwa!To Ty nie z żoną?

    OdpowiedzUsuń
  54. piszesz bloga dla niej?ja pier...ale jaja, no to teraz się cie już inaczej będzie czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  55. zjawisko zjawiskiem, ale baba kłótliwa jest, pewnie zazdrosna o xresa jak cholera

    OdpowiedzUsuń
  56. no dobra, zostawiam niedopitą kawę i spadam, bo mnie paniusia domu nie lubi, a tak fajnie tu u gospodarza:)

    OdpowiedzUsuń